08.10.2025, 19:57 ✶
Na propozycję, by usiadła, Ceolsige skinęła dyskretnie i łaskawie głową. W tej samej chwili wykonała szybki, acz precyzyjny ruch różdżką, a z komina fajki wystrzelił niewielki, biały płomień, zapalając tytoń z cichym syknięciem. Odesłała różdżkę do kieszeni spódnicy, a z idealną gracją osunęła się na wskazany fotel, przeplatając nogę na nogę w pozie pełnej uważnej elegancji. Pierwsze zaciągnięcie się dymem z fajki sprawiło, że jej postawa stała się jeszcze bardziej opanowana. Spojrzała na Lazarusa, w jej oczach malowało się szczere zaciekawienie pomieszane z uprzejmym wyczekiwaniem.
– Oczywiście, że nie. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni – odparła gładko na jego uwagę o braku „prezentów” do rozwiązania. – Wdzięczna wiec jestem za przywilej zagospodarowania kawałku twojego poranka. - było w tym trochę niewinnej przekory.
Gdy Lazarus podniósł wzrok na swoje ściany i potwierdził nieskuteczność Translokacji, na jej twarzy pojawił się wyraz uspokajającej powagi. Delikatnie uniosła fajkę w geście potwierdzenia.
– Tradycyjnie staram się nie sugerować niczego na wstępie by nie zaburzać świeżej inwencji specjalisty. – powiedziała, po czym wypuściła w powietrze idealne, pełne kółko gęstego, wonnego dymu, który unosił się, powoli rozpraszając się w kierunku okna. – Niemniej sprowadza mnie do Ciebie sprawa, której niezwykłą naturę podejrzewasz.
Skrzyżowane nogi poruszyły się nieznacznie, a czarny materiał spódnicy szeleścił przy ruchu.
– Te czarne zacieki i towarzyszący im swąd wydają się dotykać większej ilości lokali. Większość daje się usuwać zarówno prostą magią czyszczącą, jak i bardziej skomplikowanymi, nieszkodliwymi zaklęciami, które powinny przenieść zabrudzenie w eter. One niestety powracają na miejsce, zawsze w towarzystwie dziwnej, cienkiej warstwy osadu. – Ceolsige lekko uniosła kącik ust. – Próby bardziej trywialnych zastosowań ze szczotką i mydłem wydają się nieść podobny z tym, że zapach jest jakby mniej doskwierający. - wzruszyła nieznacznie ramionami - przynajmniej przez kilka chwil.
Zaciągnęła się dymem głęboko, a jej oczy znów zatrzymały się na chwilę na zaciekach na suficie Lovegooda.
– To, co z pewnością jest wspólne, to to, że ten zapach i zacieki pachną inaczej niż zwykła spalenizna i są bardziej natarczywe. Stąd też moje podejrzenia, że to nie jest zwykły problem. Jestem ciekawa, czy na Pokątnej to zjawisko również występuje w takiej skali. Liczyła, że może masz lepsze rozeznanie wśród sąsiadów.
Zakończyła, odkładając fajkę na kolano, by swobodnie operować dłońmi w trakcie ewentualnej wymiany wiedzy.
– Oczywiście, że nie. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni – odparła gładko na jego uwagę o braku „prezentów” do rozwiązania. – Wdzięczna wiec jestem za przywilej zagospodarowania kawałku twojego poranka. - było w tym trochę niewinnej przekory.
Gdy Lazarus podniósł wzrok na swoje ściany i potwierdził nieskuteczność Translokacji, na jej twarzy pojawił się wyraz uspokajającej powagi. Delikatnie uniosła fajkę w geście potwierdzenia.
– Tradycyjnie staram się nie sugerować niczego na wstępie by nie zaburzać świeżej inwencji specjalisty. – powiedziała, po czym wypuściła w powietrze idealne, pełne kółko gęstego, wonnego dymu, który unosił się, powoli rozpraszając się w kierunku okna. – Niemniej sprowadza mnie do Ciebie sprawa, której niezwykłą naturę podejrzewasz.
Skrzyżowane nogi poruszyły się nieznacznie, a czarny materiał spódnicy szeleścił przy ruchu.
– Te czarne zacieki i towarzyszący im swąd wydają się dotykać większej ilości lokali. Większość daje się usuwać zarówno prostą magią czyszczącą, jak i bardziej skomplikowanymi, nieszkodliwymi zaklęciami, które powinny przenieść zabrudzenie w eter. One niestety powracają na miejsce, zawsze w towarzystwie dziwnej, cienkiej warstwy osadu. – Ceolsige lekko uniosła kącik ust. – Próby bardziej trywialnych zastosowań ze szczotką i mydłem wydają się nieść podobny z tym, że zapach jest jakby mniej doskwierający. - wzruszyła nieznacznie ramionami - przynajmniej przez kilka chwil.
Zaciągnęła się dymem głęboko, a jej oczy znów zatrzymały się na chwilę na zaciekach na suficie Lovegooda.
– To, co z pewnością jest wspólne, to to, że ten zapach i zacieki pachną inaczej niż zwykła spalenizna i są bardziej natarczywe. Stąd też moje podejrzenia, że to nie jest zwykły problem. Jestem ciekawa, czy na Pokątnej to zjawisko również występuje w takiej skali. Liczyła, że może masz lepsze rozeznanie wśród sąsiadów.
Zakończyła, odkładając fajkę na kolano, by swobodnie operować dłońmi w trakcie ewentualnej wymiany wiedzy.