Rzeczywiście mówiła, że z morzem jest coś nie tak. Ceolsige uważała, że akuratnie jej kuzynka potrafiłaby rozpoznać nadmorskie zagrożenie i wycofać się zanim sprawa niebezpiecznie eskaluje. Troska Henrego była jednak pocieszająca i dająca nadzieję na jego współpracę.
Machinalnie spojrzała przez okno kiedy wspomniał o latarni. Niestety na zewnątrz ściemniło się już tak, że w szybie zobaczyła tylko własne skupione spojrzenie. Nie pamiętała, żeby w okolicy była jakaś latarnia. Nagle ucięte zdanie skierowało ponownie jej spojrzenie na chłopaka. Poruszyła nieznacznie brwiami i przybrała bardziej wyrozumiały uśmiech. On może nie wiedzieć.
- Ufam, że jest bardziej świadoma morskich zagrożeń niż my oboje. - Odsunęła się od okna. Zwinnie, jednym płynnym ruchem przemieściła się ku krawędzi łóżka i przysiadła na nim. Odchyliła się do tyłu, wspierając się na rękach i zawiesiła wzrok w krawędzi łączącej sufit ze ścianą. Akuratnie na małym czarnym punkciku zawieszonym pośród pokrytej kurzem sieci. - Olivier i latarnia... - wyszeptała zamyślona do siebie. - Na makietach muzeum była chyba jakaś latarnia. - mówiła jakby do narożnika w pokoju ale na tyle wyraźnie by Henry też słyszał. - Pan Harris z pewnością będzie wiedział o latarni oraz tym nieszczęśniku. Mając konkretny trop możemy go dopytać o jej lokalizacje i historię. Może w ten sposób uda się zogniskować jego opowieść na sprawach istotnych.
Nie zmieniając pozycji przeniosła spojrzenie na Henrego. Przechyliła do przodu głowę, jej oczy niemal świdrując badały twarz chłopaka. - Uważasz, że naprawdę coś jej grozi czy to troska szlachetnego serca? - zapytała badawczo wracając do tematu kuzynki. Doświadczenie nauczyło ją nie bagatelizować ostrzeżeń.
Machinalnie spojrzała przez okno kiedy wspomniał o latarni. Niestety na zewnątrz ściemniło się już tak, że w szybie zobaczyła tylko własne skupione spojrzenie. Nie pamiętała, żeby w okolicy była jakaś latarnia. Nagle ucięte zdanie skierowało ponownie jej spojrzenie na chłopaka. Poruszyła nieznacznie brwiami i przybrała bardziej wyrozumiały uśmiech. On może nie wiedzieć.
- Ufam, że jest bardziej świadoma morskich zagrożeń niż my oboje. - Odsunęła się od okna. Zwinnie, jednym płynnym ruchem przemieściła się ku krawędzi łóżka i przysiadła na nim. Odchyliła się do tyłu, wspierając się na rękach i zawiesiła wzrok w krawędzi łączącej sufit ze ścianą. Akuratnie na małym czarnym punkciku zawieszonym pośród pokrytej kurzem sieci. - Olivier i latarnia... - wyszeptała zamyślona do siebie. - Na makietach muzeum była chyba jakaś latarnia. - mówiła jakby do narożnika w pokoju ale na tyle wyraźnie by Henry też słyszał. - Pan Harris z pewnością będzie wiedział o latarni oraz tym nieszczęśniku. Mając konkretny trop możemy go dopytać o jej lokalizacje i historię. Może w ten sposób uda się zogniskować jego opowieść na sprawach istotnych.
Nie zmieniając pozycji przeniosła spojrzenie na Henrego. Przechyliła do przodu głowę, jej oczy niemal świdrując badały twarz chłopaka. - Uważasz, że naprawdę coś jej grozi czy to troska szlachetnego serca? - zapytała badawczo wracając do tematu kuzynki. Doświadczenie nauczyło ją nie bagatelizować ostrzeżeń.