01.10.2025, 18:08 ✶
Wahadełko wywołało w nim niespodziewane wspomnienia dziwnych zdarzeń z początku września, tego przykrego preludium dla Spalonej Nocy. Miał więc szczerą nadzieję, że wahadełko podłożone do koperty stanowiło jakiś głupawy żart. Tylko kto mógł je podłożyć, spodziewając się w okolicy akurat Lazarusa? I jak mógł mieć pewność, że trafi ona akurat do niego.
- Znalazłem coś podobnego, na początku września. Pozytywkę, która przeniosła mnie do wspomnienia z dziecięcych lat. Wciąż nie wiem, skąd się wzięła - rzekł, przyglądając się wahadełku. - To też może być głupi dowcip jakichś dzieciaków. A nuż w Sklepie Zonka sprzedają samoadresujące się koperty. Albo, w najgorszym wypadku, jest to jakiś polityczny fortel. Ale to by mogli skierować raczej na mnie, a nie na ciebie...
Oliver Twist już chciał iść dalej, więc zaczął bezpardonowo ciągnąć smycz zębami. Wciąż był przecież psiakiem, którego wychowała ulica, a nie człowiek. Z tego brały się właśnie jego barbarzyńskie maniery.
- Wybór należy do ciebie. Możesz je zatrzymać i sprawdzić, gdzie cię zaprowadzi lub po prostu olać sprawę. Choć nie wiem, czy potem nie będzie cię ono prześladować... A zresztą to ty się tu znasz na łamaniu klątw. Może sprawdź najpierw, czy wahadełko nie jest niebezpieczne? - zaproponował być może najrozsądniejszą rzecz, którą można było zrobić. Jego wiedza z klątwołamania była nieco wybrakowana, jednak o bezpieczeństwo starał się dbać. Szczególnie po ostatnim spotkaniu z wampirem...
- Znalazłem coś podobnego, na początku września. Pozytywkę, która przeniosła mnie do wspomnienia z dziecięcych lat. Wciąż nie wiem, skąd się wzięła - rzekł, przyglądając się wahadełku. - To też może być głupi dowcip jakichś dzieciaków. A nuż w Sklepie Zonka sprzedają samoadresujące się koperty. Albo, w najgorszym wypadku, jest to jakiś polityczny fortel. Ale to by mogli skierować raczej na mnie, a nie na ciebie...
Oliver Twist już chciał iść dalej, więc zaczął bezpardonowo ciągnąć smycz zębami. Wciąż był przecież psiakiem, którego wychowała ulica, a nie człowiek. Z tego brały się właśnie jego barbarzyńskie maniery.
- Wybór należy do ciebie. Możesz je zatrzymać i sprawdzić, gdzie cię zaprowadzi lub po prostu olać sprawę. Choć nie wiem, czy potem nie będzie cię ono prześladować... A zresztą to ty się tu znasz na łamaniu klątw. Może sprawdź najpierw, czy wahadełko nie jest niebezpieczne? - zaproponował być może najrozsądniejszą rzecz, którą można było zrobić. Jego wiedza z klątwołamania była nieco wybrakowana, jednak o bezpieczeństwo starał się dbać. Szczególnie po ostatnim spotkaniu z wampirem...