• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy

[13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#7
10.08.2025, 19:35  ✶  
Nie spodziewałem się, że nóż poleci źle - rzucałem setki razy w życiu, na ogół potrafiłem trafić w punkt w deszczu, w ciemnościach, z drugiego końca podwórza. Miałem ochotę skrzywić się z irytacją, tylko siłą woli powstrzymując ten odruch. Zamiast tego nabrałem powietrza, gotów ruszyć po noże, by powtórzyć rzut i zmazać to potknięcie. Zamierzałem spróbować jeszcze raz, podnieść nóż i posłać go z większą precyzją, ale zanim zdążyłem, Geraldine ruszyła do drzewa, by zebrać swoją własność. Stałem przez moment, obserwując ją, gdy podchodziła do pnia. Szła spokojnie, ale z wyraźnym zamiarem, by nie tracić czasu. Doceniałem to, że nie posunęła się przy tym do żadnego komentarza, nawet jeśli jej rzut był wyraźnie skuteczniejszy. Ostrze, które sama posłała, wbiło się głęboko - musiała pociągnąć kilka razy, żeby je uwolnić. Potem schyliła się po drugi nóż, ale zrobiła to chyba zbyt szybko, bo wyraźnie się zachwiała, kładąc dłoń na drzewie, aby utrzymać się w pionie - jednocześnie zrobiła się bardziej bladozielona, co najmniej drugi raz tego dnia, przynajmniej w moim towarzystwie.
Nie podszedłem gwałtownie, nie rzuciłem żadnego „Wszystko w porządku?”, bo wiedziałem, że takich pytań z pewnością nie cierpiała - byliśmy w tym podobni, to było pewne. Nie chciałem robić z tego wielkiej sensacji, więc odezwałem się spokojnie, niemal mimochodem, z lekkim, krzywym uśmiechem.
- Ktokolwiek wciska ludziom kit, sze polanne mdłości są tylko lano, powinien dostać w splot słoneczny. - Skwitowałem krótko, nie świdrując jej spojrzeniem, tylko patrząc w bok. Pokręciłem głową - trochę do siebie, trochę do niej - dopiero wtedy przeniosłem wzrok na Yaxley, wzruszywszy ramionami. Nie robiłem z tego sprawy, bo wiedziałem, że ona też by tego nie chciała - nie było to coś, co mogła sobie wybrać, a poza tym nie chciałem, żeby czuła się jeszcze gorzej.
Przesunąłem spojrzenie znowu w bok i uniosłem rękę w jej kierunku, dając znak, żeby jeszcze nie podawała mi noży - coś w krzakach przykuło moją uwagę.
- Moment. - Mruknąłem, po czym zostawiłem ją przy drzewie i ruszyłem wprost w gąszcz pokrzyw, które na pewno nie były przyjemnym przejściem, ale miałem w nosie podrapane ręce. Pochyliłem się, odgarniając łodygi, aż dotarłem do tego, czego szukałem. Zerwałem po kilka listków naraz, gniotąc je lekko w dłoniach, by upewnić się, że to to. Ich zapach - chłodny, wyraźnie mentolowy - był jednoznacznym potwierdzeniem. Zebrałem mniej więcej pół garści, po czym wróciłem do niej, wyciągając zdobycz w jej stronę.
- Wymiana? - Zapytałem, skinieniem wskazując na noże, które trzymała. Nie czekałem, aż zgadnie, po co jej to. - Połowę pszeszuj, powoli, nie połykaj, asz stlasi smak... Połowę zgnieś i sztachnij szię nią kilka lasy, poczujesz szię lepiej. To nie eliksily, ale daje ladę. - Zarekomendowałem. Stanąłem obok, wciąż z lekko zmrużonymi oczami, patrząc na nią i zezując na dłoń, ale bez pośpiechu - wbrew temu, co mogłoby się wydawać, wcale nie chciałem, żeby dzisiejszy dzień sprowadzał się do tego, że ja dobrze się bawię, a ona zdycha w milczeniu.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3520), Geraldine Greengrass-Yaxley (3647), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.08.2025, 22:41
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 09.08.2025, 11:54
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.08.2025, 08:12
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 10.08.2025, 15:31
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Pan Losu - 10.08.2025, 15:31
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.08.2025, 16:15
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 10.08.2025, 19:35
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.08.2025, 21:10
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 11.08.2025, 07:12
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.08.2025, 09:16
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 11.08.2025, 10:59
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.08.2025, 11:43
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 11.08.2025, 13:50
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.08.2025, 14:49
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Benjy Fenwick - 11.08.2025, 17:08
RE: [13.09.1972] popołudnia bezkarnie cytrynowe | Geraldine & Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.08.2025, 22:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa