04.08.2025, 21:06 ✶
Złożył dłonie w piramidkę. Teraz zaczynała się ciekawa część szkolenia.
— Jesteś wysoki, to jest pierwsza z zalet — wyrzekł tonem eksperta. — Inteligencja to niewątpliwie druga z nich. Wiesz, możesz zawsze przysiąść się do niej w bibliotece, pomóc jej w nauce. Znaleźć coś, co was łączy. Kolejna rzecz, której pewnie się nie spodziewasz usłyszeć, to fakt, że nieśmiałość czasem naprawdę potrafi kręcić dziewczyny. Wiesz, ten jeden chłopak, co zawsze siedzi z nosem w książce, jest jakby poza tym wszystkim. Outsider, ale w taki umiarkowany sposób. Rude włosy też da się przekuć w zaletę, o ile będziesz traktował je jako znak rozpoznawczy. Noś je po prostu z dumą, stary.
Rzeczywiście, kiedy Lazarus się wyprostował i okazał się nawet wyższy od Roberta, wyglądał o niebo lepiej. Trzeba było zrobić też coś z jego włosami, odgarnąć je jakoś modnie. Może pomada do włosów by pomogła? Robert sam używał jej całkiem często.
Nagle usłyszał chichot. Dziewczęcy. Czyli była tam jakaś dziewczyna? Cholera, znaczy, że miejsce było spalone. Musieli się zwijać... Choć czemu miałaby siedzieć w toalecie? Może płakała? Ale czy wtedy by chichotała? Nie... Na szczęście po chwili zagadka się wyjaśniła, bo z kabiny wyleciał duch. Czyli toaleta była jednak nawiedzona, a nie przeklęta... A nawiedzała ją nastolatka z włosami uczesanymi w kucyki i okrągłymi okularami.
— On i tak nie poderwie tej dziewczyny — rzuciła dość niemiło dziewczyna. Chyba uważała to za doskonały dowcip. — Pewnie pójdzie na bal z jakimś popularnym. Na pewno nie z nim.
Robert prychnął i skrzyżował ramiona na piersi. Jak ta duszyca miała czelność podważać jego autorytet jako guru podrywu? I przede wszystkim, jak mogła obrażać Lazarusa?
— On przynajmniej żyje, czego nie można powiedzieć o tobie. Martwi nie chodzą na bale — wyrzekł te słowa tonem wyszczekanego gówniarza. — Więc, jeśli możesz, zostaw swoje uwagi dla siebie, bo i tak nikogo nie obchodzą.
— Jesteś wysoki, to jest pierwsza z zalet — wyrzekł tonem eksperta. — Inteligencja to niewątpliwie druga z nich. Wiesz, możesz zawsze przysiąść się do niej w bibliotece, pomóc jej w nauce. Znaleźć coś, co was łączy. Kolejna rzecz, której pewnie się nie spodziewasz usłyszeć, to fakt, że nieśmiałość czasem naprawdę potrafi kręcić dziewczyny. Wiesz, ten jeden chłopak, co zawsze siedzi z nosem w książce, jest jakby poza tym wszystkim. Outsider, ale w taki umiarkowany sposób. Rude włosy też da się przekuć w zaletę, o ile będziesz traktował je jako znak rozpoznawczy. Noś je po prostu z dumą, stary.
Rzeczywiście, kiedy Lazarus się wyprostował i okazał się nawet wyższy od Roberta, wyglądał o niebo lepiej. Trzeba było zrobić też coś z jego włosami, odgarnąć je jakoś modnie. Może pomada do włosów by pomogła? Robert sam używał jej całkiem często.
Nagle usłyszał chichot. Dziewczęcy. Czyli była tam jakaś dziewczyna? Cholera, znaczy, że miejsce było spalone. Musieli się zwijać... Choć czemu miałaby siedzieć w toalecie? Może płakała? Ale czy wtedy by chichotała? Nie... Na szczęście po chwili zagadka się wyjaśniła, bo z kabiny wyleciał duch. Czyli toaleta była jednak nawiedzona, a nie przeklęta... A nawiedzała ją nastolatka z włosami uczesanymi w kucyki i okrągłymi okularami.
— On i tak nie poderwie tej dziewczyny — rzuciła dość niemiło dziewczyna. Chyba uważała to za doskonały dowcip. — Pewnie pójdzie na bal z jakimś popularnym. Na pewno nie z nim.
Robert prychnął i skrzyżował ramiona na piersi. Jak ta duszyca miała czelność podważać jego autorytet jako guru podrywu? I przede wszystkim, jak mogła obrażać Lazarusa?
— On przynajmniej żyje, czego nie można powiedzieć o tobie. Martwi nie chodzą na bale — wyrzekł te słowa tonem wyszczekanego gówniarza. — Więc, jeśli możesz, zostaw swoje uwagi dla siebie, bo i tak nikogo nie obchodzą.