30.10.2025, 09:25 ✶
Znalazł latarnię, a raczej odnalazł to, co tutejsi rozumieli pod tą nazwą. Pochłonęło ją morze, łakome i bezlitosne, a pozostawić musiało... ducha. Czy budynki mogły po sobie takiego pozostawić? Henry nie miał pojęcia, ale mimo przytłaczającego lęku, poczuł, że naprawdę robił detektywistyczną robotę. Było w tym coś przyjemnego, satysfakcjonującego. Wgryzanie się w środek tajemnicy, by potem ją opisać i oświetlić dziennikarskim reflektorem. Jeśli kiedyś miał wątpliwości, czy dziennikarstwo było dla niego, to teraz wiedział, że rzeczywiście ta ścieżka do niego jak najbardziej pasowała.
Zrobił kolejne zdjęcia, zanotował kilka kluczowych informacji dotyczących latarni. Sfotografował przy tym symbole z cegły, a także postarał się jak najrzetelniej przerysować je do notesu. Wolał je mieć w dwóch miejscach, by ich nie zgubić.
Potem przeszedł w stronę Burke, ale nie odzywał się ani do niej, ani do pana Harrisa. Chciał podzielić się notatkami i kolejnymi informacjami już, jak Brynja wróci. Nie miał zresztą pojęcia, gdzie się podziewała. Narastała w nim frustracja. Dlaczego opuściłaby go bez mówienia czegokolwiek?
Zrobił kolejne zdjęcia, zanotował kilka kluczowych informacji dotyczących latarni. Sfotografował przy tym symbole z cegły, a także postarał się jak najrzetelniej przerysować je do notesu. Wolał je mieć w dwóch miejscach, by ich nie zgubić.
Potem przeszedł w stronę Burke, ale nie odzywał się ani do niej, ani do pana Harrisa. Chciał podzielić się notatkami i kolejnymi informacjami już, jak Brynja wróci. Nie miał zresztą pojęcia, gdzie się podziewała. Narastała w nim frustracja. Dlaczego opuściłaby go bez mówienia czegokolwiek?