02.09.2025, 09:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.09.2025, 09:12 przez Lorien Mulciber.)
19. września w godzinach porannych do rąk własnych pana Malfoy’a trafił list wraz z podłużną paczuszką. List - sygnowany prywatną pieczęcią Lorki, na wyjątkowo jednak prostej papeterii, pachniał jak zwykle jaśminami. Szkoda tylko, że autorka bazgrała jak kura pazurem, co nieco psuło efekt.
W paczuszce, znalazło się pastelowo różowe, mieniące się złotem w słońcu pawie pióro ze złotą stalówką do pisania. Szalenie niepraktycznie, ale jakie piękne.
Wiadomość była zabezpieczona i spłonęła po przeczytaniu
Szanowny Panie Malfoy
Mój drogi Elliottcie,
Mały śliczny ptaszek ćwierknął mi na uszko, że wróciłeś do kraju. Przykro mi, że zapewne ściągnęły cię jakże… tragiczne okoliczności. Wierzę, że los oszczędził twoją rodzinę i dobytek.
Nie możemy pozwolić się zastraszyć. Poplecznicy tego, który lubi tytułować się Lordem (choć jak dla mnie określenie go mianem “terrorysty” jest wręcz nad wyraz i zapewne szalenie karmi jego ego) chcieliby, żebyśmy zamknęli się w domach i gabinetach, a ja z kolei bardzo nie chciałabym im dać tej satysfakcji.
Dlatego pomyślałam, że moglibyśmy się wspólnie wybrać na wystawę organizowaną w Ogrodach Królewskich w Kew. Zbierają na odbudowę oranżerii, która spłonęła 8. września.
Nie miałam jeszcze przyjemności zobaczyć ich jesiennej ekspozycji… Poza tym kupiłam już bilety. Co prawda są ważne do końca września, ale mam przeczucie, że przyda nam się obojgu odpoczynek po Mabon. Zjazdy rodzinne są zawsze… wymagające.
Spotkajmy się 23. września bliżej godzin popołudniowych pod kościołem św. Anny. To krótki spacer, a unikniemy ryzyka złamania Kodeksu Tajności i potencjalnej teleportacji w obecności mugoli.
Nie spiesz się z odpowiedzią, proszę. Wiem, iż powrót do kraju wymaga wielu obowiązków i spotkań, toteż pozostawiam Ci czas na spokojne rozważenie mojej propozycji. Myslę jednak, że w natłoku spraw - oboje potrzebujemy złapania chwili oddechu.
Ps. Wpłaty zapewne przyjmują jedynie w mugolskich funtach i dolarach.
PPs. Spojrzałam właśnie na blankiet - podobno w tym pakiecie, który kupiłam jest opcja pikniku. Nie wiem czy to stosowane, ale… ostatni raz byłam na takim chyba jeszcze w Hogwarcie!
W paczuszce, znalazło się pastelowo różowe, mieniące się złotem w słońcu pawie pióro ze złotą stalówką do pisania. Szalenie niepraktycznie, ale jakie piękne.
Wiadomość była zabezpieczona i spłonęła po przeczytaniu
Camden, Londyn, 19.09.1972 r.
Szanowny Panie Malfoy
Mój drogi Elliottcie,
Mały śliczny ptaszek ćwierknął mi na uszko, że wróciłeś do kraju. Przykro mi, że zapewne ściągnęły cię jakże… tragiczne okoliczności. Wierzę, że los oszczędził twoją rodzinę i dobytek.
Nie możemy pozwolić się zastraszyć. Poplecznicy tego, który lubi tytułować się Lordem (choć jak dla mnie określenie go mianem “terrorysty” jest wręcz nad wyraz i zapewne szalenie karmi jego ego) chcieliby, żebyśmy zamknęli się w domach i gabinetach, a ja z kolei bardzo nie chciałabym im dać tej satysfakcji.
Dlatego pomyślałam, że moglibyśmy się wspólnie wybrać na wystawę organizowaną w Ogrodach Królewskich w Kew. Zbierają na odbudowę oranżerii, która spłonęła 8. września.
Nie miałam jeszcze przyjemności zobaczyć ich jesiennej ekspozycji… Poza tym kupiłam już bilety. Co prawda są ważne do końca września, ale mam przeczucie, że przyda nam się obojgu odpoczynek po Mabon. Zjazdy rodzinne są zawsze… wymagające.
Spotkajmy się 23. września bliżej godzin popołudniowych pod kościołem św. Anny. To krótki spacer, a unikniemy ryzyka złamania Kodeksu Tajności i potencjalnej teleportacji w obecności mugoli.
Nie spiesz się z odpowiedzią, proszę. Wiem, iż powrót do kraju wymaga wielu obowiązków i spotkań, toteż pozostawiam Ci czas na spokojne rozważenie mojej propozycji. Myslę jednak, że w natłoku spraw - oboje potrzebujemy złapania chwili oddechu.
Z czułymi pozdrowieniami,
Lorien J. Mulciber
Ps. Wpłaty zapewne przyjmują jedynie w mugolskich funtach i dolarach.
PPs. Spojrzałam właśnie na blankiet - podobno w tym pakiecie, który kupiłam jest opcja pikniku. Nie wiem czy to stosowane, ale… ostatni raz byłam na takim chyba jeszcze w Hogwarcie!