09.10.2025, 13:22 ✶
Ceolsige utrzymywała pozycję, w której usiadła, a ciepły dym z fajki unosił się nad jej głową, tworząc efemeryczne kształty. Z uwagą słuchała naukowego wywodu Lazarusa o desensytyzacji i braku negatywnego wpływu na pająki. Delikatnie skinęła głową w geście, który mozna było uznać zarówno za akceptację jak i potwierdzenie. Bezpośredniość rozważań klątwołamacza była odświeżająca. Znajdowała w niej coś ze szkolnego wykładu.
Kiedy wspomniał o pająkach na chwilę wyjęła fajkę z ust. – Skoro nawet twoje pająki mają się dobrze, to z pewnością uspokajające – stwierdziła z nutą niepotrzebnej ironii w głosie, patrząc w kierunku terrariów.
Na jego pytanie o wzory w Nokturnie i listę lokatorów, jedynie westchnęła cicho. - Dziękuję. Schlebia mi, że moja reputacja utrzymuje się na pożądanym poziomie. - Jej głos był melodyjny i uprzejmy. Szczerość tego stwierdzenia byłaby trudna do podważenia. Zaciągnęła się dymem, a jej spojrzenie stało się na moment bardziej poważne choć głos pozostaw przyjemnie melodyjny z towarzystwie ciepłego uśmiechu. - Niestety, trudno jest ustalać jakieś wzory zacieków kiedy nadal trwa liczenie zmarłych. Wielu ma inne, poważniejsze zmartwienia. - Ponownie zaciągnęła się fajką. - Nie ma sensu niepokoić chwilowo ofiar. - dodała już ciszej, właściwie do siebie.
- Mam nadzieję, że pierwsze wiarygodne, zagregowane dane o zakresie zjawiska prędzej trafią na twoje ministerialne biurko, niż na moją ladę w Nokturnie. - dodała już z typowym sobie wyrazem profesjonalnej uprzejmości. – Nie chciałabym ci wadzić w skomplikowanych eksperymentach. Jeśli planujesz zacząć od jakichś prostych, potwierdzających klątwę zabiegów odklątwiających, chętnie się przyjrzę. - Kontynuowała szczerze zainteresowana ewentualnymi efektami, licząc, że rozwiązanie będzie dość standardowe. - Żałuję niestety, że nie mogę zostać na dłuższą sesję badawczą. Takie wydarzenia odsłaniają wiele okazji i zakrywają wiele utartych ścieżek. Potrzebuję się tym zająć.
– W międzyczasie, mogę się rozejrzeć? – Zapytała formalnie, choć nie spodziewała się sprzeciwu.
Wstała z fotela z typowa sobie gracją, uprzejmie skinając głową gospodarzowi.
Odwróciła się i ruszyła wzdłuż ściany, bacznie lustrując czarne smugi. Tam, gdzie mogła dosięgnąć, delikatnie dotknęła zacieków palcem. Podeszła także do najbliższego mebla, starannie starła cienką warstwę cuchnącego osadu i roztarła ją między kciukiem a palcem wskazującym, cały czas czekając na efekty działań klątwołamacza. Z uwagą porównywała doświadczenia i obserwacje z tym co wydarzyło się w jej sklepiku oraz w spaloną noc. Zakładała, że tego typu potężna magia nie powstaje w próżni.
Rzucam na Wiedza o Świecie ◉◉◉◉○: staram się połączyć znane fakty i obserwacje ze spalonej nocy oraz obserwacji zacieków, jakie pozostały w domu moim i Lazarusa. Następnie przyporządkować je do jakichś podobnych zjawisk, które dzieją się obecnie lub działy w przeszłości. Może dotarły do mnie jakieś plotki, opowieści lub zawartość jakiejś ksiązki mówiła o podobnych objawach na mniejszą lub większą skale.
Kiedy wspomniał o pająkach na chwilę wyjęła fajkę z ust. – Skoro nawet twoje pająki mają się dobrze, to z pewnością uspokajające – stwierdziła z nutą niepotrzebnej ironii w głosie, patrząc w kierunku terrariów.
Na jego pytanie o wzory w Nokturnie i listę lokatorów, jedynie westchnęła cicho. - Dziękuję. Schlebia mi, że moja reputacja utrzymuje się na pożądanym poziomie. - Jej głos był melodyjny i uprzejmy. Szczerość tego stwierdzenia byłaby trudna do podważenia. Zaciągnęła się dymem, a jej spojrzenie stało się na moment bardziej poważne choć głos pozostaw przyjemnie melodyjny z towarzystwie ciepłego uśmiechu. - Niestety, trudno jest ustalać jakieś wzory zacieków kiedy nadal trwa liczenie zmarłych. Wielu ma inne, poważniejsze zmartwienia. - Ponownie zaciągnęła się fajką. - Nie ma sensu niepokoić chwilowo ofiar. - dodała już ciszej, właściwie do siebie.
- Mam nadzieję, że pierwsze wiarygodne, zagregowane dane o zakresie zjawiska prędzej trafią na twoje ministerialne biurko, niż na moją ladę w Nokturnie. - dodała już z typowym sobie wyrazem profesjonalnej uprzejmości. – Nie chciałabym ci wadzić w skomplikowanych eksperymentach. Jeśli planujesz zacząć od jakichś prostych, potwierdzających klątwę zabiegów odklątwiających, chętnie się przyjrzę. - Kontynuowała szczerze zainteresowana ewentualnymi efektami, licząc, że rozwiązanie będzie dość standardowe. - Żałuję niestety, że nie mogę zostać na dłuższą sesję badawczą. Takie wydarzenia odsłaniają wiele okazji i zakrywają wiele utartych ścieżek. Potrzebuję się tym zająć.
– W międzyczasie, mogę się rozejrzeć? – Zapytała formalnie, choć nie spodziewała się sprzeciwu.
Wstała z fotela z typowa sobie gracją, uprzejmie skinając głową gospodarzowi.
Odwróciła się i ruszyła wzdłuż ściany, bacznie lustrując czarne smugi. Tam, gdzie mogła dosięgnąć, delikatnie dotknęła zacieków palcem. Podeszła także do najbliższego mebla, starannie starła cienką warstwę cuchnącego osadu i roztarła ją między kciukiem a palcem wskazującym, cały czas czekając na efekty działań klątwołamacza. Z uwagą porównywała doświadczenia i obserwacje z tym co wydarzyło się w jej sklepiku oraz w spaloną noc. Zakładała, że tego typu potężna magia nie powstaje w próżni.
Rzucam na Wiedza o Świecie ◉◉◉◉○: staram się połączyć znane fakty i obserwacje ze spalonej nocy oraz obserwacji zacieków, jakie pozostały w domu moim i Lazarusa. Następnie przyporządkować je do jakichś podobnych zjawisk, które dzieją się obecnie lub działy w przeszłości. Może dotarły do mnie jakieś plotki, opowieści lub zawartość jakiejś ksiązki mówiła o podobnych objawach na mniejszą lub większą skale.
Rzut PO 1d100 - 35
Slaby sukces...
Slaby sukces...