27.10.2025, 15:38 ✶
Układ, który miały ze sobą Borgin&Burkes i Czarcie Oko, zawsze nieco umykał Zacharemu. Może nie sam fakt, że czasami były wysyłane między tymi dwoma punktami paczki, ale jakaś jego głębsza istota i zasady to było już coś innego. Ważne, że ojciec, wujek czy inny pociotek byli odpowiednio dogadaniu ze staruszką, która już pięćdziesiąt lat temu powinna udać się na emeryturę. Z resztą, miał aktualnie inne sprawy na głowie, niż rozważanie po co w ogóle był im ten system paczkowy.
Piękny dzień, oh tak, to był piękny dzień, szczególnie że kiedy tak sobie siedział za ladą i spojrzał w dół, patrzył na bardzo ładną parę cycków. Jego własnych, nikogo innych, a przez to i nie obłożonych bezsensownymi zasadami. Początkowo, kiedy tylko odkrył ten ewenement, wyraźnie się zdenerwował, bo oto kolejny już raz w życiu, los robił sobie z niego zwyczajnie jaja, a złośliwie roześmiany poltergeist zniknął mu z zasięgu wzroku. Potem jednak... potem zaczął doceniać całą sytuację, oczywiście zaraz po tym jak wyjaśnił wszystko wujowi, który był w pracy kiedy się w niej pojawił. Fakt, że nie mógł sam z siebie zdjąć z tej klątwy i należało ją przeczekać, wyraźnie nie był mu w smak, ale nie zamierzał też tracić klientów, dlatego chłopak skończył za ladą.
Na dźwięk otwieranych drzwi, wstał z krzesła i wypuścił cycki z rąk. Znajomy głos jednak wyraźnie go rozluźnił.
- Bella where the hell have you been, loca - przywitał się z nią, opierając o ladę i chyba zapominając, że wcale nie przypominał siebie.
Piękny dzień, oh tak, to był piękny dzień, szczególnie że kiedy tak sobie siedział za ladą i spojrzał w dół, patrzył na bardzo ładną parę cycków. Jego własnych, nikogo innych, a przez to i nie obłożonych bezsensownymi zasadami. Początkowo, kiedy tylko odkrył ten ewenement, wyraźnie się zdenerwował, bo oto kolejny już raz w życiu, los robił sobie z niego zwyczajnie jaja, a złośliwie roześmiany poltergeist zniknął mu z zasięgu wzroku. Potem jednak... potem zaczął doceniać całą sytuację, oczywiście zaraz po tym jak wyjaśnił wszystko wujowi, który był w pracy kiedy się w niej pojawił. Fakt, że nie mógł sam z siebie zdjąć z tej klątwy i należało ją przeczekać, wyraźnie nie był mu w smak, ale nie zamierzał też tracić klientów, dlatego chłopak skończył za ladą.
Na dźwięk otwieranych drzwi, wstał z krzesła i wypuścił cycki z rąk. Znajomy głos jednak wyraźnie go rozluźnił.
- Bella where the hell have you been, loca - przywitał się z nią, opierając o ladę i chyba zapominając, że wcale nie przypominał siebie.