21.10.2025, 08:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.10.2025, 08:52 przez Rodolphus Lestrange.)
Nie obchodziła go kobieta, której ciało drgało w spazmach. Nie obchodziły go strumienie krwi, sączące się z jej gardła, i brukające bruk. To, co go jednak obchodziło, to niesubordynacja. Przecież prosił, tak? Mówił mu, żeby ją zostawił: więc fakt, że został po prostu zignorowany, sprawił że po prostu wpadł w furię. Miał wyciągniętą przed siebie różdżkę, więc gdy mężczyzna zaatakował: spróbował rzucić przed siebie zaklęcie tarczy.
Rzut na tarczę, rozproszenie 4K
Powietrze zamigotało, gdy przed sylwetką Rodolphusa zmaterializowała się tarcza, rozpraszająca zaklęcie, które cisnął w niego mężczyzna. Twarz Lestrange'a wykrzywiła wściekłość, nie mniejsza niż ta, która malowała się na twarzy przeciwnika.
- Coś mówiłem, prawda? - warknął, mrużąc oczy. Kontra, którą wystosował, zadziałała doskonale, rozpraszając ciśnięte weń zaklęcia. On nie uskakiwał przed czarami - był jednym z najlepszych czarodziejów, który niemalże do perfekcji opanował dziedzinę rozproszenia. Szybko piął się po kolejnych szczeblach, pracując w Departamencie Tajemnic, lecz nigdy nie zapomniał o samodoskonaleniu. Oklumencja, którą opanował całkiem niedawno, była ukoronowaniem jego wieloletnich wysiłków.
Kusiło powtórzyć żądanie, ale przecież to byłoby marnowaniem czasu. Mężczyzna nie chciał rzucić różdżki. Wściekły Lestrange nie myślał teraz jasno - wiedział, że gdzieś tam jest Astoria, że mogła zobaczyć, co robił, lecz na krótką chwilę jego zdrowy osąd przesłoniła nienawiść.
- Rzuć różdżkę - gdy wypowiadał te słowa, z końca jego różdżki wypłynęło kolejne zaklęcie, tym razem z zupełnie innej dziedziny. Nie był tylko specjalistą od rozproszenia: doskonale radził sobie także z zauroczeniami. Urok, który posłał w stronę mężczyzny, miał go rozbroić i dać mu szansę na wyprowadzenie później kolejnego ataku. Mógłby spróbować go rozbroić zwykłym zaklęciem rozbrajającym, lecz to nie był jego pierwszy odruch. Nie pomyślał, że tak by było bezpieczniej, na dodatek nie za bardzo ufał swoim umiejętnościom translokacyjnym. Liczyło się teraz tylko jedno - pozbawienie szlamy różdżki, żeby mógł działać w mniej przyjemny sposób.
Rzut na zauroczenie - by przeciwnik rzucił różdżkę - 4K
Rzut na tarczę, rozproszenie 4K
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Powietrze zamigotało, gdy przed sylwetką Rodolphusa zmaterializowała się tarcza, rozpraszająca zaklęcie, które cisnął w niego mężczyzna. Twarz Lestrange'a wykrzywiła wściekłość, nie mniejsza niż ta, która malowała się na twarzy przeciwnika.
- Coś mówiłem, prawda? - warknął, mrużąc oczy. Kontra, którą wystosował, zadziałała doskonale, rozpraszając ciśnięte weń zaklęcia. On nie uskakiwał przed czarami - był jednym z najlepszych czarodziejów, który niemalże do perfekcji opanował dziedzinę rozproszenia. Szybko piął się po kolejnych szczeblach, pracując w Departamencie Tajemnic, lecz nigdy nie zapomniał o samodoskonaleniu. Oklumencja, którą opanował całkiem niedawno, była ukoronowaniem jego wieloletnich wysiłków.
Kusiło powtórzyć żądanie, ale przecież to byłoby marnowaniem czasu. Mężczyzna nie chciał rzucić różdżki. Wściekły Lestrange nie myślał teraz jasno - wiedział, że gdzieś tam jest Astoria, że mogła zobaczyć, co robił, lecz na krótką chwilę jego zdrowy osąd przesłoniła nienawiść.
- Rzuć różdżkę - gdy wypowiadał te słowa, z końca jego różdżki wypłynęło kolejne zaklęcie, tym razem z zupełnie innej dziedziny. Nie był tylko specjalistą od rozproszenia: doskonale radził sobie także z zauroczeniami. Urok, który posłał w stronę mężczyzny, miał go rozbroić i dać mu szansę na wyprowadzenie później kolejnego ataku. Mógłby spróbować go rozbroić zwykłym zaklęciem rozbrajającym, lecz to nie był jego pierwszy odruch. Nie pomyślał, że tak by było bezpieczniej, na dodatek nie za bardzo ufał swoim umiejętnościom translokacyjnym. Liczyło się teraz tylko jedno - pozbawienie szlamy różdżki, żeby mógł działać w mniej przyjemny sposób.
Rzut na zauroczenie - by przeciwnik rzucił różdżkę - 4K
Rzut PO 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!