Otwarcie drzwi nie poprawiło za bardzo sytuacji. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Potrzeba było na to najpewniej dłuższej chwili. Sam gest odebrany został jednak pozytywnie. Theon co prawda się nie skarżył, ale zapach odbierał jako naprawdę nieprzyjemny.
- Dziękuje.
Sięgnął po kubek z kawą, z zadowoleniem stwierdzając, że napój ma odpowiednią temperaturę. Całe szczęście. Nie żeby zamierzał narzekać. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby i te sprawy. Pozwolił sobie upić ze dwa łyki. Na spokojnie, bez pośpiechu. Następnie odstawił kubek z powrotem na blat. Uznał, że Fergusowi nie powinno to raczej przeszkadzać. Nie tracił czasu na dopytywanie się, celem zyskania pewności.
- Została pożyczona na wieczne nieoddanie. Syrenie. - odpowiedział na zadanie pytanie. I chociaż strata bolała, to nie było tego jakoś szczególnie czuć w tonie głosu, nie wskazywały na to dobrane przez Theona słowa. Travers nad rozlanym mlekiem przepłakał już wystarczająco czasu. - Czyli w zasadzie możemy uznać, że została zgubiona.
Nie bardzo przejął się pomyłką, kiedy chodziło o imię ojca Fergusa. Garrick, Gareth. Dla niego różnica w tym przypadku była praktycznie żadna. Nie musiał pamiętać. Miał pełne prawo imię przekręcić. I zdawał sobie z tego prawa sprawę.
- Pewnie dlatego nie pamiętałem. - pozwolił sobie tylko potwierdzić, że imię faktycznie było jakieś takie trochę przestarzałe. Czy faktycznie tak uważał? Nie do końca. Wśród czarodziejów zdarzały się dziwniejsze. Naprawdę niecodzienne. Cholera jedna wie, z jakiej bajki je wyciągnęli. - I tak. Kupiona jeszcze przed pierwszym rokiem Hogwartu. W... 1954 roku. - potrzebował krótkiej chwili, żeby to ogarnąć. Zapytany o datę ukończenia nauki, problem miałby dużo mniejszy. To nie miało miejsca aż tak dawno temu. Niby pamiętał z tamtego okresu bardzo dużo rzeczy, ale część szczegółów była rozmyta. - Szpon hipogryfa, a drewno to cis. Była trochę sztywna. Prosta, bez jakiś zdobień i innych takich... - wzruszył ramionami. Nie wiedział co więcej miałby tutaj powiedzieć. Jeśli Fergus czegoś jeszcze potrzebował, to musiałby zadać dokładniejsze pytania. Chociaż może nie było trzeba podawać większej ilości informacji? Nie bardzo już pamiętał jak to wyglądało poprzednim razem.
Pozwolił sobie ponownie sięgnąć do kubka. Upić kilka łyków. Tym razem nie zdecydował się odstawić naczynia z powrotem na ladę. Kubek przyjemnie rozgrzewał dłonie. Theon nawet lubił te uczucie. Szkoda, że praktycznie zawsze trwało to zbyt krótko. Szybko mijało. Trzeba było korzystać z okazji, kiedy się taka trafiała.