Heather powoli zaczynała się przyzwyczajać do tego, że jej bliscy są w niebezpieczeństwie. Nie dało się nie zauważyć, że trwała wojna - która stawała się coraz bardziej jawna. Ataki dotykały coraz większą ilość osób, zresztą i sklep jej rodziców został jednym z celi. Miała świadomość, że może to spotkać każdego, kto w jakikolwiek sposób się naraził, czy po prostu urodził nie w takiej rodzinie, w której im odpowiada.
- Nie wydaje Ci się, ale też po prostu działają już coraz bardziej jawnie. Ataki są coraz częstsze, chcą nas przestraszyć, może pokazać, że jest ich coraz więcej? - Dzieliła się w głos swoimi przemyśleniami. To było pewne, że w pewnym momencie konflikt eskaluje na wielką skalę, szczególnie, że do Voldemorta zaczęli dołączać naśladowcy. Niewiele brakowało, żeby wojna była oficjalna, zastanawiała się, czy dojdzie do takiego momentu.
- Tak, Charlie to nie jest pierwsza lepsza osoba, on zawsze się jakoś wyliże.- Zresztą tak jak i Heather. Wiele razy pakowali się razem w kłopoty i za każdym razem wychodzili z nich w miarę w jednym kawałku, jak czegoś brakowało to Cameron dokleił i wszystko działało. Tak też miało być i tym razem.
Wood przyglądała się uważnie Brandonowi. Jego zdenerwowanie było zrozumiałe, starała się jakoś w miarę bezproblemowo wyjść z tej całej rozmowy, wiedziała, że nie może powiedzieć za dużo, zdawała sobie też sprawę, że niebezpieczne będzie jego zainteresowanie i poszukiwania, bo może to również przynieść niepotrzebne kłopoty. Odetchnęła głęboko, musiała jakoś to wszystko zatrzymać. - Nie mów mi o wartościach Brenny. Nie porównuj mnie do niej. Charlie jest jedną z najbliższych mi osób, nie mieszaj się w to, bo jeszcze przez Ciebie znowu zaatakują, rozumiesz? - Oparła sobie ręce na biodrach, mówiła pewnym głosem, widać było, że zaczyna się denerwować.
- Jest bezpieczny, to tyle, nic więcej nie powinno Cię interesować, nie mieszaj się w to, nie szukaj go.- Postanowiła chociaż w ten sposób dac mu do zrozumienia, że wie, co się dzieje z przyjacielem. Nic więcej nie powie, bo będzie mogło to sprowadzić na niego niepotrzebne ryzyko, a tego zdecydowanie nie chciała. - Jeśli będzie się chciał z Tobą skontaktować, to to zrobi.- Najwyraźniej jak na razie nie odczuwał takiej potrzeby, co zresztą było zrozumiałe, im mniej osób wiedziało, co się z nim dzieje - tym lepiej.