22.07.2025, 11:23 ✶
— Kultura to nie tylko teatry, mój drogi kuzynie. To właśnie w kinie je się prażoną kukurydzę, a dzieła tam przedstawiane są nie gorsze od wielu sztuk wystawianych w The Globe. Wystarczy mieć otwarty umysł — rzekł zadowolonym z siebie tonem. Skoro już grali w otwarte karty, zamierzał zachwalać instytucje kina, jak tylko się dało. —Zdziwiłbyś się, jak dobrze kamera umie ująć, dodam, że bez pomocy magii, skomplikowane ludzkie rozterki.
Od młodych lat, gdy pierwszy raz zobaczył na wielkim ekranie Rzymskie wakacje, Robert był prawdziwym wielbicielem kina. Mugole, jako ludzie pozbawieni gigantycznych życiowych ułatwień, jakie dawała magia, radzili sobie w niektórych rzeczach lepiej od czarodziejów. Ci drudzy zupełnie nie potrafili wykorzystać potencjału kryjącego się w ruszających się obrazkach. A co by mogli mieć? Filmy na widokówkach? Gdyby tylko odrzucić ciemność umysłu i odrobinę zaryzykować, świat mógłby być piękniejszy, pełen barw i sztuki. Zupełnie tak, jakby pragnął tego każdy szanujący się Selwyn.
— Moim zdaniem, jesteś bardzo ciekawski wobec spraw innych ludzi. Jeśli OMSHM ci się znudzi, zapraszam do Wizengamotu. Świetnie byś się tam odnalazł — w jego głosie wybrzmiała ledwo wyczuwalna kuzynowska złośliwość. — Zapewniam cię też, że pójście do kina to cała wielka tajemnica. Nie chce się o tym mówić otwarcie, bo sam wiesz, że plotki się niosą, a mugolofilstwo należy opinii publicznej podawać małymi dawkami.
Już od pierwszych swoich dni w Wizengamocie Robert zaczynał wypowiadać się zgodnie z własnymi poglądami na świat, co doprowadzało do aktów protekcjonalności i wyższości ze strony starszych, konserwatywnych sędziów. Młody Crouch jeszcze świata nie widział. Nie wie, co to znaczy pełnić tak ważną funkcję. Cóż, to nie on opuszczał posiedzenia...
— Idziemy na Arabeskę. To ponoć dobry film z intrygą polityczną i... dobrą obsadą — Robert zarumienił się niezauważalnie. Zawsze tak reagował, gdy mówił o swoim ulubionym aktorze, Gregorym Pecku. Nawet jeśli nie wymieniał go z nazwiska. Pewnie był to wstyd, co do własnych zainteresowań. — W każdym razie żadnych westernów. Ach, i Jonathanie... Pamiętaj, że dla nas, obdarzonych błogosławieństwem, jakim jest krew Selwynów, nie ma potrzeby na porównywanie się. To nie jest zdrowe dla relacji.
Od młodych lat, gdy pierwszy raz zobaczył na wielkim ekranie Rzymskie wakacje, Robert był prawdziwym wielbicielem kina. Mugole, jako ludzie pozbawieni gigantycznych życiowych ułatwień, jakie dawała magia, radzili sobie w niektórych rzeczach lepiej od czarodziejów. Ci drudzy zupełnie nie potrafili wykorzystać potencjału kryjącego się w ruszających się obrazkach. A co by mogli mieć? Filmy na widokówkach? Gdyby tylko odrzucić ciemność umysłu i odrobinę zaryzykować, świat mógłby być piękniejszy, pełen barw i sztuki. Zupełnie tak, jakby pragnął tego każdy szanujący się Selwyn.
— Moim zdaniem, jesteś bardzo ciekawski wobec spraw innych ludzi. Jeśli OMSHM ci się znudzi, zapraszam do Wizengamotu. Świetnie byś się tam odnalazł — w jego głosie wybrzmiała ledwo wyczuwalna kuzynowska złośliwość. — Zapewniam cię też, że pójście do kina to cała wielka tajemnica. Nie chce się o tym mówić otwarcie, bo sam wiesz, że plotki się niosą, a mugolofilstwo należy opinii publicznej podawać małymi dawkami.
Już od pierwszych swoich dni w Wizengamocie Robert zaczynał wypowiadać się zgodnie z własnymi poglądami na świat, co doprowadzało do aktów protekcjonalności i wyższości ze strony starszych, konserwatywnych sędziów. Młody Crouch jeszcze świata nie widział. Nie wie, co to znaczy pełnić tak ważną funkcję. Cóż, to nie on opuszczał posiedzenia...
— Idziemy na Arabeskę. To ponoć dobry film z intrygą polityczną i... dobrą obsadą — Robert zarumienił się niezauważalnie. Zawsze tak reagował, gdy mówił o swoim ulubionym aktorze, Gregorym Pecku. Nawet jeśli nie wymieniał go z nazwiska. Pewnie był to wstyd, co do własnych zainteresowań. — W każdym razie żadnych westernów. Ach, i Jonathanie... Pamiętaj, że dla nas, obdarzonych błogosławieństwem, jakim jest krew Selwynów, nie ma potrzeby na porównywanie się. To nie jest zdrowe dla relacji.