01.10.2025, 13:47 ✶
Oliver słyszał to, co mówił do niego Selwyn, ale nie można było powiedzieć, że go słuchał. Palił papierosa, zerkając raz po raz na dym, który leniwie unosił się ku górze, tworząc finezyjne zawijasy rodem z greckich świątyń. Starał się powracać spojrzeniem do swojego rozmówcy, ale w zasadzie ta "rozmowa" przypominała bardziej monolog, niż faktyczną konwersację. Znał Hannibala na tyle, żeby wiedzieć, że jak ten się zapieniał, to lepiej było mu po prostu przytakiwać. Wykrzyczy się, a potem zrobi przerwę na coś do picia, i wtedy będzie można się odezwać. To była bezpieczna, i bardzo skuteczna metoda prowadzenia rozmów - Oliver miał w tym niemałe doświadczenie, w końcu miał siostrę, która była tak samo porywcza.
Po twarzy chłopaka przebiegł grymas, gdy jego towarzysz wspomniał o goblinich aktorach. Naprawdę wierzył w to, że którekolwiek z tych stworzeń zgodziłoby się wziąć udział w spektaklu? Szedł powoli, dotrzymując mężczyźnie kroku. Milczał, trawiąc wszystkie słowa, które wypluwał z siebie jego kolega. Ojciec musiał nieźle mu zaleźć za skórę, bo Oli nie uwierzyłby, że chodzi tylko i wyłącznie o odrzucenie wizji nowej sztuki. Pewnie powiedział coś tym swoim mądrym tonem, sprawiając że Hannibal poczuł się malutki, taki maciupki, i o - wyżywał się teraz na wszystkich wokół, zamiast przenieść bunt do kuluarów teatru.
- No... Mamy - odpowiedział, zaciągając się petem. Niby nie powinien palić, bo i tak nawdychał się dymu jak pojeb podczas pożarów, ale nie mógł odmówić sobie tej przyjemności. - Więc po co podkurwiać kolejne osoby, wystawiając gobliny na scenę?
Zapytał, wzruszając ramionami. Zerknął w stronę goblinów, mrużąc oczy. Od kiedy te stwory bratały się z czarodziejami? I były takie pyskate.
- Przynajmniej mamy młode, nie to co oni. Oni chyba rodzą się starzy... Widziałeś kiedykolwiek małego goblina? - zapytał szeptem, szturchając Hannibala w bok. Odchrząknął jednak, bo nie wypadało nie odpowiadać na zaczepkę. - A kto mówi, żeby zapomnieć? Może właśnie nie chcemy zapomnieć, a inni chcą, e, i dlatego się tak tu denerwuje mój kolega?
Uniósł buńczucznie podbródek. Co mu będzie jakaś pomarszczona żaba fikać słownie i wpierdalać się w rozmowę!