Miała rację, Philippa zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby do podobnego incydentu doszło publicznie, to mogło się skończyć niemałą katastrofą. Na szczęście Brenna zniszczyła tylko jej meble, to nie było nic takiego, nie zważając na to, jakie inne konsekwencje mogły wyniknąć, gdyby do takiego wypadku doszło gdzieś indziej.
- Tak będzie bezpieczniej. - Wydawało jej się to słusznym posunięciem, nie mogły bowiem mieć pewności, że hipnoza przyniesie oczekiwane efekty. To nie tak, że Barclay nie ufała swoim umiejętnością, Merlin jeden jednak póki co wiedział co tak naprawdę trzeba było naprawić. Oczywiście zamierzała spróbować jakoś zaradzić temu problemowi, nie zamierzała poddawać się na samym początku, wypadało spróbować i zobaczyć, co z tego wyniknie.
Dostrzegła zmianę w zachowaniu dziewczyny, gdy wyciągnęła wahadełko, a Longbottomówna podążała za nim spojrzeniem. Ulżyło jej, miała wrażenie, że Brenna była dzisiaj wyjątkowo oporna na jej czary, co raczej nie zdarzało się zbyt często. Pierwsze koty za płoty. Byleby dalej wszystko szło w jak najlepszym kierunku.
Hipnoza zadziałała, wprowadziła dziewczynę w stan, o który jej chodziło.
Nie zamierzała zwlekać, nie mogła mieć pewności co do tego, jak długo utrzyma czar. Musiała od razu przejść do konkretów, zająć się sprawą. - Musisz zapomnieć o wszystkim, co powoduje strach przed ogniem, wyprzyj ze swojej głowy wspomnienia z tamtej okropnej nocy. Nigdy do tego nie wracaj, pozbądź się ich. Zapomnij o tym co wzbudza Twój lęk. - Głos Philippy był stanowczy, bardzo pewny, jednak nadal go nie unosiła, mówiła bardzo spokojnie. Poruszała przy tym nadal wahadełkiem, aby wszystko poszło po jej myśli.