16.08.2025, 16:21 ✶
Na słowa Tylki, że nigdy jej nie przeszkadzała, Mona uśmiechnęła się łagodnie, jak potulny baranek. Dotyk był jej znany i przyjemny w swojej nienachalnej bliskości — nie krępował, nie drażnił. Rudowłosa ufała każdej dłoni, po której potrafił ślizgać się Artemis, przy tym nie gryząc. Nie był jadowity… Przynajmniej nie wobec wszystkich, prawda?
— Dawno nie widziałam wuja — powiedziała w końcu. Nie było to pytanie, a raczej pierwsza myśl, która przyszła jej do głowy w odpowiedzi na słowa kuzyna. Prawda była taka, że wśród Selwynów zdarzało jej się czuć trochę obco. Kuzyni robili wszystko, żeby temu zapobiec, starsze pokolenie już niekoniecznie. Odkąd pochowała mamę, widywała ich wszystkich znacznie rzadziej.
Na słowa o zmianie w obsadach, przypomniała sobie Spaloną Noc — ogień, chaos, strach, który wypełniał każdy zakamarek Londynu. Myślała, że wówczas spotkała ją tragedia, że wszystko, co ceniła, zostało jej odebrane. Wszyscy natomiast, których kochała, żyli. Spojrzała na Hannibala z zbolałym uśmiechem, który nie wymagał komentarza. Zrozumiała.
***
— Grzyby to must-have, dobrze, że mi przypomniałaś — rzuciła z zadowoleniem, pochylając się nad wilgotnym pniem. — Przy tym, co się ostatnio dzieje, zupełnie zapomniałam, że muszę ususzyć sobie trochę.
Rozejrzała się i wysłuchała w szelest liści, cichy szmer wiatru między sosnami. Następnie wciągnęła zapach ziemi oraz mchu. Mona w lesie czuła się jak ryba w wodzie!
— Roślina lecznicza w takim miejscu? Bogowie naprawdę mają poczucie humoru — Rowle zmarszczyła brwi na informację o Lesie Wisielców, a potem dorzuciła przy okazji: — Błotoryje żywią się mandragorami, może jakieś znajdziemy.
percepcja, czy zobaczy jakieś grzyby
— Dawno nie widziałam wuja — powiedziała w końcu. Nie było to pytanie, a raczej pierwsza myśl, która przyszła jej do głowy w odpowiedzi na słowa kuzyna. Prawda była taka, że wśród Selwynów zdarzało jej się czuć trochę obco. Kuzyni robili wszystko, żeby temu zapobiec, starsze pokolenie już niekoniecznie. Odkąd pochowała mamę, widywała ich wszystkich znacznie rzadziej.
Na słowa o zmianie w obsadach, przypomniała sobie Spaloną Noc — ogień, chaos, strach, który wypełniał każdy zakamarek Londynu. Myślała, że wówczas spotkała ją tragedia, że wszystko, co ceniła, zostało jej odebrane. Wszyscy natomiast, których kochała, żyli. Spojrzała na Hannibala z zbolałym uśmiechem, który nie wymagał komentarza. Zrozumiała.
***
— Grzyby to must-have, dobrze, że mi przypomniałaś — rzuciła z zadowoleniem, pochylając się nad wilgotnym pniem. — Przy tym, co się ostatnio dzieje, zupełnie zapomniałam, że muszę ususzyć sobie trochę.
Rozejrzała się i wysłuchała w szelest liści, cichy szmer wiatru między sosnami. Następnie wciągnęła zapach ziemi oraz mchu. Mona w lesie czuła się jak ryba w wodzie!
— Roślina lecznicza w takim miejscu? Bogowie naprawdę mają poczucie humoru — Rowle zmarszczyła brwi na informację o Lesie Wisielców, a potem dorzuciła przy okazji: — Błotoryje żywią się mandragorami, może jakieś znajdziemy.
percepcja, czy zobaczy jakieś grzyby
Rzut O 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła