20.02.2023, 21:07 ✶
Obydwie były ambitne, ale Tori znacznie lepiej odnajdywała się w prawdziwych relacjach. Cynthia owszem, dostosowywała się i to nie było tak, że ktoś jej nie lubił, ale na próżno było szukać w tym czegoś pozytywnego. Czasem żywiej rozmawiała z Fergusem, czasem z Brenną, no a w domu węża miała Victorie. Nie wspominając, że ojciec był zachwycony, że kiedyś wspomniała w liście o nowej koleżance z domu Lastrange.
Przeklęta łazienka była tematem plotek i opowieści, które modyfikowały kolejne pokolenia mieszkańców Hogwartu. Flint była w niej może raz, ale zniechęcona jej stanem dała sobie spokój i poszła na inne piętro. A potem jakoś nie było czasu.
- Ten Puchon, który ciągle przerywa Profesorowi Binnsow, mówił, że chyba ze 100, ale znów Suzanna mówiła, że nie może być więcej, jak trzydzieści, bo ma ten nowszy mundurek. - odpowiedziała jasnowłosa po krótkim namyśle, przypominając sobie zasłyszane rzeczy. Zawsze była typem słuchacza, który analizował i zapamiętywał słowa innych znacznie częściej, niż wypowiadał własne. Ona sama też niewiele wiedziała — Marta była uczennicą chyba piątego albo szóstego roku, jak zginęła i umarła w mundurku. Oprócz tego to nosiła okulary, a ktoś słyszał, że była kujonem. Nie chciała jednak do końca w to wierzyć, dopóki same nie zobaczą! Otworzyła tom, gdy tylko Tori zapytała, opierając go o umywalkę. Przewróciła kilka stron w poszukiwaniu odpowiedniego rozdziału. - Są tu rezydenci, jest Irytek i jest ten dziwny duch z czwartego piętra, tego rycerza. O Marcie jest tylko, że mieszka w toalecie i była uczennicą. Przyczyna śmierci — nieznana. Myślałam na początku, że klątwa.. No wiesz, nieszczęśliwy wypadek z czarną magią.
Zacisnęła usta, przesuwając po nich palcem w zamyśleniu i raz jeszcze przesunęła spojrzeniem po fragmencie tekstu, jakby miała znaleźć tam coś nowego. Odkryć tajemnicę. Niewidzialny atrament? Nic jednak więcej w książce nie było. Zamknęła ją, zostawiając na zlewie i rozejrzała się po łazience.
Były dość głośno, ale nie odezwało się żadne wycie, żaden głos i żaden kibelek nie wybuchł. Cieszyła się jednak, że mogła liczyć na Torii, bo duchy mogły być według książek i legend dość mściwe. Wzruszyła ramionami w stronę przyjaciółki, gdy znów odpowiedziała im głucha cisza. Może akurat nie było jej w domu? Może odwiedzała inne toalety albo podglądała chłopców?
- Zastanawiałam się, czemu tylko powtarzamy materiał, zamiast uczyć się czegoś nowego. Thomas mówi, że powinnyśmy powtórzyć sposoby łagodzenia Veritaserum. No wiesz, ten z siódmej klasy. - odpowiedziała znów trochę głośniej, a gdy zakręciła wodę, powędrowała wzrokiem za czarnowłosą, która zajrzała do jednej z kabin. Trochę się martwiła, żeby deska na nią nie wystrzeliła i nie przyjęła formy naszyjnika ozdobnego, bo wyglądała dziś naprawdę ładnie. Podeszła do niej, przechodząc dalej i pukając do drugiej kabiny, bo może Marta lubiła kulturalnych ludzi?
- Nie wiem, dlaczego nie zrobią z tym duchem porządku. Tylko Baron ma na niego wpływ, bo nawet Dyrektora chyba się nie boi. Swoją drogą, zauważyłaś, jak ostatnio omija Ślizgonów? Musiał mu coś zwrócić uwagę. Szlaban pewnie dostanie jakiś gryfon, ich zawsze wszędzie pełno i to tam, gdzie nie potrzeba.
Nikt się nie odezwał, więc otworzyła kabinę. Kolejna pusta! Westchnęła, krzyżując ręce na piersiach. - Marto? Marto jesteś tutaj?
Przeklęta łazienka była tematem plotek i opowieści, które modyfikowały kolejne pokolenia mieszkańców Hogwartu. Flint była w niej może raz, ale zniechęcona jej stanem dała sobie spokój i poszła na inne piętro. A potem jakoś nie było czasu.
- Ten Puchon, który ciągle przerywa Profesorowi Binnsow, mówił, że chyba ze 100, ale znów Suzanna mówiła, że nie może być więcej, jak trzydzieści, bo ma ten nowszy mundurek. - odpowiedziała jasnowłosa po krótkim namyśle, przypominając sobie zasłyszane rzeczy. Zawsze była typem słuchacza, który analizował i zapamiętywał słowa innych znacznie częściej, niż wypowiadał własne. Ona sama też niewiele wiedziała — Marta była uczennicą chyba piątego albo szóstego roku, jak zginęła i umarła w mundurku. Oprócz tego to nosiła okulary, a ktoś słyszał, że była kujonem. Nie chciała jednak do końca w to wierzyć, dopóki same nie zobaczą! Otworzyła tom, gdy tylko Tori zapytała, opierając go o umywalkę. Przewróciła kilka stron w poszukiwaniu odpowiedniego rozdziału. - Są tu rezydenci, jest Irytek i jest ten dziwny duch z czwartego piętra, tego rycerza. O Marcie jest tylko, że mieszka w toalecie i była uczennicą. Przyczyna śmierci — nieznana. Myślałam na początku, że klątwa.. No wiesz, nieszczęśliwy wypadek z czarną magią.
Zacisnęła usta, przesuwając po nich palcem w zamyśleniu i raz jeszcze przesunęła spojrzeniem po fragmencie tekstu, jakby miała znaleźć tam coś nowego. Odkryć tajemnicę. Niewidzialny atrament? Nic jednak więcej w książce nie było. Zamknęła ją, zostawiając na zlewie i rozejrzała się po łazience.
Były dość głośno, ale nie odezwało się żadne wycie, żaden głos i żaden kibelek nie wybuchł. Cieszyła się jednak, że mogła liczyć na Torii, bo duchy mogły być według książek i legend dość mściwe. Wzruszyła ramionami w stronę przyjaciółki, gdy znów odpowiedziała im głucha cisza. Może akurat nie było jej w domu? Może odwiedzała inne toalety albo podglądała chłopców?
- Zastanawiałam się, czemu tylko powtarzamy materiał, zamiast uczyć się czegoś nowego. Thomas mówi, że powinnyśmy powtórzyć sposoby łagodzenia Veritaserum. No wiesz, ten z siódmej klasy. - odpowiedziała znów trochę głośniej, a gdy zakręciła wodę, powędrowała wzrokiem za czarnowłosą, która zajrzała do jednej z kabin. Trochę się martwiła, żeby deska na nią nie wystrzeliła i nie przyjęła formy naszyjnika ozdobnego, bo wyglądała dziś naprawdę ładnie. Podeszła do niej, przechodząc dalej i pukając do drugiej kabiny, bo może Marta lubiła kulturalnych ludzi?
- Nie wiem, dlaczego nie zrobią z tym duchem porządku. Tylko Baron ma na niego wpływ, bo nawet Dyrektora chyba się nie boi. Swoją drogą, zauważyłaś, jak ostatnio omija Ślizgonów? Musiał mu coś zwrócić uwagę. Szlaban pewnie dostanie jakiś gryfon, ich zawsze wszędzie pełno i to tam, gdzie nie potrzeba.
Nikt się nie odezwał, więc otworzyła kabinę. Kolejna pusta! Westchnęła, krzyżując ręce na piersiach. - Marto? Marto jesteś tutaj?