09.09.2025, 16:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2025, 21:28 przez Hannibal Selwyn.)
Tylko tyle?
- Na więcej trzeba mieć czas, a my już i tak na pewno staliśmy się obiektem niewybrednych plotek - uśmiechnął się i obdarzył ją spojrzeniem spod długich rzęs. Gdyby to od niego zależało… Westchnął. Nie mieli czasu.
W czasie, kiedy zdejmowała tiarę i biżuterię, obmył w miseczce brudne od krwi dłonie i wytarł je w ściereczkę. Zwilżył jej róg i patrząc Mathildzie w oczy, starł z jej nosa krew, która wcześniej sam ją ubrudził. Wrzucił szmatkę z powrotem do miednicy, ledwie zerkając, czy trafił.
A byłbyś tak miłościwy i pomógł mi się odpakować?
Owszem, byłby. Hannibal nie odmawiał pomocy damom w opresji.
Mathilda odwróciła się plecami, a on sięgnął do zamka sukienki.
- Miło słyszeć, że moja kreacja aktorska nadal robi na tobie wrażenie, po tych wszystkich próbach… - powiedział niskim głosem, rozpinając jej kostium ostrożnym, niemal czułym ruchem. Materiał opadł i odsłonił szczupłe ramiona i delikatną krzywiznę pleców, aż do uroczych dołeczków nad pośladkami. Skórę wzdłuż jej kręgosłupa zdobił rozległy tatuaż przedstawiający otoczonego kwiatami węża i Selwyna korciło, żeby dotknąć, ale zadowolił się podziwianiem widoków.
Pomógł dziewczynie pozbyć się ciężkiej sukienki, podtrzymując ją w razie potrzeby dla równowagi, a kiedy została w samiej tylko bieliźnie, położył dłonie na jej barkach i wcisnął kciuki w nasadę jej szyi po dwóch stronach kręgosłupa. Spięta. Trudno, żeby po takim występie nie była. Z siłą, tak odmienną od wcześniejszej delikatności, ale potrzebną dla celu, jaki chciał osiągnąć, okrężnymi ruchami palców rozmasowywał szyję i kark tancerki. Wyczuł jakieś twarde, spięte miejsce i skupił się na nim, uciskając łagodnie, ale nieustępliwie, aż mięsień rozluźnił się. To prawdopodobnie bolało, ale jednocześnie przynosiło ulgę.
- Wszystko pospinane. Stresik był przed premierą, co? - mruknął do niej łagodnie. Uniwersalne doświadczenie tancerzy - zarówno ból i skurcze zmęczonych mięśni, jak i niemal nieprzyzwoita przyjemność płynąca z ich rozmasowania. Intymny gest, ale zarazem drobna i właściwie całkiem platoniczna przysługa.
Masował ją dwie, może trzy minuty, pomrukując uspokajająco na ewentualne oznaki jej dyskomfortu. Kiedy skończył, jej skóra była rozgrzana i zaczerwieniona, ale to powinno zejść, zanim pojawią się na sali bankietowej. A jeżeli nie… cóż, jak powiedział, i tak byli już na pewno tematem plotek, prawda?
Hannibal stanął przy swoim krześle, prześlizgując się wzrokiem po ciele Mathildy równie otwarcie, jak ona wcześniej patrzyła na niego. Nie podejrzewał, żeby miało jej to przeszkadzać. Kolejne zboczenie zawodowe aktorów i tancerzy. Poza tym, przecież nieraz widzieli się w niekompletnym odzieniu na scenie i w garderobach... choć nigdy jeszcze nie mieli przy tym tyle prywatności.
- To co, pomożesz mi z tą krwią? - zapytał, wskazując na miskę z wodą i mokrą szmatką.
- Na więcej trzeba mieć czas, a my już i tak na pewno staliśmy się obiektem niewybrednych plotek - uśmiechnął się i obdarzył ją spojrzeniem spod długich rzęs. Gdyby to od niego zależało… Westchnął. Nie mieli czasu.
W czasie, kiedy zdejmowała tiarę i biżuterię, obmył w miseczce brudne od krwi dłonie i wytarł je w ściereczkę. Zwilżył jej róg i patrząc Mathildzie w oczy, starł z jej nosa krew, która wcześniej sam ją ubrudził. Wrzucił szmatkę z powrotem do miednicy, ledwie zerkając, czy trafił.
A byłbyś tak miłościwy i pomógł mi się odpakować?
Owszem, byłby. Hannibal nie odmawiał pomocy damom w opresji.
Mathilda odwróciła się plecami, a on sięgnął do zamka sukienki.
- Miło słyszeć, że moja kreacja aktorska nadal robi na tobie wrażenie, po tych wszystkich próbach… - powiedział niskim głosem, rozpinając jej kostium ostrożnym, niemal czułym ruchem. Materiał opadł i odsłonił szczupłe ramiona i delikatną krzywiznę pleców, aż do uroczych dołeczków nad pośladkami. Skórę wzdłuż jej kręgosłupa zdobił rozległy tatuaż przedstawiający otoczonego kwiatami węża i Selwyna korciło, żeby dotknąć, ale zadowolił się podziwianiem widoków.
Pomógł dziewczynie pozbyć się ciężkiej sukienki, podtrzymując ją w razie potrzeby dla równowagi, a kiedy została w samiej tylko bieliźnie, położył dłonie na jej barkach i wcisnął kciuki w nasadę jej szyi po dwóch stronach kręgosłupa. Spięta. Trudno, żeby po takim występie nie była. Z siłą, tak odmienną od wcześniejszej delikatności, ale potrzebną dla celu, jaki chciał osiągnąć, okrężnymi ruchami palców rozmasowywał szyję i kark tancerki. Wyczuł jakieś twarde, spięte miejsce i skupił się na nim, uciskając łagodnie, ale nieustępliwie, aż mięsień rozluźnił się. To prawdopodobnie bolało, ale jednocześnie przynosiło ulgę.
- Wszystko pospinane. Stresik był przed premierą, co? - mruknął do niej łagodnie. Uniwersalne doświadczenie tancerzy - zarówno ból i skurcze zmęczonych mięśni, jak i niemal nieprzyzwoita przyjemność płynąca z ich rozmasowania. Intymny gest, ale zarazem drobna i właściwie całkiem platoniczna przysługa.
Masował ją dwie, może trzy minuty, pomrukując uspokajająco na ewentualne oznaki jej dyskomfortu. Kiedy skończył, jej skóra była rozgrzana i zaczerwieniona, ale to powinno zejść, zanim pojawią się na sali bankietowej. A jeżeli nie… cóż, jak powiedział, i tak byli już na pewno tematem plotek, prawda?
Hannibal stanął przy swoim krześle, prześlizgując się wzrokiem po ciele Mathildy równie otwarcie, jak ona wcześniej patrzyła na niego. Nie podejrzewał, żeby miało jej to przeszkadzać. Kolejne zboczenie zawodowe aktorów i tancerzy. Poza tym, przecież nieraz widzieli się w niekompletnym odzieniu na scenie i w garderobach... choć nigdy jeszcze nie mieli przy tym tyle prywatności.
- To co, pomożesz mi z tą krwią? - zapytał, wskazując na miskę z wodą i mokrą szmatką.