• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye

[9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#9
26.09.2025, 16:57  ✶  
Być może i szłoby określić jako bardzo odważną tę postawę Faye, która gotowa była walczyć o honor swojego wilczka. Gdyby tylko było o co walczyć — Woody ze względu na personalne urazy miał wątpliwości, czy coś w Maddoksie jest warte takiej obrony.
— Ano widzisz, ja też znam wiele osób od Hogwartu, a gdybym mógł, to bym części bez oporu przestawił zęby. — Wzruszył ramionami, bo to tam żaden argument.
Kusiło dopytać, czy naprawdę to nokturnowe szczenię widziało szkolne mury, bo by człowiek tak na oko o nim tego nie powiedział, lecz z tym Woody się wstrzymał. Temat wyraźnie był grząski. Jakoś mu zresztą nie do końca leżało naśmiewanie się z dzieciaków, które nie pokończyły szkół. Zwykle stało za tym coś przykrego i niekoniecznie przez nie zawinionego.
Nie zamierzał też bynajmniej przekonywać znanej z widzenia i paru rozmów baby o tym, że sypia z nieodpowiednim gościem. Żadna z niego policja obyczajowa i w gruncie rzeczy było mu to wszystko jedno. W ostatecznym rozrachunku Maddox nie był — na jego stan wiedzy — żądnym niewinnej krwi czarnoksiężnikiem, tylko gniewnym anarcholskim kundelkiem, więc niech Travers popełnia dowoli swoje błędy z miłości.
— Ofiara z ciebie. — Zaśmiał się serdecznie. Brakowało tylko na końcu: „głowa do góry”, lecz nie stać go było na aż tyle entuzjazmu po Spalonej Nocy. Nawet ten w zamierzeniu sympatyczny przytyk był podszyty ponurą nutą. — Się następnym razem teleportuj prosto do Rejwachu, to się dopilnuje, żeby nikt nie wyszedł z twoimi rzeczami. No i już pochwal się, co ci dał ten twój wilk? — zapytał dla zabicia czasu, gdy szli przez Noktrun.
Szaleństwo było wyjątkowo łagodnym słowem na opisanie Spalonej Nocy i jej skutków. Czy istniało w ogóle słowo mogące uczynić zadość skali śmierci i zniszczeń, które ogarnęły tak dużą część Wielkiej Brytanii? Tragedia? Koszmar? Apokalipsa?
Woody zakaszlał, gdy wiatr owionął ich porcją popiołów pozostałych po konstrukcjach Nokturnu. Oglądanie tego miejsca teraz mroziło krew w żyłach jeszcze bardziej niż nocna pożoga. Tam, gdzie kiedyś stały ciasno upchnięte, przytulone do siebie domy i biznesy uczciwych mniej lub bardziej mieszkańców Nokturnu, ziały teraz puste, obsypane białym prochem sterty gruzów. Nokturn sprzed Spalonej Nocy miał w sobie mroczną intensywność. Wszystko było tu wcześniej przytłaczające, wrogie i niebezpieczne — teraz w zgliszczach hulał wiatr, okolica była obojętnie szara, wytrzebiona i martwa.
— Mieliśmy szczęście… — mruknął ponuro w odpowiedzi Tarp, wodząc wzrokiem po kościotrupach ukruszonych kamienic. Cholerne szczęście.
Nie mógł zbyt długo patrzeć na te ruiny, na których koczowali świeżo mianowani bezdomni o oczach załzawionych i gniewnych lub — co gorsza — pustych. Jego dom w Dolinie również spłonął w znacznej części, potrafił więc poczuć ból straty. Strach o przyszłość? Ten mógł sobie jedynie wyobrażać, patrząc po tych ludziach. Jego ex-żona była obrzydliwie bogata i miała wielu równie obrzydliwie bogatych przyjaciół — Quintessa nigdy nie skończy na ulicy. On też nie skończy na ulicy.
— Eee, lepiej nie pytaj, dopóki nie będzie innej opcji. — Machnął ręką, po czym zajrzał przez lekko osmoloną szybę do wnętrza Białego Wiwerna. Tam delikwenta nie dojrzał, więc ruszył dalej.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Faye Travers (2069), Maddox Greyback (551), Pan Losu (51), Woody Tarpaulin (1909)




Wiadomości w tym wątku
[9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 22.05.2025, 22:56
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Pan Losu - 22.05.2025, 22:56
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 22.05.2025, 23:00
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Woody Tarpaulin - 23.06.2025, 15:23
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Pan Losu - 23.06.2025, 15:23
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 24.06.2025, 14:32
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Woody Tarpaulin - 15.07.2025, 16:13
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 17.08.2025, 12:12
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Woody Tarpaulin - 26.09.2025, 16:57
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 29.09.2025, 08:50
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Maddox Greyback - 26.10.2025, 01:11
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Woody Tarpaulin - 08.01.2026, 23:50
RE: [9.09.1972] God is a weapon | Woody, Faye - przez Faye Travers - 09.03.2026, 09:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa