Heath skończyła się już cierpliwość. Wiedziała, że nadszedł ten moment, w którym zaangażuje się w to wszystko dużo bardziej intensywnie. Nie zamierzała biernie patrzeć, jak ludziom wokół niej dzieje się krzywda, a miała świadomość, że posiadała odpowiednie umiejętności do walki. Zresztą od zawsze wdawała się w bójki, załatwiała problemy swoją siłą fizyczną, ale nie tylko, dbała o to, aby magiczne umiejętności związane z pojedynkami odpowiednio rozwijać. Było to dla niej ważne.
- Możemy ćwiczyć razem, jeśli będziesz miał ochotę.- Sama uważała, że warto pielęgnować umiejętności, zależało jej na tym, żeby pozostać w formie, w końcu wróg czaił się za rogiem. - nie jestem może niewiadomo jakim specjalistą, ale coś tam umiem. - Nie przyjęli by jej do brygady, gdyby nie potrafiła się bronić.
- Cieszy mnie ta decyzja, może mu wspomnę o tym, że o niego pytałeś, jeśli nadarzy się taka okazja.- Wtedy Charlie sam będzie mógł zdecydować, czy chce nawiązać kontakt z Codym. Właściwie, to Heath chyba powinna mu powiedzieć o tym, że ich wspólny znajomy nie jest już człowiekiem, ale o tym będzie myśleć później, jak już spotka Juliena.
Uśmiechnęła się do rudzielca i zajeła miejsce obok niego na ławce. Faktycznie w ten sposób będą się mniej rzucać w oczy niż będac w ciągłym ruchu, który mógł sugerować zdenerwowanie. - Wkurzyłam się i powiedziałam, że odchodzę. Spontaniczna decyzja. Może oddaliłam się od sportu, ale przynajmniej też nie nudzę się w pracy, to zawsze jakiś plus.- Wood należała do osób, które nie znosiły stagnacji, w jej życiu musiało się wiele dziać, potrzebowała bodźców, na całe szczęście jako brygadzistka miała ich pod dostatkiem.- Może kiedyś wrócę do sportu, nadal trenuję, bo nie chcę wypaść z formy.- Jednak jeszcze nie do końca wiedziała, co zrobić. Była młoda, miała czas, żeby ewentualnie wrócić do starej branży.
- Czyli ktoś Cię przemienił, jak zacząłeś umierać? - Wolała usłyszeć jasną odpowiedź, najłatwiej przychodziły jej zdecydowanie proste komunikaty. - Wiesz, zawsze mogło być gorzej i mogłeś umrzeć, umrzeć, tak na zawsze.- Wood starała się szukać pozytywów w tym, jak to wszystko się potoczyło. - Pewnie to nie jest proste, w sumie jakbyś narodził się na nowo, bo musisz zmienić całe swoje życie.- Skomentowała jeszcze.