12.10.2025, 12:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2025, 12:58 przez Henry Lockhart.)
Zanotował w myślach wiadomość o latarni. Musiał dostać się do jakichś lokalnych archiwów, zbadać sprawę głębiej. Tyle, że na razie słońce zachodzące za horyzont obwieściło mu zgoła inną wiadomość: trzeba było wracać. Szczególnie, że im bliżej morza się znajdował, tym bardziej coś go niepokoiło. Nieokreślone zło czające się w ruinach zatopionej latarni morskiej. A może sobie to tylko ubzdurał?
Przekonany o tym, że Brynja też postanowiła wrócić, skierował się w stronę Muzeum. Na odchodnym jeszcze sfotografował port, choć po oddaleniu się nieco od niego. Nie chciał zwracać na siebie większej uwagi niż było trzeba. Ludzie wydawali się jednocześnie nieufni i pogodzeni. Morze daje, morze zabiera. Czy ten bilans na pewno był tak wyrównany?
W muzeum zastał Ceolsige i pana Harrisa. Dziewczyna wyglądała nieco nieprzytomnie, a za to właściciel tego miejsca naprawdę zaangażował się w opowiadanie jej jakiejś niezwykle pasjonującej historii. Choć w tym wypadku wydawała się ona raczej bajką na dobranoc.
Henry przywitał się i podszedł do Burke. Zaniepokoiło go, że nie widział w pobliżu Brynji.
— Mogę porwać moją koleżankę, panie Harris? — poprosił tonem dobrze wychowanego młodzieńca. — Ma dziś za sobą długą podróż.
Przekonany o tym, że Brynja też postanowiła wrócić, skierował się w stronę Muzeum. Na odchodnym jeszcze sfotografował port, choć po oddaleniu się nieco od niego. Nie chciał zwracać na siebie większej uwagi niż było trzeba. Ludzie wydawali się jednocześnie nieufni i pogodzeni. Morze daje, morze zabiera. Czy ten bilans na pewno był tak wyrównany?
W muzeum zastał Ceolsige i pana Harrisa. Dziewczyna wyglądała nieco nieprzytomnie, a za to właściciel tego miejsca naprawdę zaangażował się w opowiadanie jej jakiejś niezwykle pasjonującej historii. Choć w tym wypadku wydawała się ona raczej bajką na dobranoc.
Henry przywitał się i podszedł do Burke. Zaniepokoiło go, że nie widział w pobliżu Brynji.
— Mogę porwać moją koleżankę, panie Harris? — poprosił tonem dobrze wychowanego młodzieńca. — Ma dziś za sobą długą podróż.