22.09.2025, 18:26 ✶
,,Brynja? Co ty tu robisz?’’
Mieszkam, pomyślała. Zapytać selkie, co robiła w okolicach większych zbiorników wodnych, to jak zapytać (dzika, czy sra w lesie) ptaka dlaczego krążył nad niebem. Jej dom nie znał granic. Rozciągał się tam, gdzie wzrok gubił się na horyzoncie, a fale znów i znów, raz za razem zabierały wszystko, co kiedykolwiek magiczny śmiertelnik pozostawił na brzegu.
,,Tu grasuje jakaś istota’’?! Gdyby miała mniej szczęścia, morze zabrałoby Hestię naprawdę!
— Zbyt wiele oczekuję — odpowiedziała, a kącik jej ust uniósł się lekko w uśmiechu. — Jak zawsze, kiedy próbuję przypisać wam więcej sprytu niż naprawdę macie.
Wam, nie Nam. Nie było Nam. Była Brynja i reszta społeczeństwa, nigdy: Brynja wraz z resztą społeczeństwa. Mogła stać za ladą, nalewać piwa ludzkim mężczyznom, w Londynie nauczyć się uśmiechać tak, jak robiły to ludzkie kobiety do niej, sprawować pieczę nad ich ludzkimi pociechami oraz cierpliwie wiązać im włosy w warkocze, jednak nigdy nie poczuwać, że należała do tej ludzkiej codzienności.
— Byłam na spacerze — kontynuowała. Nie było to kłamstwem. — Nie jest ci zimno, Hestio? — zapytała delikatnie po chwili, kiedy śliczne oczka dziewczyny wpatrywały się w nią tak, jakby wyrosła jej druga głowa. Przyjrzała się dłoniom Bletchleyówny. Na ile Brynja była przyzwyczajona do chłodu, na tyle czarownica wyciągnięta prosto z wody mogła szybko się przeziębić. Z drugiej strony kobieta nie wydawała się drżeć. — O tej porze roku łatwo coś złapać — dodała cicho. — Do Płomyczka rodzice przyprowadzają maluchy, które chodzą non stop zakatarzone.
Selkie wskazała brodą na szkicownik.
— A ty? Co ty tu robisz sama o tej porze?
Mieszkam, pomyślała. Zapytać selkie, co robiła w okolicach większych zbiorników wodnych, to jak zapytać (dzika, czy sra w lesie) ptaka dlaczego krążył nad niebem. Jej dom nie znał granic. Rozciągał się tam, gdzie wzrok gubił się na horyzoncie, a fale znów i znów, raz za razem zabierały wszystko, co kiedykolwiek magiczny śmiertelnik pozostawił na brzegu.
,,Tu grasuje jakaś istota’’?! Gdyby miała mniej szczęścia, morze zabrałoby Hestię naprawdę!
— Zbyt wiele oczekuję — odpowiedziała, a kącik jej ust uniósł się lekko w uśmiechu. — Jak zawsze, kiedy próbuję przypisać wam więcej sprytu niż naprawdę macie.
Wam, nie Nam. Nie było Nam. Była Brynja i reszta społeczeństwa, nigdy: Brynja wraz z resztą społeczeństwa. Mogła stać za ladą, nalewać piwa ludzkim mężczyznom, w Londynie nauczyć się uśmiechać tak, jak robiły to ludzkie kobiety do niej, sprawować pieczę nad ich ludzkimi pociechami oraz cierpliwie wiązać im włosy w warkocze, jednak nigdy nie poczuwać, że należała do tej ludzkiej codzienności.
— Byłam na spacerze — kontynuowała. Nie było to kłamstwem. — Nie jest ci zimno, Hestio? — zapytała delikatnie po chwili, kiedy śliczne oczka dziewczyny wpatrywały się w nią tak, jakby wyrosła jej druga głowa. Przyjrzała się dłoniom Bletchleyówny. Na ile Brynja była przyzwyczajona do chłodu, na tyle czarownica wyciągnięta prosto z wody mogła szybko się przeziębić. Z drugiej strony kobieta nie wydawała się drżeć. — O tej porze roku łatwo coś złapać — dodała cicho. — Do Płomyczka rodzice przyprowadzają maluchy, które chodzą non stop zakatarzone.
Selkie wskazała brodą na szkicownik.
— A ty? Co ty tu robisz sama o tej porze?
i wish you a kinder sea