Nie bez powodu obok teorii zawsze stała praktyka. Podczas gdy ta pierwsza opierała się o poczynione założenia, zadaniem tej drugiej była ich weryfikacja; upewnienie się, że wszystko odpowiednio ze sobą współgra. Robert całkiem nieźle rozumiał w jaki sposób działają tego rodzaju mechanizmy. Sam był przecież naukowcem, badaczem. Miał okazje przeprowadzić całkiem liczne eksperymenty, formułować różne teorie. Był nauczony, żeby na pewne rzeczy spoglądać w ten sposób i zachowywać dystans. Działał metodycznie. Krok po kroku. Bez zbędnego pośpiechu. Weryfikował zebrane informacje i aktualizował je, jeśli tylko stawało się to konieczne.
Teraz również podchodził do tego w taki sposób.
Zanim zdecyduje się na kolejny krok, wszystko sprawdzi.
Wysłuchał słów Wilhelma. Nieszczególnie dziwiła go w tym przypadku reakcja chłopaka. Sam byłyby równie szczęśliwy, gdyby przyszło mu znaleźć się w podobnej sytuacji. Na szczęście nie musiał się tego obawiać. Nie w tym momencie. W przyszłości również nie planował fundować sobie podobnych przyjemności.
- Nie zapominam o ludziach, którzy są dla mnie w jakiś sposób... przydatni. - próba uspokojenia Wilhelma? Nawet jeśli, to była ona dość niedbała. Brakowało w tym przede wszystkim prawdziwej szczerości. Rzeczywistej chęci rozwiania jego wątpliwości. Zamiast tego... - Poza tym, gdybyś jakimś cudem miał wątpliwości, pozwolę sobie zaznaczyć, że nie zamierzałem zostawiać Ci tutaj żadnego wyboru. - doprecyzował.
Wolał uniknąć nieporozumień. Odpowiednia komunikacja to bardzo ważna kwestia. Informował, ale nie pytał o pozwolenie.
Nie zamierzał tracić tutaj większej ilości czasu. Nie było takiej potrzeby. Wydawało się, że wiedział dokładnie tyle ile potrzebował. Podniósł się ze swojego miejsca. Ochroniarz cofnął się o dwa kroki, zostawiając mu nieco więcej przestrzeni. Różdżka została ponownie schowana. Zniknęła ze stołu.
- Rozwiązaniem ze sznurkiem było ciekawym posunięciem. - pochwalił chłopaka już w zasadzie na odchodnym. Potrafił docenić bystry umysł, przy czym nie zawsze robił to szczególnie chętnie. - Zostańmy przy tym sposobie komunikacji. Następnym razem będę liczył z Twojej strony na konkretne informacje i działania.
I byłoby tego na tyle. Deportował się Robert, zniknął też jego ochroniarz.
Obyło się bez legilimencji.