31.10.2025, 09:57 ✶
Nie był głupi, a przynajmniej nie głuchy. Usłyszał obce kroki i obcy głos w swoim mieszkaniu. Zdecydowanie nie był to tylko Hannibal. Drzwi również nie zaczarowano nigdy, by nie przepuszczały dźwięków.
Co ten gość znowu wymyślił...?
Henry z trudem zwlókł się z łóżka, ciągnąc za sobą kołdrę, bez której by chyba zamarzł na śmierć. Chłopak wyglądał zupełnie niewyjściowo. Jego włosy sterczały na wszystkie strony świata, a pod oczami malowały się czarne wory. Oddychał świszcząco, czasem nawet ustami, bo przy sobie musiał mieć chusteczkę, by wysmarkiwać czarną wydzielinę. Ta pokrywała nawet i jego usta, bo trudno było ją zmyć. Co za ohydztwo... Jego całym ciałem wstrząsały dreszcze. Żadnych leków nie miał siły oczywiście zażyć. Ledwo wstawał z łóżka.
No ale obcy w jego mieszkaniu... to było coś innego.
Niczym zombie wyczłapał z pokoju, strasząc zapewne Hannibala, jak i nieznajomego swoim paskudnym wyglądem.
– Kim pan jest? – wymamrotał, widząc nieznajomego trzymającego jakąś teczkę i zdecydowanie starszego niż Selwyn. Henry zmrużył oczy. Mógł przysiąc, że skądś kojarzył tego człowieka. Niestety mroczki robiły swoje. – Han, do jasnej cholery, pytaj mnie zanim kogoś zaprosisz.
Co ten gość znowu wymyślił...?
Henry z trudem zwlókł się z łóżka, ciągnąc za sobą kołdrę, bez której by chyba zamarzł na śmierć. Chłopak wyglądał zupełnie niewyjściowo. Jego włosy sterczały na wszystkie strony świata, a pod oczami malowały się czarne wory. Oddychał świszcząco, czasem nawet ustami, bo przy sobie musiał mieć chusteczkę, by wysmarkiwać czarną wydzielinę. Ta pokrywała nawet i jego usta, bo trudno było ją zmyć. Co za ohydztwo... Jego całym ciałem wstrząsały dreszcze. Żadnych leków nie miał siły oczywiście zażyć. Ledwo wstawał z łóżka.
No ale obcy w jego mieszkaniu... to było coś innego.
Niczym zombie wyczłapał z pokoju, strasząc zapewne Hannibala, jak i nieznajomego swoim paskudnym wyglądem.
– Kim pan jest? – wymamrotał, widząc nieznajomego trzymającego jakąś teczkę i zdecydowanie starszego niż Selwyn. Henry zmrużył oczy. Mógł przysiąc, że skądś kojarzył tego człowieka. Niestety mroczki robiły swoje. – Han, do jasnej cholery, pytaj mnie zanim kogoś zaprosisz.