20.02.2023, 19:23 ✶
Pośród regałów książek zobaczył AŻ jedną osobę. Co wszak było dla niego dziwne. Choć to może on sam nieco zaburzony pogląd, gdyż przez długi czas w Hogwarcie biblioteka się stała jego drugim dormitorium. Tam zawsze było trochę uczniów. Dlatego wydawało mu się to dziwne. Istniała szansa, że trafił zwyczajnie na taką godzinę, ale i tak. Zachował te myśli dla siebie i spojrzał na kobietę, która do niego podeszła. Przyglądał jej się przez chwile, gdyż jej uroda raczej nie była zwyczajna dla tej części świata. Można by ją nazwać wyjątkową, wszak ile czarnoskórych czarodziejek spotkać można w magicznym świecie? Niezbyt dużo, a może on sam miał takowe szczęście. Zdecydowanie ta cera wyróżniała ją o wiele bardziej, niż oczy czy insze cechy. Dopiero w drugiej kolejności zwrócił uwagę na sporą ilość biżuterii, która w jego opinii była przesadna. To było pierwsze wrażenie, ale przecież nie przyszedł tu podziwiać widoków, czy wygłaszać jakieś nudne słowa o wyższości jednej rasy czarodziejów nad drugą.
- Dzień dobry. - Powiedział może odrobinę za sztywno, próbując zwalczyć może nie tyle, ile uprzedzenia, a po prostu własne odczucia. Uważał siebie, że kogoś mądrzejszego, niż może był faktycznie. Nie chciał oceniać kogoś po wyglądzie, a czasem bardzo o to trudno! Dojrzał jeszcze tabliczkę, że raczej na słowną konserwację nie ma co liczyć. To może mu nie przeszkadzało, ale stanowiło swoistą niedogodność. Musiał jakoś sobie z tym poradzić.
- Poszukuje możliwości przetłumaczenia kopii manuskryptów, pochodzącego chyba z XII wieku. Tak przynajmniej mnie zapewniano. Nie potrafię go rozpoznać. - Wyciągnął księgę, taką na około dwieście stron i podał go jej, by zobaczyła. Nie był to oryginał, a słowa były przepisane na papier przez samokopiujące pióro. Nie mogło stanowić wielkiej wartości. Jeśli otworzyła, zobaczyła napis będący w sanskrycie. Języku panującym na terenie dzisiejszych Indii.
- Nie chciałbym, by ktoś to za mnie robił. Po prostu szukam czegoś, co wesprze mnie w przeczytaniu tego. - Nie zamierzał się uczyć wymarłego języka lub jakieś starej odmiany nowoczesnego. Po prostu był ciekawy, co to zabiera. Interesował się takowymi rzeczami, bo w dawnych czasach czarodzieje mieli czasem bardzo ciekawe poglądy na świat. Wynikające z ówczesnej wiedzy. I zawsze budziła się w nim ta nutka ciekawości, wynikający z tajemnicy, którą chciał rozwiązać. Takie dziwne hobby miał, choć nie miał na nie zbyt wiele czasu. Dziś był ten dzień, który faktycznie był wolny i mógł sobie pozwolić na coś takiego.
- Dzień dobry. - Powiedział może odrobinę za sztywno, próbując zwalczyć może nie tyle, ile uprzedzenia, a po prostu własne odczucia. Uważał siebie, że kogoś mądrzejszego, niż może był faktycznie. Nie chciał oceniać kogoś po wyglądzie, a czasem bardzo o to trudno! Dojrzał jeszcze tabliczkę, że raczej na słowną konserwację nie ma co liczyć. To może mu nie przeszkadzało, ale stanowiło swoistą niedogodność. Musiał jakoś sobie z tym poradzić.
- Poszukuje możliwości przetłumaczenia kopii manuskryptów, pochodzącego chyba z XII wieku. Tak przynajmniej mnie zapewniano. Nie potrafię go rozpoznać. - Wyciągnął księgę, taką na około dwieście stron i podał go jej, by zobaczyła. Nie był to oryginał, a słowa były przepisane na papier przez samokopiujące pióro. Nie mogło stanowić wielkiej wartości. Jeśli otworzyła, zobaczyła napis będący w sanskrycie. Języku panującym na terenie dzisiejszych Indii.
- Nie chciałbym, by ktoś to za mnie robił. Po prostu szukam czegoś, co wesprze mnie w przeczytaniu tego. - Nie zamierzał się uczyć wymarłego języka lub jakieś starej odmiany nowoczesnego. Po prostu był ciekawy, co to zabiera. Interesował się takowymi rzeczami, bo w dawnych czasach czarodzieje mieli czasem bardzo ciekawe poglądy na świat. Wynikające z ówczesnej wiedzy. I zawsze budziła się w nim ta nutka ciekawości, wynikający z tajemnicy, którą chciał rozwiązać. Takie dziwne hobby miał, choć nie miał na nie zbyt wiele czasu. Dziś był ten dzień, który faktycznie był wolny i mógł sobie pozwolić na coś takiego.