25.10.2025, 23:00 ✶
Kaszel. Tematem przedwodnim dzisiejszego dnia Basiliusa Prewetta był kaszel. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jednak było, że to wcale nie był jego kaszel, bo chociaż podrażnione od dymu płuca Prewetta co jakiś czas dawały o sobie znać, to nie było to nic w porównaniu z paskudnymi atakami, który widział dzisiaj w pracy.
A teraz szedł aby złożyć prywatną wizytę również związaną z tym kaszlem.
Musiał jednak przyznać ‐ cieszył się, że otrzymał list od Hanninala. To oznaczyło, że przyjaciel jego siostry żył, a Basilius naprawdę, ale to naprawdę nie chciał, aby Electra straciła więcej bliskich jej osób. Nawet jeśli Basilius miał dziwne wrażenie, że w towarzystwie tego konkretnego czarodzieja jego siostrę prędzej czy później czekał jakiś skandal.
Zastanawiała go tylko dziwna lokacja, ale założył że Selwyn najwyraźniej znalazł sobie po prostu zastępcze lokum. A może zawsze mieszkał w Niemagicznym Londynie? W sumie to Prewett nie był pewny.
Z pracy wyszedł z niewielkim opóźnieniem, w końcu pacjentów było zdecydowanie więcej, niż czasu, ale gdzieś tak kwadrans po planowanym przyjściu, Basilius wreszcie zapukał do odpowiednich drzwi.
Prewett nie prezentował się dzisiaj najgorzej, zwłaszcza jeśli ktoś widział go wczoraj. Eleganckie prosta koszula i spodnie na które narzucił zwykłą czarną szatę, były wyprasowane, czyste i zdecydowanie nie niosły za sobą smrodu dymu, a na twarzy nie malowało się ostrzeżenie, że uzdrowiciel może zaraz zemdleć. No... Może dalej był nieco bledszy niż zwykle i może po tylu godzinach pracy, znowu dopadało go zmęczenie, ale zdecydowanie nie wyglądał jakby miał zaraz umrzeć.
A teraz szedł aby złożyć prywatną wizytę również związaną z tym kaszlem.
Musiał jednak przyznać ‐ cieszył się, że otrzymał list od Hanninala. To oznaczyło, że przyjaciel jego siostry żył, a Basilius naprawdę, ale to naprawdę nie chciał, aby Electra straciła więcej bliskich jej osób. Nawet jeśli Basilius miał dziwne wrażenie, że w towarzystwie tego konkretnego czarodzieja jego siostrę prędzej czy później czekał jakiś skandal.
Zastanawiała go tylko dziwna lokacja, ale założył że Selwyn najwyraźniej znalazł sobie po prostu zastępcze lokum. A może zawsze mieszkał w Niemagicznym Londynie? W sumie to Prewett nie był pewny.
Z pracy wyszedł z niewielkim opóźnieniem, w końcu pacjentów było zdecydowanie więcej, niż czasu, ale gdzieś tak kwadrans po planowanym przyjściu, Basilius wreszcie zapukał do odpowiednich drzwi.
Prewett nie prezentował się dzisiaj najgorzej, zwłaszcza jeśli ktoś widział go wczoraj. Eleganckie prosta koszula i spodnie na które narzucił zwykłą czarną szatę, były wyprasowane, czyste i zdecydowanie nie niosły za sobą smrodu dymu, a na twarzy nie malowało się ostrzeżenie, że uzdrowiciel może zaraz zemdleć. No... Może dalej był nieco bledszy niż zwykle i może po tylu godzinach pracy, znowu dopadało go zmęczenie, ale zdecydowanie nie wyglądał jakby miał zaraz umrzeć.