• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[8.09.72] Just do what I say and I'll love you

[8.09.72] Just do what I say and I'll love you
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#5
11.08.2025, 00:12  ✶  

W swojej pysznej pozie, przy wszystkich atrybutach brutalności, od trupiej maski do przesiąkniętej aromatem spaczenia różdżki, mógł w cudzych oczach uchodzić za maniakalnego furiata. Jednak nie on był tutaj tym szalonym. Bo jak nazwać osobę która w kółko powtarzała ten sam błąd, oczekując nowych rezultatów. Ile przykładów musiała doznać na własnej skórze Cynthia, żeby wreszcie dotarło do niej, że ma sensu próbować go analizować. Traciła tylko czas na biernej obserwacji i próbie wysuwania wniosków. Bo w przeciwieństwie do jej ksiąg i trupów w ambulatorium miał własną inicjatywę. Bo cały czas jaki poświęcała na tą całą deliberację go, on w tym czasie zrobił już kolejne kilka ruchów. Mniej, lub w ogóle nie przemyślanych, ale wciąż były to jakieś akcje i reakcje. Czas nie zatrzyma się w miejscu ani on nie miał zamiaru oddawać jej pola do manewru. Liczyły się przede wszystkim rezultaty. A rezultatów jakich oczekiwał były diabelnie proste. Zniszczyć wszystkie prawdy na jakich opierała swój świat. Nie zależało mu na tym by ją skrzywdzić, bo... zależało mu na niej. Jednak ze wszystkich sił musiał udowodnić, że nie ma żadnego wpływu na to co się wokół nich dzieje. Że nie ważne jak bardzo będzie się starała, i tak stanie się tak jak on sobie tego zażyczy. Odebrać jej wszystkie siły, by w końcu przestała się przed nim bronić. Zaakceptowała, że jeśli sobie ją wymarzył, to w końcu i tak ją dostanie.

Zaskoczyła go. Spodziewał się, że jak zwykle będzie się wykręcać i szukać innego wyjścia z sytuacji, niż tego które oferował on. Domyślał się, że najpierw odmówi zabicia brygadzisty. W końcu nie była morderczynią, mimo że śmierć wcale nie była jej obca. Wiedział, że z dużą dozą prawdopodobieństwa znała odpowiednie zaklęcie, tylko była słaba by potrafić zabić wedle uznania. Ci którzy leczyli i potrafili uzdrawiać, zabijanie przychodziło im najtrudniej ze wszystkich osób na świecie. A oprócz tego wszystkiego zakładał, że po prostu dla samego nie uleganiu mu w pierwszym odruchu będzie protestować przed jego sugestią. Być może będzie próbowała manipulować jego pamięcią lub zastosuje jakieś inne sztuczki czy półśrodki, ale nie będzie zabijać. Jednak było to pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze dlatego, że od spełniania jego wymagań i oczekiwań potężnie rosło jego ego oraz duma, co było przyjemnością ciężką do opisania zwykłymi słowami. Po drugie samo odbieranie życia było dla niego bardzo interesujące, zwłaszcza tej szczególnej nocy. A ona odebrała to życie bardzo precyzyjnie. Bez agresji i bez brutalności. Niemalże w białych rękawiczkach jak profesjonalistka. To nie była metoda, którą wybrałby osobiście, bo ból i cierpienie były dodatkowymi smakołykami przy morderstwie, jednak w jej rękach wychodziło to bardzo schludnie. Uśmiechnął się promieniście. Nie w sposób cyniczny, czy ironicznie. Był pełen podziwu, którego nie zamierzał teraz niczym maskować. - To było piękne. Naprawdę piękne. Pochwalił ją szczerze, powtarzając się przy tym, aby podkreślić swoje uznanie. Nawet ułożył dłonie do symbolicznego gestu bezdźwięcznego zaklaskania jej do tego co właśnie mu pokazała. Przez ostatnie parę godzin był obecny przy naprawdę wielu morderstwach i żadne nie było tak... czyste? Większości towarzyszyły niszczycielskie zaklęcia, które zadawały obrażenia fizyczne, lub przynosiły ból doprowadzający do skrajnego wycieczenia. A tutaj? Wyglądało to jakby po prostu ułożyła młodego mężczyznę do snu, z którego miał się już nigdy nie obudzić.

Był tym wszystkim tak zaabsorbowany, że nie potrafił od niej odwrócić wzroku choćby na moment. Za to jej wzrok wydawał się jakby nieobecny. Była taka milcząca. Do tego stopnia, że zaczął się zastanawiać co dzieje się pod tą falą blond włosów. A może nie był jej to pierwszy raz? Być może w kostnicach Ministerstwa działy się rzeczy o których nie mówiło się poza nimi? Nagle z dziewczyny, o której myślał, że wolno mu było z nią zrobić co tylko mu się podobało, stała się nową zagadką. Aż nawet zapomniał o tym trawiącym jego trzewia żalu, który wciąż przez nią nosił. W końcu się jednak poruszyła. Chwyciła w dłoń jego maskę. Pozwolił jej na to, ciekawy tego co teraz nią kierowało. Domyślał się, że może kiełkować w niej jakaś gorycz do niego, przez to do jakiej roli jej sprowadził, jednak biorąc pod uwagę to jak łatwo jej przyszło zabójstwo. Cóż, nie był już tego taki pewien. Naznaczyła jego maskę krwią. Krwią poległego chłystka pod ich stopami. Nie czuł ani grama przywiązania do niego, a tym bardziej jakiegokolwiek wewnętrznego poruszenia tym zajściem. Nie miał poczucia winy, nie dzisiaj. Dzisiaj coś takiego jak odpowiedzialność i karność za czyny nie istniała. Dzisiaj mógł być tą mroczną zjawą z Kromlechu, która czekała na taką noc od kilku lat.

- Pasowałaby Ci. Nawet bez niej potrafisz być zimna tak jak Wostok. Odezwał się do niej półszeptem. Kompletnie oczarowany jej obojętnością, twarz łagodną miał jak rzadko kiedy. Na moment obrócił maskę w jej kierunku, stawiając na linii przed jej twarzą, próbując sobie zwizualizować jak mogłaby wyglądać Księżniczka Lodu w uniformie mrocznej sługi. Zdarzało się, że dziewczyny pożyczały od swoich partnerów koszule czy swetry. Mało która miała okazję wpasować się w mundur terrorysty. Na samą taką myśl rozczulił się. Dlatego zbliżył się do niej jeszcze bardziej. Maskę odwiesił przy pasie. Objął się oburącz wokół szyi, kciukami przylegając do jej brody i policzków, gładząc delikatnie, aż w końcu pocałował ją.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (3517), Louvain Lestrange (3192)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Louvain Lestrange - 08.06.2025, 15:12
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Cynthia Flint - 08.06.2025, 21:26
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Louvain Lestrange - 17.07.2025, 21:00
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Cynthia Flint - 30.07.2025, 21:24
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Louvain Lestrange - 11.08.2025, 00:12
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Cynthia Flint - 25.08.2025, 22:58
RE: [8.09.72] Just do what I say and I'll love you - przez Louvain Lestrange - 05.10.2025, 17:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa