06.09.2025, 08:56 ✶
Uśmiechnęła się półgębkiem w reakcji na jego komentarz. Spojrzała na niego z udawanym, delikatnym wyrzutem, który był bardziej zachęcający do droczeń niż karcący. Zachowanie Woody'ego mogłoby być niemal groteskowym przedstawieniem, ale w jej oczach Woody, podczas salutu, przez chwilę, sprawiał wrażenie, jakby ta poza do niego pasowała. Szybko jednak wrażenie zostało zmyte przez znajomy sposób opróżniania naczyń spienionych trunków. Zachichotała mimo woli wprowadzając w swój głos odrobinę kpiącej nuty i machnęła ręką w nieznacznym geście "Idź już trefnisiu."
Czekając na gospodarza zakasała rękawy i spokojnie pykała fajkę. Odsunęła się kiedy wrócił robiąc mu miejsce i nie przeszkadzając w ustawianiu stanowiska pracy.
Skinęła głową z uprzejmym uśmiechem kiedy otrzymała szczotkę i sama zabrała się do szorowania okuć na swojej części skrzyni. Spodziewała się ukrytych zamków w okuciach na najmniejszych bokach skrzyni. Uprzejmie zasugerowała ten kierunek prac. Z racji bardziej wydajnego wyposażenia szybko odsłoniła z brudny i śniedzi zarys metalicznie lśniącej płyty okucia. Wzór najwyraźniej przedstawiał księżyc wyglądający zza niewielkiej chmury. Reszta płyty przedstawiała gwiaździste niebo ponad którym kotłowały się kłęby chmur. Nie było to szczególnie artystyczne okucie. Po odsłonięciu znacznej jego części powiodła palcami po krawędziach elementów. Księżyc i jego chmurkę od reszty płyty dzieliła ledwo widoczna krawędź, a delikatne wybolenie u podstawy chmurki sugerowało obecność zawiasu. Tuż ponad księżycem, spora gwiazdka nieznacznie odstawała od swojej płyty. Przykładając odrobinę siły dało by się ją obrócić.
- Panie Tarpaulin proszę spojrzeć. - Jej głos spokojny i uprzejmy. Podniosła na niego wzrok, jej czoło delikatnie błyszczało zroszone nieznacznymi drobinami wysiłku. - Takiego rodzaju dekoracje powinny być też z drugiej strony. - Jej delikatne palce naparły na gwiazdkę ale ta ledwo przesunęła się o niecałą połowę ćwierci obrotu. Pod wpływem tego ruchu księżyc z chmurką delikatnie drgnęły. Ceolsige przygryzła ustnik fajki i ponownie nacisnęła palcami na gwiazdkę ale niestety pracowała bardzo ciężko. Delikatny dymek z jej ust towarzyszył zrezygnowanemu westchnieniu. - Pod płytką spodziewam się mechanizmów odbezpieczających wieko. Najpewniej zwykłe rygle w skomplikowanej formie. Autor był bardziej przekonany o swoim geniuszu niż go objawiał w dziełach. - Usiadła wyprostowana na ławie i przyglądał się teraz skrzyni. Przez jej twarz na jedną chwilkę przemknął wyraz zniechęconej irytacji, szybko zmazany kolejną chmurką fajkowego dymu.
Czekając na gospodarza zakasała rękawy i spokojnie pykała fajkę. Odsunęła się kiedy wrócił robiąc mu miejsce i nie przeszkadzając w ustawianiu stanowiska pracy.
Skinęła głową z uprzejmym uśmiechem kiedy otrzymała szczotkę i sama zabrała się do szorowania okuć na swojej części skrzyni. Spodziewała się ukrytych zamków w okuciach na najmniejszych bokach skrzyni. Uprzejmie zasugerowała ten kierunek prac. Z racji bardziej wydajnego wyposażenia szybko odsłoniła z brudny i śniedzi zarys metalicznie lśniącej płyty okucia. Wzór najwyraźniej przedstawiał księżyc wyglądający zza niewielkiej chmury. Reszta płyty przedstawiała gwiaździste niebo ponad którym kotłowały się kłęby chmur. Nie było to szczególnie artystyczne okucie. Po odsłonięciu znacznej jego części powiodła palcami po krawędziach elementów. Księżyc i jego chmurkę od reszty płyty dzieliła ledwo widoczna krawędź, a delikatne wybolenie u podstawy chmurki sugerowało obecność zawiasu. Tuż ponad księżycem, spora gwiazdka nieznacznie odstawała od swojej płyty. Przykładając odrobinę siły dało by się ją obrócić.
- Panie Tarpaulin proszę spojrzeć. - Jej głos spokojny i uprzejmy. Podniosła na niego wzrok, jej czoło delikatnie błyszczało zroszone nieznacznymi drobinami wysiłku. - Takiego rodzaju dekoracje powinny być też z drugiej strony. - Jej delikatne palce naparły na gwiazdkę ale ta ledwo przesunęła się o niecałą połowę ćwierci obrotu. Pod wpływem tego ruchu księżyc z chmurką delikatnie drgnęły. Ceolsige przygryzła ustnik fajki i ponownie nacisnęła palcami na gwiazdkę ale niestety pracowała bardzo ciężko. Delikatny dymek z jej ust towarzyszył zrezygnowanemu westchnieniu. - Pod płytką spodziewam się mechanizmów odbezpieczających wieko. Najpewniej zwykłe rygle w skomplikowanej formie. Autor był bardziej przekonany o swoim geniuszu niż go objawiał w dziełach. - Usiadła wyprostowana na ławie i przyglądał się teraz skrzyni. Przez jej twarz na jedną chwilkę przemknął wyraz zniechęconej irytacji, szybko zmazany kolejną chmurką fajkowego dymu.