• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[11.09.72] Teatr dla gojów

[11.09.72] Teatr dla gojów
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#5
03.08.2025, 01:53  ✶  

Zgnite jajo, pełna popielniczka, rozkładające się mięso. Do czegokolwiek by ten zapach nie przyrównać, to nie on wśród czarodziejów wzbudzał tak alergiczne reakcje. Fakt, najpierw w nozdrza uderzał drażniąca woń, a dopiero potem zaczynała działać wyobraźnia. Wprawieni aurorzy pewnie potrafili nawet rozróżniać intensywność śladów czarnej magii w powietrzu. Zawsze jednak był to realny dowód na to, że zrodziły się złowrogie intencje. Dla Louvaina od całkiem niedawna przestał być już to nawet swąd. To słodki aromat słusznego gniewu. To przejaw ciężkiej, organicznej pracy u podstaw. Śmieci nie wynoszą się z domu same, nawet jeśli je poprosić, a ktoś przecież musiał to robić. Od siedzenia w fotelach brudna krew nie wyniesie się poza margines społeczny, tam gdzie jej miejsce. Czarownice i czarodzeje jeszcze może tego nie rozumieją, ale przyjdzie czas, kiedy tak właśnie będzie się mówiło o śmierciożercach. Jak o bohaterach.

Mąż, czy synowie, dalej potrzebowała mę*zczyzny do ugruntowania swojej pozycji w świecie, w którym chciała brylować. To właściwie smutne. Pracować aż tyle, nie na swoje, a na cudze. Włożyć tak potężny nakład pracy swoim dorobkiem intelektualnym, merytorycznym, a nawet pedagogicznym przy odchowaniu tych męskich łachudrów. Duncan, Donald czy inny Dupek, przyszli na gotową markę i logówke, kiedy kto inny włożył wysiłek. Lou potrafił dostrzec takie rzeczy, wszak w jego rodzinie nie było wcale inaczej. Dorinda ciągnęła na swoich barkach nie tylko szpital Munga, ale stworzyła przy nim prestiżową akademię, ale i odchowała trzech testosteronowych kaszojadów. Do tego nestorka Lestrangów była nawet starsza niż Philomena. Była tak stara, że możliwe, iż pamiętała jak Mucliberowie nie byli jeszcze tak okropnymi kurwiskami.

- Wciąż jednak jesteśmy my, wciąż można odrobić to co utracone. Odrzekł szybko, nie czekając na jej pauzę i swoją kolej do wypowiedzi. Samokrytyka to nie było coś to najbardziej na świecie kręciło Lestranga. Zamiast o utraconych szansach, wolał rozważać o nadchodzących okazjach i planowaniu nowych szans na zmiennie czegoś. - Tworzą ostre kolce, żeby żaden bluszcz ich nie obrósł. Rosną ciasno, żeby nie zostawiać miejsca dla chwastów. Ale przede wszystkim mają głębokie i rozbudowane korzenie, by trwać na swim miejscu latami. Może to faktycznie kwestia wieku, lub różnica pokoleniowa, jednak za tą młodą twarzą kryła się szczera chęć do zmian, pokłady niespożytkowanej energii do działania. Powstrzymywał się ładnymi manierami, choć czuł jak z każdym zdaniem kiełkuje w nim ekscytacja. Kwiatowych alegorii nasłuchał się w Maida Vale, że mógł je recytować niczym wiersze. To wszystko budowało w nim poczucie wyjątkowości i determinację w dążeniu po swoje. Nawet nie musiał ubierać tego w ironie, ani podszytą kłamstwem paszę dla starych bab, byle wkupić się w łaskę pani adwokat, bo akurat coś od niej potrzebował. On sam wierzył w te wyniosłe hasełka i metafory, bo ich dziedzictwo było namacalne.

A potem zamilkł na dłuższą chwilę wsłuchując się w długą wypowiedź Philomeny. Był skupiony. Skupiony na tyle, by nawet odbiec od niej wzrok gdzieś w bok, byle tylko wsłuchać się intensywnie w jej słowa. Nie było dla niego to niczym odkrywczym, to co miała mu do przekazania. Gdyby nie wiedział, że przychodzi do starej, nie przez wiek, ale przez poglądy magirasistki nie trudziłby się z tymi wszystkimi podchodami. - Nie musi się madam przy mnie tak miarkować. Chyba zgodzimy się razem, że mugolaki od dobrego traktowania psują się jak ryba na słońcu, racja? Uśmiechnął się szeroko i cynicznie. Swój swojego pozna, nawet jeśli miał w rezydencji cały album powodów do wzgardzania nią i wszelakiego złorzeczenia jej. Nawet uroczo jak na babcię brzmiała z tym kłamstwem, że nie popiera przemocy wobec ludności cywilnej. Zgadywał, że gdyby upić ją nieco dobrym winem, z pamięci rdzeniowej wyszłyby gesty i zawołania na cześć Grindewalda, za które kiedyś wsadzali bez wyroku. Ten potok słów, choć nieco zachowawczych i zbyt zrównoważonych jak na jego temperament, był tak naprawdę bardzo trafną diagnozą tego w jakim punkcie znalazło się ich społeczność. Uśmiechnął się tylko pod nosem na wzmiankę o bałamuceniu dziewcząt, bo to tekst, który przypisałby raczej sobie, niż jej. O tym jaką wartość dla wysokich rodów i ich dorobku kulturowego mają czystokrwiste szparki, najlepiej rozmawiało się z kolegami przy kartach i szkockiej. Nie spodziewał się, że usłyszy to akurat w tym gabinecie.

- To nie źli czarodzieje tworzą ciężkie dla nas czasy. Ciężkie czasy tworzą złych czarnoksiężników. Zawsze znajdzie się kolejny Grindewald i kolejny Voldemort. Odparł z rozciągniętym na twarzy grymasem dezaprobaty i rozczarowania światem, nad którym sobie tak dywagowali. I tutaj musiał już w sposób oczywisty dla siebie skłamać, bo nie było, nie ma i nigdy więcej nie będzie nikogo bardziej potężnego od Czarnego Pana. Jednak epistemologiczny sens tego aksjomatu był dostępny jedynie w poznaniu empirycznym. Nawet ktoś z dziejową mądrością jak Philomena nie była na to w całości gotowy. - Skoro tak szybko przyszło nam znaleźć wspólny język, dlaczego nie moglibyśmy zacząć mówić jednym głosem? Pora dobijać do brzegu. Poznali się już od ideologicznej otoczki, chociaż to było wiadome od początku. Poświecili sobie nieistniejącymi pagonami, rozpoznali po mundurach. Można chyba przejść już dalej. - My dobrze wiemy czemu, ale tam, na zewnątrz, są tysiące osób, które nie wiedzą dlaczego i po co to wszystko. Jeśli nie przyjdziemy im z odpowiedzią, zrobi to Ministerstwo w swój najbardziej nieudolny sposób jak zwykle. Nie powiedział nic konkretnego, ale sugerował dość mocno. Zanim przyjdą zbiory, trzeba dobrze obsiać silnym ziarnem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (5040), Philomena Mulciber (4671)




Wiadomości w tym wątku
[11.09.72] Teatr dla gojów - przez Louvain Lestrange - 23.05.2025, 14:05
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Philomena Mulciber - 10.06.2025, 16:32
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Louvain Lestrange - 07.07.2025, 12:04
RE: [11.09.72] Teatr dla gejów - przez Philomena Mulciber - 22.07.2025, 16:23
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Louvain Lestrange - 03.08.2025, 01:53
RE: [11.09.72] Teatr dla gnojów - przez Philomena Mulciber - 30.08.2025, 23:47
RE: [11.09.72] Teatr dla gaijinów - przez Louvain Lestrange - 08.09.2025, 00:51
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Philomena Mulciber - 16.10.2025, 16:58
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Louvain Lestrange - 07.01.2026, 20:24
Teatr dla gejów, gojów, gnojów, gaijinów i wszystkich was niewymienionych z imienia - przez Philomena Mulciber - 27.01.2026, 22:52
RE: [11.09.72] Teatr dla gojów - przez Louvain Lestrange - 17.03.2026, 00:07
RE: [11.09.72] Wpisuje się do programu to, co idiota zrozumie - przez Philomena Mulciber - 08.04.2026, 16:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa