15.10.2025, 14:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2025, 14:24 przez Henry Lockhart.)
Okolice morza rzeczywiście powinny były być przyjazne Brynji. Tyle, że coś tu było nie tak. Henry czuł to pod skórą.
— Mówiła, że morze jest chore. Co oznacza, że coś z nim jest nie tak — spojrzał na Ceo z niepokojem. Wolał, żeby usiadła, nerwowa atmosfera tego miejsca dostatecznie go przytłaczała.
Czuł się jak małe dziecko, które zgubiło się i chciało powrócić do rodziców. Tych niestety nie było, zostawili go. Odpłynęli do Francji i nigdy nie wrócili. Dziadkowie zresztą podobnie. Opuścili go, zostawili samego w tej strasznej rzeczywistości, której zasad i podstaw wciąż nie potrafił zrozumieć.
Wziął głęboki oddech, opanował się. Musiał opowiedzieć Burke o tym, co usłyszał od marynarza. Może mogło to pomóc, w przeciwieństwie do tyrad pana Harrisa.
— Rozmawiałem z rybakiem w porcie. Mówił, że jakiś czas temu, po Spalonej Nocy, na wodzie zginął niejaki Oliver. Podobno pływał w jedno konkretne miejsce i no... już go nie widzieli. Ale opowiadał coś o jakieś latarni morskiej, która wskazywała mu drogę do domu. Powinniśmy... — zanim zdążył wypowiedzieć te słowa, za gardło chwycił go strach. Po chwili jednak odpuścił odrobinę, choć sprawił, że głos Henryka brzmiał słabo. — Znaleźć Brynję i rozejrzeć się tam.
— Mówiła, że morze jest chore. Co oznacza, że coś z nim jest nie tak — spojrzał na Ceo z niepokojem. Wolał, żeby usiadła, nerwowa atmosfera tego miejsca dostatecznie go przytłaczała.
Czuł się jak małe dziecko, które zgubiło się i chciało powrócić do rodziców. Tych niestety nie było, zostawili go. Odpłynęli do Francji i nigdy nie wrócili. Dziadkowie zresztą podobnie. Opuścili go, zostawili samego w tej strasznej rzeczywistości, której zasad i podstaw wciąż nie potrafił zrozumieć.
Wziął głęboki oddech, opanował się. Musiał opowiedzieć Burke o tym, co usłyszał od marynarza. Może mogło to pomóc, w przeciwieństwie do tyrad pana Harrisa.
— Rozmawiałem z rybakiem w porcie. Mówił, że jakiś czas temu, po Spalonej Nocy, na wodzie zginął niejaki Oliver. Podobno pływał w jedno konkretne miejsce i no... już go nie widzieli. Ale opowiadał coś o jakieś latarni morskiej, która wskazywała mu drogę do domu. Powinniśmy... — zanim zdążył wypowiedzieć te słowa, za gardło chwycił go strach. Po chwili jednak odpuścił odrobinę, choć sprawił, że głos Henryka brzmiał słabo. — Znaleźć Brynję i rozejrzeć się tam.