Świadomość niesie ze sobą dziwny rodzaj samotności, im więcej się rozumie, tym bardziej wydaje się oddalać od otaczającego ją świata. Frankenstein poznaje sekret życia i staje się obcy dla własnego dzieła. Faust sprzedaje swoją duszę za wiedzę i odnajduje jedynie pustkę. Edyp odkrywa prawdę i traci wzrok, jakby światło zrozumienia nie było przeznaczone dla śmiertelnych oczu.
— Żółty. Eriku, czy ty kiedyś mnie widziałeś w żółtym? Podpowiem ci, nigdy, ponieważ wyglądam w nim jakbym cierpiał na całą encyklopedię chorób — żachnął się z udawanym oburzeniem, gestykulując zamaszyście kieliszkiem, którego zawartość bardzo szybko znalazła się na dnie jego prawie pustego żołądka. Od razu uzupełnił naczynie. Może wtedy przestanie myśleć o upiorze domu za jego plecami. Ghoul ulepiony z ich dzieciństwa, stękających desek i smrodu spalenizny.
— Sami wiecie kto zrzuca na Londyn pożaru, ludzie giną, a oni wyciągają grilla i kiełbaski, żeby je konsekrować. Czy oni są normalni? Lecznicze owoce, dar od... Od Sami Wiecie Kogo, niech go na ołtarze wystawią, nowe bóstwo w panteonie. Ja nie będę tego jadł i wam również odradzam.
Wbił widelec mocniej w kawałek ogórka, aż trzeszcząc jego zębami o porcelanę.