11.10.2025, 08:00 ✶
Wróciła do Lazarusa obserwować końcówki jego prób. Pstryknęła palcami jakby chciała strącić z nich resztę dziwnego osadu. Na Nokturnie przeszkadzała jej tradycyjny zapach okolicy ale tu, na Pokątnej rzeczy wpasowały się ponurze spodziewane wnioski.
Zapach był prawdopodobnie celowym manewrem. Manewrem, który wiele domów naznaczył odorem czarnej magii. Nadzieja na to, że standardowe zabiegi rozpraszające przyniosą ulgę, przygasła. Z drugiej strony oznaczało to okazję dla zaradnych i zuchwałych by po nią sięgnąć. Gdzieś tam, jak podejrzewała, ktoś jeszcze ściga teraz okazje i dobrze byłoby wskoczyć na ten wózek zanim powstanie monopol poza jej paserskim wpływem. Lub jeszcze gorzej, jakiś ministerialny program pomocowy.
Pogrążona w myślach pykała fajkę, starając się zagłuszyć dziwny swąd zapachem tytoniu. Jej zamyślony wzrok tylko machinalnie podążał za Lazarusem. Cmoknęła ustnikiem, odganiając chwilowo bezcelowe rozważania. - Lazarusie, czuje się urażona. Czy kiedyś skąpiłam Ci potrzebnych do pracy informacji? - powiedziała z przesadnym przeciąganiem słów w sztucznym obrazie urażonej damy. Jak tylko to powiedziała, to przypomniała sobie kilka okazji pominięcia szczegółów, które szczęśliwie nie zostały zdemaskowane. - Nie omieszkam włączyć Cię w obieg potrzebnych informacji z nadzieją na wzajemność.
Zaciągnęła się ponownie fajkowym dymem. - Podobny zapach spalenizny unosi się za czarnoksiężnikami i siedzibami co bardziej zdeprawowanych z nich. Teraz ten zapach, typowo przytłumione tło Nokturnu, unosi się za mieszkańcami Pokątnej i Horyzontalnej. - Uniosło pytająco brwi. - Jak znajdujesz nasz mały zaciek? Uparty?
Zapach był prawdopodobnie celowym manewrem. Manewrem, który wiele domów naznaczył odorem czarnej magii. Nadzieja na to, że standardowe zabiegi rozpraszające przyniosą ulgę, przygasła. Z drugiej strony oznaczało to okazję dla zaradnych i zuchwałych by po nią sięgnąć. Gdzieś tam, jak podejrzewała, ktoś jeszcze ściga teraz okazje i dobrze byłoby wskoczyć na ten wózek zanim powstanie monopol poza jej paserskim wpływem. Lub jeszcze gorzej, jakiś ministerialny program pomocowy.
Pogrążona w myślach pykała fajkę, starając się zagłuszyć dziwny swąd zapachem tytoniu. Jej zamyślony wzrok tylko machinalnie podążał za Lazarusem. Cmoknęła ustnikiem, odganiając chwilowo bezcelowe rozważania. - Lazarusie, czuje się urażona. Czy kiedyś skąpiłam Ci potrzebnych do pracy informacji? - powiedziała z przesadnym przeciąganiem słów w sztucznym obrazie urażonej damy. Jak tylko to powiedziała, to przypomniała sobie kilka okazji pominięcia szczegółów, które szczęśliwie nie zostały zdemaskowane. - Nie omieszkam włączyć Cię w obieg potrzebnych informacji z nadzieją na wzajemność.
Zaciągnęła się ponownie fajkowym dymem. - Podobny zapach spalenizny unosi się za czarnoksiężnikami i siedzibami co bardziej zdeprawowanych z nich. Teraz ten zapach, typowo przytłumione tło Nokturnu, unosi się za mieszkańcami Pokątnej i Horyzontalnej. - Uniosło pytająco brwi. - Jak znajdujesz nasz mały zaciek? Uparty?