Roo,
Londyn będzie w porządku, choć może w tym wypadku Dolina byłaby lepsza? Możemy spróbować omówić najważniejsze sprawy, korzystając z okazji, w domu czy w ogrodach. Jeśli jednak potrzebujesz wyrwać się stamtąd na chwilę, rozważmy jakieś względnie spokojne miejsce w stolicy. Daj znać.
Słyszałem o bardzo podobnym problemie, tylko wydaje mi się, że w trochę mniejszym zakresie. To dotyczy całego terenu posiadłości, tak? Również budynków gospodarczych i tego, który sobie urządziłem? Niepokój, pył, plamy i cała reszta?
Spytam znajomego klątwołamacza, czy udało mu się dojść do czegoś w kwestii tamtego przypadku i czy ewentualnie byłby w stanie wspomóc nas w zajęciu się tą sprawą. Najlepiej jak najszybciej. Takie tematy nie mogą czekać.
Co do mojej sytuacji, jest już zdecydowanie lepiej. Nie musisz się o nic martwić. I tak masz bardzo dużo na głowie. Obecna sytuacja jest skomplikowana sama w sobie, ale damy radę.
PS Dostałem list od ojca. Ty zapewne również, ale profilaktycznie: pisał, że wszystko z nimi we względnym porządku. Odradzałem mu przedwczesny powrót, zanim wszystko trochę przygaśnie. W stanie Evelyn nie byłoby to wskazane. Myślę, że poradzimy sobie z tym na własną rękę, oni powinni teraz zadbać o dobro dziecka i siebie nawzajem.
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down