• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius

[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
29.10.2025, 18:21  ✶  
„Nie mogłam trafić lepiej.” Powiedziała to takim tonem, że gdybym był trochę mniej odporny na złośliwości, może nawet poczułbym się urażony, ale nie byłem. Przynajmniej nie w sposób, który dałoby się zauważyć. Prawie się zaśmiałem. Nie dlatego, że było to szczególnie zabawne, ale dlatego, że to brzmiało jak coś, co mógłbym sam powiedzieć. Prue Bletchley, idealna mieszanka irytującej powściągliwości i chłodnego sarkazmu, siedziała sztywno jakby ktoś włożył jej kij w kręgosłup, a przy tym patrzyła na mnie tym spojrzeniem, które mówiło - „nie ufam ci nawet przez sekundę.”
- Wzajemnie, Bletchley. Cieszę się, że to dostrzegasz, większość dziewczyn w tej sali marzyłaby o tym zaszczycie. - Odparłem spokojnie, rzucając torbę na ziemię i rozkładając księgę eliksirów na jej brzegu stołu, ostentacyjnie blisko jej pergaminu. - Ja natomiast zawsze marzyłem o tym, żeby dzielić kociołek z kimś, kto patrzy na mnie, jak na podejrzanego w sprawie o morderstwo.
Zsunąłem się na krzesło obok niej, z tą typową nonszalancją, jakbym to ja łaskawie wybrał ten stolik, a nie los, profesor i odrobina przyzwoitości. Oparłem łokcie o blat, skrzyżowałem ręce i przez moment po prostu obserwowałem jej starannie poukładane przyrządy - pergamin leżał idealnie prosto, fiolki ustawione równo jak żołnierze w szeregu - słodka perfekcjonistka, jej ton miał w sobie tyle ciepła, co kamienna posadzka lochów. Cóż, przynajmniej była przewidywalna. Przesunąłem swoje przybory bliżej środka stołu, z rozmysłem zajmując nieco więcej przestrzeni, niż było konieczne. Chciałem zobaczyć, jak zareaguje, czy się cofnie, czy będzie walczyć o każdy centymetr blatu, jak o granicę własnego terytorium. Wiedziałem, że ją to zirytuje, i może właśnie dlatego to zrobiłem.
Usiadłem obok, opierając łokcie o blat, tak jakbym czuł się tu doskonale na swoim miejscu. Może i czułem - przywykłem do chłodu, do tych spojrzeń spod rzęs, do napięcia unoszącego się w powietrzu, były bardziej przewidywalne, niż to, co miało mnie czekać za raptem kilka dni. Wziąłem jej pióro, które niechcący zsunęło się na środek stołu, przesuwając je w kierunku Prudence. Oczywiście, zrobiłem to z przesadną ostrożnością, jakbym dotykał kruchego artefaktu. Zerknąłem na nią przelotnie, kątem oka, nie na tyle, by wyglądało to jak zainteresowanie, bardziej jak kontrola sytuacji. Chciałem się upewnić, że nie planowała eksplozji - w przenośni albo dosłownie. Kątem oka widziałem, jak Slughorn z zadowoleniem obserwuje salę, przekonany, że stworzył idealną atmosferę „międzydomowej współpracy”. Merlinie, jaki naiwny starzec.
- Zasady, tak? - Powtórzyłem. - Dobrze, ustalmy - ty robisz wszystko, a ja biorę połowę zasług. - Udawałem zrelaksowanego, ale kątem oka widziałem, jak dziewczyny z grupki wymieniają spojrzenia, rozczarowane, że ich plan się rozsypał. Tak było łatwiej - dla niej, dla mnie, dla wszystkich, którzy woleli udawać, że nikt tu nikogo nie ratuje.
Sięgnąłem po podręcznik, który od dawna miał naderwaną okładkę, i otworzyłem go na przypadkowej stronie.
- A tak na serio, zaczynajmy od pierwszej i ostatniej - ja nie przeszkadzam tobie, ty nie przeszkadzasz mnie. - Przewróciłem kartkę, jakbym naprawdę zamierzał czytać, chociaż oczy błądziły po tekście bez skupienia. - Bo wtedy będę musiał zacząć cię traktować jak typową partnerkę z eliksirów, a wierz mi, to nie byłoby przyjemne doświadczenie. - Odchyliłem się na krześle, balansując na dwóch tylnych nogach, mimo że Slughorn dostawał białej gorączki, gdy ktoś tak siadał, wzruszyłem ramionami.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2701), Prudence Fenwick (2576)




Wiadomości w tym wątku
[12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 12:13
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 29.10.2025, 14:35
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 15:17
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 29.10.2025, 18:21
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 29.10.2025, 20:49
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 30.10.2025, 17:37
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 30.10.2025, 22:56
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 00:38
RE: [12.1958] killing you in my mind | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 31.10.2025, 10:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa