06.10.2025, 08:24 ✶
Oliver trafnie przewidywał, że Hannibal bardziej potrzebował w tej chwili przestrzeni do wygadania się, niż konstruktywnych uwag. Gdyby dane mu było dokończyć tyradę, pewnie w krótkim czasie stałby się znacznie przyjemniejszym rozmówcą. Może nawet dałby koledze dojść do słowa? Nie było mu to jednak dane, a na dodatek właśnie zaczął mieć niejasne wrażenie, że faktycznie te gobliny na scenie to mógłby nie być najlepszy pomysł.
Uświadomienie sobie tego wcale nie poprawiło mu humoru. Czy to on był od zastanawiania się nad tym, jak miałaby niby przebiegać współpraca artystyczna między ludźmi a goblinami.
To prawda - duża część jego dzisiejszej kłótni z ojcem wcale nie dotyczyła kwestii politycznych, rasowych czy artystycznych.
Jak zwykle.
Szedłby jednak dalej w zaparte, napędzany wkurzeniem na cały świat, gdyby nie uwaga o małych goblinach, która całkiem wybiła go z rytmu.
- Huh?... Hej, faktycznie! - szepnął.
Gobliny, które ich zaczepiły, rzeczywiście wszystkie wyglądały na stare. Pomyślał o małych goblinach. Gdzieś słyszał, że wykluwają się z jajek, ale to chyba nie mogła być prawda? Prawem luźnego skojarzenia jego myśli przeskoczyły do procesu robienia małych goblinów i Selwyn wzdrygnął się lekko. Ugh.
- Słusznie - zgodził się z Oliverem jeden z czarodziejów - Naród bez historii nie jest narodem! Nie można tak łatwo zapominać doznanych krzywd!
Nie wyglądał na akademika, ale jego ton ewidentnie wskazywał na chęć wygłoszenia dłuższego wykładu. Ktoś w grupie zaczął skrzekliwie protestować, a jeden z goblinów, zdaje się, że inny, niż ten, który ich zaczepił, odezwał się:
- A wy, ludzkie dzieciaki? Co uważacie na temat zakazu używania różdżek przez gobliny?
Hannibal uznał w tym momencie, że ma dość dyskusji o goblinach na przynajmniej tydzień, mniejsza z tym, że sam przed chwilą zanudzał kolegę swoimi wynurzeniami na ten temat. Może w mniej wzburzonym stanie dostrzegłby ironię sytuacji. Teraz tylko przewrócił oczami.
- Na temat czego?! Nie wiem! I nie jestem dzieciakiem! - rzucił opryskliwie i spróbował wyminąć towarzystwo. Bez sensu, takie dyskusje, to sprawa dla jakichś prawników, a nie do zaczepiania ludzi na ulicy!
Wymiana zdań czarodzieja od "narodu bez historii" i protestującego goblina szybko stawała się coraz gorętsza i coraz głośniejsza.
Uświadomienie sobie tego wcale nie poprawiło mu humoru. Czy to on był od zastanawiania się nad tym, jak miałaby niby przebiegać współpraca artystyczna między ludźmi a goblinami.
To prawda - duża część jego dzisiejszej kłótni z ojcem wcale nie dotyczyła kwestii politycznych, rasowych czy artystycznych.
Jak zwykle.
Szedłby jednak dalej w zaparte, napędzany wkurzeniem na cały świat, gdyby nie uwaga o małych goblinach, która całkiem wybiła go z rytmu.
- Huh?... Hej, faktycznie! - szepnął.
Gobliny, które ich zaczepiły, rzeczywiście wszystkie wyglądały na stare. Pomyślał o małych goblinach. Gdzieś słyszał, że wykluwają się z jajek, ale to chyba nie mogła być prawda? Prawem luźnego skojarzenia jego myśli przeskoczyły do procesu robienia małych goblinów i Selwyn wzdrygnął się lekko. Ugh.
- Słusznie - zgodził się z Oliverem jeden z czarodziejów - Naród bez historii nie jest narodem! Nie można tak łatwo zapominać doznanych krzywd!
Nie wyglądał na akademika, ale jego ton ewidentnie wskazywał na chęć wygłoszenia dłuższego wykładu. Ktoś w grupie zaczął skrzekliwie protestować, a jeden z goblinów, zdaje się, że inny, niż ten, który ich zaczepił, odezwał się:
- A wy, ludzkie dzieciaki? Co uważacie na temat zakazu używania różdżek przez gobliny?
Hannibal uznał w tym momencie, że ma dość dyskusji o goblinach na przynajmniej tydzień, mniejsza z tym, że sam przed chwilą zanudzał kolegę swoimi wynurzeniami na ten temat. Może w mniej wzburzonym stanie dostrzegłby ironię sytuacji. Teraz tylko przewrócił oczami.
- Na temat czego?! Nie wiem! I nie jestem dzieciakiem! - rzucił opryskliwie i spróbował wyminąć towarzystwo. Bez sensu, takie dyskusje, to sprawa dla jakichś prawników, a nie do zaczepiania ludzi na ulicy!
Wymiana zdań czarodzieja od "narodu bez historii" i protestującego goblina szybko stawała się coraz gorętsza i coraz głośniejsza.