01.08.2025, 23:51 ✶
Wybór to złudzenie. Im szybciej Woody zaakceptował, że od Aseny nie ma ucieczki, tym lepiej dla niego. Jak załatwią to od ręki, to może się jeszcze potem zdrzemnie trochę. W innym wypadku by grali w Rejwachu w kotka i myszkę, musiałby się chować w łazience pół godziny i w ogóle mnóstwo zachodu z unikaniem nadwornego wilka.
— A to co? Nie dom? Źle ci tu? — obruszył się, mimo że doskonale wiedział, co Greyback ma na myśli, jeszcze zanim dodała tę absolutnie zbędną i absolutnie złośliwą uwagę o łysinie. — U mnie w chałupie, tej, gdy jeszcze nosiłem włosy, alkoholu nigdy nie brakowało. I to jakiego alkoholu, ha. No pani, takie wina moja żona wyszukiwała, że nie ma to-tamto.
Tutaj, zdaje się, Tarp podjął próbę wymienienia nazw owych win. Francuskich, włoskich — Merlin raczy wiedzieć jakich, bo wyszedł z tego jeden wielki językowy zawijas, który zakończył się dźwiękiem brzmiącym jak pierdzenie mordą.
— A mogłyby mi chwycić coś więcej niż marketing. — Czarodziej uśmiechnął się rubasznie z manierą wujasa na weselu. — Dokleić możemy. Cóż szkodzi dokleić? To nie tak, że ktoś będzie sprawdzać, czy to prawda. — Woody nie miał nic do kurew, to też kobiety, ale rzadko się z językiem patyczkował, szczególnie że żadna kurwa nie przysłuchiwała się ich rozmowie. — Trup się ściele codziennie. — Wzruszył ramionami. — Co to takiego dla McKinnona rozkopać grób, żeby zdobyć dla kokoty nowe cycki?
Mina mu zrzedła, gdy usłyszał, jak Asena zamiast panienek — trupich, bo trupich, ale panienek — proponuje miotlarzy. I to w jakich słowach! Od razu oczy Woody'ego się stały jakieś bystre i podejrzliwie zmrużone, brwi zmarszczone, ręce skrzyżował na piersiach. Obserwował krytycznie Asenę — a konkretnie jej strój — szukając w pamięci, czy przypadkiem w ostatnich dniach nie miała na sobie spódnicy.
— A ty skąd to wiesz, że podwijał? Oblatywał cię Herczeg? Czy tak tylko sobie wyobrażasz? — Ale to przecież nie jego sprawa, tak? Co go to obchodzi, kto zagląda jego pracownikom pod sukienki. — Harpie mogą być, na pewno wyciągną lepszy czas niż trupy. Zapyta się przy najbliższej okazji, co Herczeg na ten układzik. Tylko trzeba go jakoś spróbować podejść, żeby nie pobiegł zaraz oferować konkurencji, że im też zrobi dowóz. — Pokiwał z namysłem głową. — Dwa motory zatem.
— A to co? Nie dom? Źle ci tu? — obruszył się, mimo że doskonale wiedział, co Greyback ma na myśli, jeszcze zanim dodała tę absolutnie zbędną i absolutnie złośliwą uwagę o łysinie. — U mnie w chałupie, tej, gdy jeszcze nosiłem włosy, alkoholu nigdy nie brakowało. I to jakiego alkoholu, ha. No pani, takie wina moja żona wyszukiwała, że nie ma to-tamto.
Tutaj, zdaje się, Tarp podjął próbę wymienienia nazw owych win. Francuskich, włoskich — Merlin raczy wiedzieć jakich, bo wyszedł z tego jeden wielki językowy zawijas, który zakończył się dźwiękiem brzmiącym jak pierdzenie mordą.
— A mogłyby mi chwycić coś więcej niż marketing. — Czarodziej uśmiechnął się rubasznie z manierą wujasa na weselu. — Dokleić możemy. Cóż szkodzi dokleić? To nie tak, że ktoś będzie sprawdzać, czy to prawda. — Woody nie miał nic do kurew, to też kobiety, ale rzadko się z językiem patyczkował, szczególnie że żadna kurwa nie przysłuchiwała się ich rozmowie. — Trup się ściele codziennie. — Wzruszył ramionami. — Co to takiego dla McKinnona rozkopać grób, żeby zdobyć dla kokoty nowe cycki?
Mina mu zrzedła, gdy usłyszał, jak Asena zamiast panienek — trupich, bo trupich, ale panienek — proponuje miotlarzy. I to w jakich słowach! Od razu oczy Woody'ego się stały jakieś bystre i podejrzliwie zmrużone, brwi zmarszczone, ręce skrzyżował na piersiach. Obserwował krytycznie Asenę — a konkretnie jej strój — szukając w pamięci, czy przypadkiem w ostatnich dniach nie miała na sobie spódnicy.
— A ty skąd to wiesz, że podwijał? Oblatywał cię Herczeg? Czy tak tylko sobie wyobrażasz? — Ale to przecież nie jego sprawa, tak? Co go to obchodzi, kto zagląda jego pracownikom pod sukienki. — Harpie mogą być, na pewno wyciągną lepszy czas niż trupy. Zapyta się przy najbliższej okazji, co Herczeg na ten układzik. Tylko trzeba go jakoś spróbować podejść, żeby nie pobiegł zaraz oferować konkurencji, że im też zrobi dowóz. — Pokiwał z namysłem głową. — Dwa motory zatem.
piw0 to moje paliwo