13.08.2025, 12:44 ✶
Robert parsknął śmiechem na pytanie Mony. Prędzej by się świat skończył niż by jakiś znany mu Selwyn przystąpił do Śmierciożerców. Chodziło tu chyba o pewną wrażliwość na świat, na innych. Teatr dobrze jej uczył, a sztuka niewątpliwie poszerzała horyzonty poznawcze. Ruch stworzony przez Voldemorta brał się z zaściankowości i typowego dla głupców zaprzeczania rzeczywistości. Nie było możliwości, by naprawdę zatrzymać rozwój i wykluczyć większość społeczeństwa z możliwości zajmowania wyższych stanowisk. A na pewno, gdyby zrobić odpowiednie badania okazałoby się, że czystość krwi ma przełożenie jedynie na częstotliwość występowania deformacji i chorób wziętych z łączenia w pary spokrewnionych ze sobą osób. Społeczeństwo niestety było ciemne i to, że w ogóle doszło do Spalonej Nocy, a Ministerstwo kompletnie zawiodło świadczyło o tym doskonale. Zdaniem Roberta, była to właśnie choroba, która trawiła świat czarodziejów. Bakteria, która wyniszczała państwowy organizm od lat, aż wreszcie znalazł się w stanie blisko agonii. W takiej sytuacji potrzebny był antybiotyk, który brutalnie by oczyścił pole, by wprowadzić lepszy ład.
— Selwynów podejrzewa się co najwyżej o bycie divami, ale nie o współpracę z czarnoksiężnikami — powiedział, brnąc przez błoto. — Ta rodzina służy sztuce, a ta niesie oświecenie, a nie ciemnotę, jaką raczy nas ten cały "Czarny Pan".
Po chwili dowiedział się jednak, o co chodziło. Zatrzymał się na moment, wzięty kompletnie z zaskoczenia. Potrzebował chwili, by przetworzyć tę informację. Na jego twarzy malował się szok, pomieszany z głębokim zaniepokojeniem tym, co właśnie powiedziała mu kuzynka.
— Mono, posłuchaj mnie — rzekł wreszcie, siląc się na spokój. Położył jedną dłoń na ramieniu kuzynki, a drugą przytrzymał parasol. — Po pierwsze: dobrze, że o tym nam mówisz. Bardzo dobrze, bo gdyby ktoś się o tym dowiedział w inny sposób, postawiłoby cię to w bardzo, bardzo złym świetle. Po drugie: musimy się zastanowić, czy nie powinnaś zeznawać w tej sprawie w charakterze świadka. Moim zdaniem, byłoby to wskazane. Tym samym, powiedziałabyś wszystko, co wiesz i może udałoby się nam namierzyć tego człowieka... lub to, co z niego pozostało. Wiesz pewnie, że każdy trop jest na wagę złota. Po trzecie: dobrze zrobiłaś. Bardzo dobrze. Nie miej wyrzutów sumienia w tej kwestii, bo Śmierciożercy sami wybrali tę drogę. I nie należy mieć wobec nich żadnej litości, bo to zakała całego świata czarodziejów — po chwili odsunął się od niej, by jej nie przytłaczać. — Wiesz może, dlaczego wybrał akurat ciebie? Skąd wiedział, gdzie mieszkasz? Wiesz co? Chodźmy może w jakieś miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie usiąść i wszystko nam opowiesz. Może... w jakiejś altance?
Wymienił porozumiewawcze spojrzenie z Jonathanem. Lepiej było, żeby żaden inny Rowle poza Moną nie usłyszał ich rozmowy. Na wszelki wypadek. Bo o ile Robert był pewny, że to nie Selwyni wysłali Śmierciożercę do domu Mony, druga strona jej rodziny już tym, że ich domy pozostały nienaruszone, dawała podstawy do pewnych podejrzeń.
— Selwynów podejrzewa się co najwyżej o bycie divami, ale nie o współpracę z czarnoksiężnikami — powiedział, brnąc przez błoto. — Ta rodzina służy sztuce, a ta niesie oświecenie, a nie ciemnotę, jaką raczy nas ten cały "Czarny Pan".
Po chwili dowiedział się jednak, o co chodziło. Zatrzymał się na moment, wzięty kompletnie z zaskoczenia. Potrzebował chwili, by przetworzyć tę informację. Na jego twarzy malował się szok, pomieszany z głębokim zaniepokojeniem tym, co właśnie powiedziała mu kuzynka.
— Mono, posłuchaj mnie — rzekł wreszcie, siląc się na spokój. Położył jedną dłoń na ramieniu kuzynki, a drugą przytrzymał parasol. — Po pierwsze: dobrze, że o tym nam mówisz. Bardzo dobrze, bo gdyby ktoś się o tym dowiedział w inny sposób, postawiłoby cię to w bardzo, bardzo złym świetle. Po drugie: musimy się zastanowić, czy nie powinnaś zeznawać w tej sprawie w charakterze świadka. Moim zdaniem, byłoby to wskazane. Tym samym, powiedziałabyś wszystko, co wiesz i może udałoby się nam namierzyć tego człowieka... lub to, co z niego pozostało. Wiesz pewnie, że każdy trop jest na wagę złota. Po trzecie: dobrze zrobiłaś. Bardzo dobrze. Nie miej wyrzutów sumienia w tej kwestii, bo Śmierciożercy sami wybrali tę drogę. I nie należy mieć wobec nich żadnej litości, bo to zakała całego świata czarodziejów — po chwili odsunął się od niej, by jej nie przytłaczać. — Wiesz może, dlaczego wybrał akurat ciebie? Skąd wiedział, gdzie mieszkasz? Wiesz co? Chodźmy może w jakieś miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie usiąść i wszystko nam opowiesz. Może... w jakiejś altance?
Wymienił porozumiewawcze spojrzenie z Jonathanem. Lepiej było, żeby żaden inny Rowle poza Moną nie usłyszał ich rozmowy. Na wszelki wypadek. Bo o ile Robert był pewny, że to nie Selwyni wysłali Śmierciożercę do domu Mony, druga strona jej rodziny już tym, że ich domy pozostały nienaruszone, dawała podstawy do pewnych podejrzeń.
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.