18.10.2025, 19:59 ✶
Ta cała latarnia... zdawała się nie być normalną sprawą. Niby Henry nie rozglądał się po brzegu morza, gdy był w porcie, ale czy aby taka budowla, niecodzienna dla jego londyńskiego spojrzenia, nie rzuciłaby się mu w oczy?
— Racja. Warto rozejrzeć się po wystawie. Tylko... nie każ mi już z nikim rozmawiać — wymusił coś na kształt uśmiechu. Może nie dobierał w tej sytuacji słów zbyt dobrze. Przecież Burke nie była żadną jego przełożoną. Tyle, że Henry rzadko czuł się panem sytuacji. Szczególnie przy swoim pierwszym prawdziwym śledztwie dziennikarskim.
Trudno było mu mówić o relacji, która łączyła go z Brynją. Gdy ją pierwszy raz spotkał... to było, jakby odnalazł zaginioną rodzinę. Siostrę. A i to połączenie nie było zwyczajne, lecz nadprzyrodzone. Więzy nie krwi, a magii. Wzajemne niebezpieczeństwo wyczuwali za każdym razem. Nie chciał jednak objaśniać tego wszystkiego Ceolsige. Nie wiedział, czy by nie uznała ich więzi za nieplatoniczną. A to by było kompletnie błędne i wysoko niezręczne.
— Mam wrażenie, że tutaj każdemu coś grozi — odparł jedynie i wstał z krzesła. Trzeba było zejść na dół, zobaczyć wystawę. Może też napić się herbaty u pana Harrisa?
Razem z Burke zeszli po schodach na dół. Henry skierował się w stronę wystawy. Uznał, że może sfotografowanie niektórych eksponatów, które przykuwały jego uwagę, byłoby dobrym pomysłem. W końcu, jeśli by powiązano je ze sprawą, ich zdjęcia mogłyby się znaleźć w gazecie.
Najpierw obiektyw objął całą wystawę. Jedno pstryknięcie i Henry wyjrzał zza aparatu. Latarnia, latarnia... coś musiało gdzieś tu być...
Rzucam na Percepcję ◉◉◉◉○
— Racja. Warto rozejrzeć się po wystawie. Tylko... nie każ mi już z nikim rozmawiać — wymusił coś na kształt uśmiechu. Może nie dobierał w tej sytuacji słów zbyt dobrze. Przecież Burke nie była żadną jego przełożoną. Tyle, że Henry rzadko czuł się panem sytuacji. Szczególnie przy swoim pierwszym prawdziwym śledztwie dziennikarskim.
Trudno było mu mówić o relacji, która łączyła go z Brynją. Gdy ją pierwszy raz spotkał... to było, jakby odnalazł zaginioną rodzinę. Siostrę. A i to połączenie nie było zwyczajne, lecz nadprzyrodzone. Więzy nie krwi, a magii. Wzajemne niebezpieczeństwo wyczuwali za każdym razem. Nie chciał jednak objaśniać tego wszystkiego Ceolsige. Nie wiedział, czy by nie uznała ich więzi za nieplatoniczną. A to by było kompletnie błędne i wysoko niezręczne.
— Mam wrażenie, że tutaj każdemu coś grozi — odparł jedynie i wstał z krzesła. Trzeba było zejść na dół, zobaczyć wystawę. Może też napić się herbaty u pana Harrisa?
Razem z Burke zeszli po schodach na dół. Henry skierował się w stronę wystawy. Uznał, że może sfotografowanie niektórych eksponatów, które przykuwały jego uwagę, byłoby dobrym pomysłem. W końcu, jeśli by powiązano je ze sprawą, ich zdjęcia mogłyby się znaleźć w gazecie.
Najpierw obiektyw objął całą wystawę. Jedno pstryknięcie i Henry wyjrzał zza aparatu. Latarnia, latarnia... coś musiało gdzieś tu być...
Rzucam na Percepcję ◉◉◉◉○
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!