10.09.2025, 13:01 ✶
Miał ochotę wspomnieć o swojej zniżce u Rosierów i dodać, czym sobie na nią zasłużył, lecz nagle bezczelne towarzystwo, z którym właśnie musiał przebywać, zaczęło zabierać mu ciastka. I to za pomocą czarów! Co za... impertynencja. A mogli poprosić, on by im dał i zabrał resztę do siebie. Jedzenie musiał mieć pod ręką przy takich spotkaniach. Jednak tyle ciasteczek uleciało z miski, że została prawie pusta.
– Wiecie, że za przywłaszczenie mienia wysoko postawionego urzędnika państwowego możecie pójść siedzieć, prawda? To do ciebie, Anthony. Za nakłanianie do czynu karalnego również, Hannibalu. Prawo jest bardzo precyzyjne w tej kwestii – rzekł, odkładając pustawą miskę na stolik. – A tobie, Jonathanie, za żartowanie z sędziego należałoby wlepić karę porządkową w wysokości kolejnego pudełka takich ciastek.
Robert uwielbiał dobre jedzenie, to prawda, ale takie przekąski sprawiały głównie, że miał zajęte ręce. Mimo wyuczonych zasad dobrego wychowania i etykiety, Crouch często nie wiedział, co z nimi począć. Dlatego wyjął z kieszeni monetę i zaczął ją obracać między palcami. Nie była to żadna odpowiedź na stres, a raczej coś bezwiednego i zupełnie nieszkodliwego. A srebrny knut stanowił dość elegancki przedmiot, na tyle, by nie rzucać się w oczy.
– A co do małżeństw... prędzej trafisz na niewłaściwą osobę niż na właściwą. Rozumiem traktowanie tego jako swego rodzaju formalność. Wiecie, wspólne płacenie podatków i dostęp do akt medycznych. Ale po co te wszystkie przysięgi miłości, wierności i bycia ze sobą do końca życia? Wiecie, ile osób trzyma się w takich układach i przysparza sobie nieszczęścia? Ile mamy czarownic, które nie są w stanie rozwieść się z przemocowcami, bo przysięgały przed Matką? – przerwał na chwilę, spoglądając w bursztynowy napój w kryształowej szklance. – Z Vanessą tak naprawdę nie chcieliśmy ślubu, wiecie? Nasze wspaniałe czystokrwiste rodziny jednak musiały zrobić z nas tradycyjną rodzinę. Żadne z nas tak naprawdę nie czuło się w tym układzie komfortowo. Związano nas pętami małżeństwa. Gdybyśmy ich nie mieli... może wszystko potoczyłoby się inaczej?
Tak, gdybanie było najlepszą aktywnością po wypiciu alkoholu. Z pewnością przynosiło same korzyści w postaci żalu do samego siebie i wątpliwości do własnych przeszłych działań. Co mógł zrobić lepiej? Gdzie popełnił błąd? Czy powinien okazać więcej odwagi? Oporu?
– Czy to pora na wróżenie z fusów? – spytał siedzącego obok Jonathana, który w tym akcie pijaństwa okazywał się niezwykle wylewny.