18.10.2025, 22:36 ✶
— Jak myślisz, kto cię uratował przed tamtą syreną? — spytała więc z rozbawieniem, gdy na wargach pojawił się cień uśmiechu. — I kto pofatygował się po ten twój szkicownik? — dodała figlarnie. Nie każda istota morska miała w sobie tyle uprzejmości, aby ratować ludzi i ich notatniki! Jej wcześniejsze słowa nie miały być przechwałkami, raczej delikatnym uchyleniem kurtyny, za którą Hestia mogła sama zajrzeć — jeśli chciała. — Foki raczej nie bywają w tych stronach — ostatnia wskazówka. Nie miała powodu, żeby kłamać. Właściwie po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła, że nie musiała się ukrywać. Hestia była dobrą osobą.
Poza tym, nie mogła się powstrzymać, gdy przypomniała sobie własne odbicie — mała, foka z pyszczkiem. Tak, była małą, słodką foczką, i wcale się tego nie wstydziła.
Na dźwięk westchnienia morza uniosła głowę. Fale rzeczywiście brzmiały tego dnia niespokojnie. Zwiastowało zmianę pogody albo nastroju oceanu.
— Morze wydaje się dzisiaj wyjątkowo zirytowane — przyznała, chcąc usprawiedliwić ocean za jego kaprysy. Następnie jej spojrzenie złagodniało, gdy popatrzyła na przemokniętą dziewczynę. — Przykro mi z powodu twojego szkicownika. Może da się go jakoś odratować?
Bletchleyówna była na pewno lepszą czarownicą od niej.
— Chodź — powiedziała i wskazała brodą kierunek, w którym wiła się ścieżka do wioski. Wyciągnęła dłoń w jej stronę, aby pomóc jej wstać. — Odprowadzę cię. Nie chcę żebyś skończyła z gorączką. Możesz mi się wygadać w trakcie.
Poza tym, nie mogła się powstrzymać, gdy przypomniała sobie własne odbicie — mała, foka z pyszczkiem. Tak, była małą, słodką foczką, i wcale się tego nie wstydziła.
Na dźwięk westchnienia morza uniosła głowę. Fale rzeczywiście brzmiały tego dnia niespokojnie. Zwiastowało zmianę pogody albo nastroju oceanu.
— Morze wydaje się dzisiaj wyjątkowo zirytowane — przyznała, chcąc usprawiedliwić ocean za jego kaprysy. Następnie jej spojrzenie złagodniało, gdy popatrzyła na przemokniętą dziewczynę. — Przykro mi z powodu twojego szkicownika. Może da się go jakoś odratować?
Bletchleyówna była na pewno lepszą czarownicą od niej.
— Chodź — powiedziała i wskazała brodą kierunek, w którym wiła się ścieżka do wioski. Wyciągnęła dłoń w jej stronę, aby pomóc jej wstać. — Odprowadzę cię. Nie chcę żebyś skończyła z gorączką. Możesz mi się wygadać w trakcie.
i wish you a kinder sea