01.10.2025, 10:04 ✶
Znał doskonale to, o czym mówiła Brynja. Gustował przecież w literaturze, która wyciągała na wierzch prastare lęki, bóstwa zamieszkujące dna mórz... Wiadomo było, jak kończyły się takie historie: śmiercią lub szaleństwem. Lecznica dusz już tylko czekała na ich przybycie.
Burke okazywała największą odwagę lub rzeczywiście była mniej wrażliwa na działanie obecnej tu mocy. Dobrze było mieć w drużynie taką osobę, bo to dzięki niej Henry zmusił się, by myśleć trzeźwo. Na ile to było oczywiście możliwe...
– Jesteś pewna, że chcesz iść sama? – zapytał, bo sam byłby zlękniony wizją chodzenia po Dunwich w pojedynkę. Ale skoro ona miała zostać, a oni wyjść... Może w Muzeum była bardziej bezpieczna niż na zewnątrz? Chociaż z drugiej strony... Henry kojarzył motyw "nieswojego", "unheimlich", "uncanny". Czemu mieli się łudzić, że miejsce, gdzie spali, było bardziej bezpieczne niż reszta tego miasteczka?
Jednakże jeśli chcieli się czegokolwiek dowiedzieć, rzeczywiście trzeba było podejść do sprawy od kilku frontów. Henry był przecież tutaj dziennikarzem, zupełnie tak jak marzył. A swoim doświadczeniem z literaturą grozy, mógł naprawdę skrupulatnie opisać to miejsce. Dlatego należało powściągnąć lęk.
Przytaknął więc i spojrzał na Brynję, szukając aprobaty. Ona również musiała być zdeterminowana, by uratować to, co było dla niej drugim domem. A Henry wolał być obok niej. Nie tyle czuł się przy niej bezpieczniej, o ile bez niej bał się jeszcze bardziej.
– Rozpytam mieszkańców w okolicy, sprawdzę, czy można podejść do nich jako dziennikarz, czy raczej jakoś ich oszukać. Nie każdy z chęcią rozgaduje się przed mediami.
Burke okazywała największą odwagę lub rzeczywiście była mniej wrażliwa na działanie obecnej tu mocy. Dobrze było mieć w drużynie taką osobę, bo to dzięki niej Henry zmusił się, by myśleć trzeźwo. Na ile to było oczywiście możliwe...
– Jesteś pewna, że chcesz iść sama? – zapytał, bo sam byłby zlękniony wizją chodzenia po Dunwich w pojedynkę. Ale skoro ona miała zostać, a oni wyjść... Może w Muzeum była bardziej bezpieczna niż na zewnątrz? Chociaż z drugiej strony... Henry kojarzył motyw "nieswojego", "unheimlich", "uncanny". Czemu mieli się łudzić, że miejsce, gdzie spali, było bardziej bezpieczne niż reszta tego miasteczka?
Jednakże jeśli chcieli się czegokolwiek dowiedzieć, rzeczywiście trzeba było podejść do sprawy od kilku frontów. Henry był przecież tutaj dziennikarzem, zupełnie tak jak marzył. A swoim doświadczeniem z literaturą grozy, mógł naprawdę skrupulatnie opisać to miejsce. Dlatego należało powściągnąć lęk.
Przytaknął więc i spojrzał na Brynję, szukając aprobaty. Ona również musiała być zdeterminowana, by uratować to, co było dla niej drugim domem. A Henry wolał być obok niej. Nie tyle czuł się przy niej bezpieczniej, o ile bez niej bał się jeszcze bardziej.
– Rozpytam mieszkańców w okolicy, sprawdzę, czy można podejść do nich jako dziennikarz, czy raczej jakoś ich oszukać. Nie każdy z chęcią rozgaduje się przed mediami.