Ostatnie spotkanie z Codym przyniosło wiele pytań. Nie spodziewała się, że dane jej będzie podczas służby prowadzić sprawę zabójstwa kogoś znajomego. Miała gdzieś z tyłu głowy, że będzie kiedyś taka możliwość - nie spodziewała się jednak, że wydarzy się to tak szybko. W końcu pracowała w Brygadzie ledwie kilka miesięcy. Nie do końca jeszcze rozumiała, co przytrafiło się Brandownowi, bo niby umarł, a był wampirem. Co było pierwsze? Ta sprawa była dla niej nadal zagadką. Zapewne przyjdzie jej i Brennie znaleźć odpowiedzi, w końcu na tym polegała ich praca.
Kiedy dostała list, który brzmiał dosyć dramatycznie, w końcu Cody chciał się z nią spotkać nie zamierzała mu odmówić. To, że był wampirem - zupełnie jej nie przeszkadzało, w końcu co może jej zrobić, najwyżej ją ugryzie, prawda?
Pojawiła się więc w parku, nie do końca zdawała sobie sprawę, o czym będą rozmawiać, czy zamierzał opowiedzieć jej więcej o tym, co mu się przytrafiło? Miała wiele pytań, nie do końca też wiedziała, czy wypada je zadać, przecież dla niego to też była dosyć nowa sprawa. Zamierzała zobaczyć po prostu jak się potoczy ta rozmowa, wtedy ewentualnie będzie mogła pytać.
Rozglądała się uważnie, w poszukiwaniu towarzysza dzisiejszego wieczoru, nie tak łatwo było dostrzec go w tłumie, w końcu ich rude czupryny zwracały na siebie uwagę. Odwzajemniła krótki uścisk na przywitanie, następnie zmierzyła go wzrokiem. Zwróciła uwagę na bladość jego skóry, była rzeczywiście jeszcze jaśniejsza niż zapamiętała ją z czasów szkolnych, nie był to więc mit, że wampiry mają jasną cerę. - Cześć, także miło Cię widzieć.- Postanowiła trochę spauzować Cody'ego. Odsunęła się o krok. Tego się nie spodziewała. Najwyraźniej chciał się z nią spotkać żeby porozmawiać o Rookwoodzie, jednak Heath wiedziała, że nie może powiedzieć mu nic. Ze względu na bezpieczeństwo przyjaciela. Im mniej osób wie, co się z nim dzieje - tym lepiej. - Nic nie wiem Cody. - Spoglądała na niego swoimi niebieskimi oczami. Pewna była jedynie tego, że nie powie mu nic na temat Charliego. - Zaginął, śmierciożercy zabili Christy i jego brata, tyle wiem. - Głos miała spokojny, panowała nad tym, co mówi, zdecydowanie nie zamierzała rozwodzić się na tym tematem, żeby przypadkowo nie powiedzieć zbyt wiele.