Nowe ciekawostki były okej, tak jak on mógłby posłuchać o nowych ciekawostkach dotyczących kwiatów, ale no właśnie - nowych! Nowych, a nie takich powtarzanych kolejny raz, które mają co na celu? upomnieć? Nauczyć? Nie miał nic przeciwko temu, że teraz sama wyszła do przodu chcąc coś przypomnieć, ale sama jednocześnie się powstrzymała, żeby to rozwijać i kontynuować. Tak to jest, że czasem człowiek chce dobrze, a niekiedy - zbyt dobrze. Nadgorliwość i w ogóle...
Lekko wzruszył ramionami, ale nie w ten zbywający sposób, tylko ten, który mówił "sam nie wiem". Rzucił z tą wojną jako śmieszek, chociaż obojgu im niekoniecznie do śmiechu było. Sauriel wolał zacierać taką atsmoferę żartem, przechodzić nad nią wielkim krokiem i iść dalej. Uśmiechnijmy się, zapomnijmy. Kiedy chciał zapomnieć, a nie warczeć albo wpadać w jakieś dziwne, niestabilne stany emocjonalne. Co bardzo szybko się zauważało, że stabilność emocji nie była mocną stroną Sauriela i na lekkie tyknięcie potrafił dziwacznie reagować i się puszyć. Anyway! Tutaj to jakoś się gładko toczyło, ale też dlatego, że był nastawiony na pewną... rozmowę. Pewien jej ton. I był nastawiony na to, że chyba muszą odbyć jakąś pseudo-poważną rozmowę. Albo i bardzo poważną. Skoro mają być ze sobą szczerzy i to budować. Dokładać swoje klocuszki do całej tej konstrukcji.
- Współczuję. - Zabrzmiało to tak całkowicie normalnie, bez empatii i faktycznego współczucia w głosie, trochę jak automatyczna odpowiedź. I trochę tak było - że trochę była automatyczna, bo rzeczywiście - nie było nic fajnego w tym, jak nie możez się wyspać. Przede wszystkim wiedział, jak to jest. Dlatego akurat to, że współczuł było prawdą. - Źle to chyba zabrzmiało: serio współczuję. Też miałem problemy ze snem. Teraz mogę nie spać wcale, a jak położę się spać to po prostu śpię. - Nie miał pojęcia, jak to działało, że wampiryzm był klątwą i każdy wampir potrafił być inny to jak można się było domyślić - podręczniki miały problem z normalizacją. Więc były ogólniki, a szczegóły umykały. Ewentualnie - były szczegóły na podstawie jednego obiektu badanego. - Czemu nie pijesz eliksirów regularnie? - Skoro były skuteczne to po co się męczyć w ogóle? I skoro sama w ogóle mogła je uwarzyć. No bo jakby trzeba było kupować to był w stanie zrozumieć, ale tak?
- Brzmi śmiesznie, nie? Erykowi to nie przeszkadza, a dla Josepha to oczywiste, że jestem jego nieumarłym dzieckiem. Skoro mnie stworzył. - Zmienił. Przemienił. Zwał jak zwał. Zapytała żartem, ale on odpowiedział serio. Nie wiedział, ile Victoria wiedziała o wampirach, ale do tej pory pokazała, że wcale nie tak mało.
- Podobno są takie wampiry, które się żywią zwierzętami. "Weganie wampirzy". - Podkreślił sarkastycznie, uśmiechając się pod nosem. - Dla Josepha to pomyłka i potwarz dla gatunku wampirów. Ale o sztucznej krwi nie słyszałem. - I wątpił, żeby był w stanie się przestawić. W zasadzie był pewien, że nie. Nie chodziło o wole - dałby radę. Chodziło o to, co robił już od lat. I że żeby się przestawić, musiałby tę część życia od siebie odciąć.
- Przepraszasz? A za co tu przepraszać? - Spojrzał na nią z zainteresowaniem, ale odszedł od kociołka i zaczął znowu przyglądać się wyposażeniu piwniczki. - To całkiem miłe jak dla odmiany ktoś się tobą interesuje i chce ci pomóc, więc odbieram to pozytywnie, a nie jako jakieś narzucanie się czy inne gówno.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.