01.08.2025, 02:31 ✶
Lyssa zmierzyła rzeczonego obywatela od stóp do głów, teraz już zwyczajnie mu się przyglądając, jakby analizowała każdy centymetr jego wysokiej sylwetki. Wyróżniający z tłumu wzrost, kolor włosów, szerokie barki. Laska - to na niej zatrzymała się na dłużej, przekrzywiając z nieco żywszym zainteresowaniem głowę, ale to dość szybko ustąpiło, kiedy sapnęła oburzona na jego dalsze słowa. Lecznica Dusz? Agresja? Gorączka Krwi? Może i potrafiła być w gorącej wodzie kąpana, ale komuś tutaj najwyraźniej dym do głowy uderzył zanadto, bo do tej pory to była akurat bardzo miłą i wychowaną panną, nie to co niektórzy, co nie byli w stanie poczekać na swoją kolej. Oj niech się tylko papa o tym dowie. Chociaż pewnie go to nie interesowało, to dowie się o tym Peregrinus, albo pierwszy lepszy dowolny członek rodziny. Albo chociaż spowinowacony.
W pierwszej chwili w ogóle się nie odezwała, wpatrując w kark mężczyzny, jakby oczekując że ten wykaże się przynajmniej taką odrobiną kultury, żeby się odwrócić i spojrzeć jej prosto w twarz. Najwyraźniej jednak, cała czystokrwista socjeta, z nią włącznie, cierpiała na brak szeroko pojętego poczucia winy. Dlatego też ona zrobiła krok w przód, stając tuż za Caiusem. Oplotła ręką jego przedramię, niczym bluszczowy pęd wspinając się po rękawie w uścisku, tylko po to by zaraz ostentacyjnie zakasłać na niego z pełną złośliwością.
- Panie Burke, mówi pan dokładnie tak, jakby sam coś wiedział, albo nawet i za dużo, o wizytacji w Lecznicy Dusz. Proszę przyjąć moje wyrazy współczucia, ktoś tak poważny nie powinien zmagać się z niedyspozycją umysłową - zaćwierkała, patrząc do góry, na jego twarz, z przyjemnym uśmiechem wymalowanym na ustach, ale i złością w oczach. Zakaszlała - jeszcze raz, ale tym razem przykrywając usta dłonią ubraną w zdobną rękawiczkę (bo przecież nie pójdzie do szpitala, wylęgarni zarazków, bez takowych kiedy Vakel był germofobem). Potem natomiast, bardzo szybko jak Caius miał jej się zaraz wyrwać, położyła mu tę obkaszloną dłoń na piersi. - Monsieur... - jej akcent potknął się wreszcie, ulegając emocją i uciekając w znajome, francuskie tony. - Jeśli się pan nie przesunie i nie ustąpi mi pan miejsca, to zaraz nakaszlę na ciebie jeszcze raz. Mocniej. A ostatnio cierpię na gorączki.
W pierwszej chwili w ogóle się nie odezwała, wpatrując w kark mężczyzny, jakby oczekując że ten wykaże się przynajmniej taką odrobiną kultury, żeby się odwrócić i spojrzeć jej prosto w twarz. Najwyraźniej jednak, cała czystokrwista socjeta, z nią włącznie, cierpiała na brak szeroko pojętego poczucia winy. Dlatego też ona zrobiła krok w przód, stając tuż za Caiusem. Oplotła ręką jego przedramię, niczym bluszczowy pęd wspinając się po rękawie w uścisku, tylko po to by zaraz ostentacyjnie zakasłać na niego z pełną złośliwością.
- Panie Burke, mówi pan dokładnie tak, jakby sam coś wiedział, albo nawet i za dużo, o wizytacji w Lecznicy Dusz. Proszę przyjąć moje wyrazy współczucia, ktoś tak poważny nie powinien zmagać się z niedyspozycją umysłową - zaćwierkała, patrząc do góry, na jego twarz, z przyjemnym uśmiechem wymalowanym na ustach, ale i złością w oczach. Zakaszlała - jeszcze raz, ale tym razem przykrywając usta dłonią ubraną w zdobną rękawiczkę (bo przecież nie pójdzie do szpitala, wylęgarni zarazków, bez takowych kiedy Vakel był germofobem). Potem natomiast, bardzo szybko jak Caius miał jej się zaraz wyrwać, położyła mu tę obkaszloną dłoń na piersi. - Monsieur... - jej akcent potknął się wreszcie, ulegając emocją i uciekając w znajome, francuskie tony. - Jeśli się pan nie przesunie i nie ustąpi mi pan miejsca, to zaraz nakaszlę na ciebie jeszcze raz. Mocniej. A ostatnio cierpię na gorączki.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.