20.07.2025, 18:44 ✶
Wszystko będzie dobrze może rzeczywiście nie było słowami, które nadawały się idealnie do tej sytuacji, ale jednak były też pierwszymi słowami, które przyszły mu do głowy, gdy obejmował płaczącą siostrę. Najwyraźniej jednak coś co miało szansę uspokoić jedno rodzeństwo, podziałało jak płachta na byka na to drugie.
W pierwszej chwili, po prostu zamrugał oczami, próbując zrozumieć o co oskarżał go tak właściwie brat. W drugiej, próbował z całych sił powtarzać sobie, że Icarus jest zdenerwowany tak jak oni wszyscy i zapewne jego słowa nie są całkowicie racjonalne.
Stał spokojnie w miejscu, czując jak palec brata wbija mu sie w klatkę piersiową i możliwe, że nieco mniej delikatnym ruchem niż zamierzał, odtrącił go na bok.
– Co więc miałem zrobić? – powiedział, tak spokojnie jak tylko umiał, ignorując ten namolny głosik w głowie, który w tym momencie ciągle krzyczał kurwa mać. A może powinien po prostu go zignorować i przejść do omawiania, co powinni dalej zrobić? Może tak byłoby lepiej.
Tylko, że sam miał w sobie obecnie zdecydowanie za dużo emocji.
– Gdybym został w szpitalu, byłoby źle bo nie mógłbym was szukać, co mi właśnie wypomniałeś. Poszedłem w teren miedzy innymi też dlatego, aby móc was znaleźć, bo nie chciałem siedzieć w jednym budynku nie wiedząc co się z wami dzieje, ale z tego rozumiem to też ci nie pasuje. Czego więc ode mnie oczekujesz? Jeśli chcesz pokrzyczeć to krzycz, na zdrowie, ale nie na mnie, bo naprawdę zaraz nie będzie dobrze jeśli się nie zorganizujemy. Ryzykowałbym i tutaj i w Mungu. Nie mogłem tak po prostu sobie wyjść i mieć gdzieś poszkodowanych, więc poszedłem z pogotowiem ratunkowym. A może mam zaciągnąć cię do ludzi, których dzisiaj leczyłem, abyś stanął przed nimi ochlapany jedynie farbą i powiedział im, że niepotrzebnie wyciągałem im szkło z ciała, bo opóźniali mnie w znalezieniu was? Chodź, na pewno Atreus się ucieszy, gdy mu powiesz, że masz problem z tym, że miałem dzisiaj szansę opatrzeć mu nogę?
Opuścił Munga aby pomagać tym, którzy najbardziej potrzebowali jego pomocy i nie mogli, lub nie mieli czasu, dostać się do szpitala. Opuścił Munga, bo nie mógł siedzieć w jednym miejscu, kiedy nie wiedział gdzie jest jego rodzeństwo i wiedział, że w ten sposób może szybciej ich odnaleźć. Byli dla niego ważni. Szalenie ważni. Ale czemu w ogóle zostałby uzdrowicielem, gdyby olał wszystkich potrzebujących ludzi.
W pierwszej chwili, po prostu zamrugał oczami, próbując zrozumieć o co oskarżał go tak właściwie brat. W drugiej, próbował z całych sił powtarzać sobie, że Icarus jest zdenerwowany tak jak oni wszyscy i zapewne jego słowa nie są całkowicie racjonalne.
Stał spokojnie w miejscu, czując jak palec brata wbija mu sie w klatkę piersiową i możliwe, że nieco mniej delikatnym ruchem niż zamierzał, odtrącił go na bok.
– Co więc miałem zrobić? – powiedział, tak spokojnie jak tylko umiał, ignorując ten namolny głosik w głowie, który w tym momencie ciągle krzyczał kurwa mać. A może powinien po prostu go zignorować i przejść do omawiania, co powinni dalej zrobić? Może tak byłoby lepiej.
Tylko, że sam miał w sobie obecnie zdecydowanie za dużo emocji.
– Gdybym został w szpitalu, byłoby źle bo nie mógłbym was szukać, co mi właśnie wypomniałeś. Poszedłem w teren miedzy innymi też dlatego, aby móc was znaleźć, bo nie chciałem siedzieć w jednym budynku nie wiedząc co się z wami dzieje, ale z tego rozumiem to też ci nie pasuje. Czego więc ode mnie oczekujesz? Jeśli chcesz pokrzyczeć to krzycz, na zdrowie, ale nie na mnie, bo naprawdę zaraz nie będzie dobrze jeśli się nie zorganizujemy. Ryzykowałbym i tutaj i w Mungu. Nie mogłem tak po prostu sobie wyjść i mieć gdzieś poszkodowanych, więc poszedłem z pogotowiem ratunkowym. A może mam zaciągnąć cię do ludzi, których dzisiaj leczyłem, abyś stanął przed nimi ochlapany jedynie farbą i powiedział im, że niepotrzebnie wyciągałem im szkło z ciała, bo opóźniali mnie w znalezieniu was? Chodź, na pewno Atreus się ucieszy, gdy mu powiesz, że masz problem z tym, że miałem dzisiaj szansę opatrzeć mu nogę?
Opuścił Munga aby pomagać tym, którzy najbardziej potrzebowali jego pomocy i nie mogli, lub nie mieli czasu, dostać się do szpitala. Opuścił Munga, bo nie mógł siedzieć w jednym miejscu, kiedy nie wiedział gdzie jest jego rodzeństwo i wiedział, że w ten sposób może szybciej ich odnaleźć. Byli dla niego ważni. Szalenie ważni. Ale czemu w ogóle zostałby uzdrowicielem, gdyby olał wszystkich potrzebujących ludzi.