12.10.2025, 11:32 ✶
- Niestety zniknęła zanim zdążyłem oddać ją klątwołamaczom - westchnął. - Najgorsze, że nawet nie pamiętam, jakie wspomnienie przywołała. No, ale cóż, było minęło, co nie?
Nie chciał dopowiadać jeszcze o dziewczynce z zapałkami, której ducha napotkał w jednym z zaułków nieopodal Pokątnej. Wspomnienia, które ona przywołała były doskonale zakorzenione w jego pamięci. Największe porażki Roberta Croucha, to czego najbardziej w życiu żałował. Ale... czy na pewno? Czy ubolewał nad losem starego Slughorna, czy może nad tym, że nie otrzymał posady w uczciwy sposób? Tylko czy dało się być skutecznym politykiem, jeśli nie usuwało się stojących na drodze przeszkód?
Wiatr szumiał na ulicy Pokątnej, ale wahadełko wskazywało jeden kierunek. Robert musiał chwilę się zastanowić, rozpatrzyć w głowie charakterystyczne miejsca dookoła nich i to, po której stronie magicznego Londynu się znajdowały. Słowa Lazarusa też pomogły. Od zawsze Lovegood myślał szybciej od niego w sytuacjach wymagających wykazania się wiedzą teoretyczną.
- No co ty! Nie ma żadnego wycofywania się. Od teraz siedzimy w tym razem, jak za starych dobrych lat. A jeśli to jakieś zagrożenie, to ktoś z immunitetem się przyda. Sędziego nie opłaca się atakować, chyba że jest się ekstremistą politycznym. - wypowiedział te słowa lekko, jakby możliwość bycia ofiarą zamachu była swego rodzaju igraszką. - Zatem, prowadź nas, wahadełko! Prowadź w objęcia przeznaczenia.
Nie chciał dopowiadać jeszcze o dziewczynce z zapałkami, której ducha napotkał w jednym z zaułków nieopodal Pokątnej. Wspomnienia, które ona przywołała były doskonale zakorzenione w jego pamięci. Największe porażki Roberta Croucha, to czego najbardziej w życiu żałował. Ale... czy na pewno? Czy ubolewał nad losem starego Slughorna, czy może nad tym, że nie otrzymał posady w uczciwy sposób? Tylko czy dało się być skutecznym politykiem, jeśli nie usuwało się stojących na drodze przeszkód?
Wiatr szumiał na ulicy Pokątnej, ale wahadełko wskazywało jeden kierunek. Robert musiał chwilę się zastanowić, rozpatrzyć w głowie charakterystyczne miejsca dookoła nich i to, po której stronie magicznego Londynu się znajdowały. Słowa Lazarusa też pomogły. Od zawsze Lovegood myślał szybciej od niego w sytuacjach wymagających wykazania się wiedzą teoretyczną.
- No co ty! Nie ma żadnego wycofywania się. Od teraz siedzimy w tym razem, jak za starych dobrych lat. A jeśli to jakieś zagrożenie, to ktoś z immunitetem się przyda. Sędziego nie opłaca się atakować, chyba że jest się ekstremistą politycznym. - wypowiedział te słowa lekko, jakby możliwość bycia ofiarą zamachu była swego rodzaju igraszką. - Zatem, prowadź nas, wahadełko! Prowadź w objęcia przeznaczenia.