18.10.2025, 08:52 ✶
Zaśmiała się krótko i perliście. Kiedyś żadna z nich nie rozpraszała się myśleniem podczas spotkań. Kartami też się nie przejmowały kiedy kolorowym konfetti spadały ze stołu. Inne, bardziej ekscytujące czasy.
Zagryzła zębami ustnik w fajki w drapieżnym uśmiechu, zadowolona z siebie, że udało się jej zwrócić uwagę Millie na bardziej tradycyjne tory. Udawane zaskoczenie uniosło jej brwi w odpowiedzi na wymowne spojrzenie złotych oczu. Bez mierzenia... było trochę ironiczne biorąc pod uwagę jak wielkie ostrze zostało jej po pradziadku na zapleczu. Ale rzeczywiście nie musiała go używać do rozwiązywania problemów. Kiwnęła głową dając znać, że akceptuje interpretację przeszłości. Wzbudziło to ponownie cichy szept w jej głowie Ty i ja. Delikatne napięcie dało się zauważyć w jej postawie.
Opis pazia sprawił, że fajka przestała poruszać się w jej ustach. Teraz słuchała już wyraźnie skupiona, poddana magii przedstawienia i jego sugestywności. A właściwie jej sugestywności. Dym nie unosił się równymi kółkami ale raczej powolnymi falami w rytm oddechów. Nie zwróciła uwagi gdzie poleciał pet.
Chwilę jej zajęło. Powinna wybuchnąć śmiechem od razu, ale zanim typowa bezpośredniość policjantki rozbiła dziwnie mistyczny nastrój myśli Ceolsige wróżba się skończyła. Wyrwała się jej niewielki chichot poprzedzony parsknięciem. Szybko wyjęła fajkę i zaśmiała się szczerze rozbawiona. Westchnęła z pewną ulgą bo działa.
- Jak zawsze jesteś niezastąpiona. Byłabym co najmniej zszokowana gdyby twoja wróżba nie zawierała w sobie jakichś pikantnych elementów. - Ponownie zaczęła puszczać idealnie okrągłe kółka z dymu. - Rzeczywiście moja kamienica wpasowała się bardziej w architekturę i klimat okolicy. Nie jest to jednak istotne w obliczu tej pasjonującej rewelacji. - Pogroziła palcem policjantce. - Kogo usidliły te złote zwierciadła? - zamyśliła się i zaraz dopytała już cichszym, konspiracyjnym tonem. - A może to ktoś usidlił je?
Zagryzła zębami ustnik w fajki w drapieżnym uśmiechu, zadowolona z siebie, że udało się jej zwrócić uwagę Millie na bardziej tradycyjne tory. Udawane zaskoczenie uniosło jej brwi w odpowiedzi na wymowne spojrzenie złotych oczu. Bez mierzenia... było trochę ironiczne biorąc pod uwagę jak wielkie ostrze zostało jej po pradziadku na zapleczu. Ale rzeczywiście nie musiała go używać do rozwiązywania problemów. Kiwnęła głową dając znać, że akceptuje interpretację przeszłości. Wzbudziło to ponownie cichy szept w jej głowie Ty i ja. Delikatne napięcie dało się zauważyć w jej postawie.
Opis pazia sprawił, że fajka przestała poruszać się w jej ustach. Teraz słuchała już wyraźnie skupiona, poddana magii przedstawienia i jego sugestywności. A właściwie jej sugestywności. Dym nie unosił się równymi kółkami ale raczej powolnymi falami w rytm oddechów. Nie zwróciła uwagi gdzie poleciał pet.
Chwilę jej zajęło. Powinna wybuchnąć śmiechem od razu, ale zanim typowa bezpośredniość policjantki rozbiła dziwnie mistyczny nastrój myśli Ceolsige wróżba się skończyła. Wyrwała się jej niewielki chichot poprzedzony parsknięciem. Szybko wyjęła fajkę i zaśmiała się szczerze rozbawiona. Westchnęła z pewną ulgą bo działa.
- Jak zawsze jesteś niezastąpiona. Byłabym co najmniej zszokowana gdyby twoja wróżba nie zawierała w sobie jakichś pikantnych elementów. - Ponownie zaczęła puszczać idealnie okrągłe kółka z dymu. - Rzeczywiście moja kamienica wpasowała się bardziej w architekturę i klimat okolicy. Nie jest to jednak istotne w obliczu tej pasjonującej rewelacji. - Pogroziła palcem policjantce. - Kogo usidliły te złote zwierciadła? - zamyśliła się i zaraz dopytała już cichszym, konspiracyjnym tonem. - A może to ktoś usidlił je?