31.10.2025, 20:35 ✶
Oklaski za schwytanie gąsiora były w pełni zasłużone i oczekiwane, to nie podlega wątpliwości. Jeśli zaś Jonathan Selwyn miał problem z byciem przedstawionym jako włóczykij, to najwyższa pora zastanowić się nad podjęciem uczciwej pracy z poczuciem własnej wartości. Na Merlina! nikt w mugolskiej wiosce nie zna twarzy czarodziejskich dyplomatów i nic z tym kłamstewkiem nie zrobi.
— Też próbowałem prowadzić, stare dzieje. — Woody pokiwał głową, przypominając sobie czasy, gdy Tessa nalegała na zakup samochodu. Wybrała dla nich Forda Squire, duży samochód dla dużej rodziny, której nigdy nie udało im się założyć. Samochód się ostał (z kilkoma usterkami technicznymi) i stał wciąż w ich ogródku. — No, nie skończyło się najlepiej, co ci powiem. Zdradzę ci za to, bo cię nie podejrzewam o robienie mi konkurencji, ale będziemy w Rejwachu otwierać taką nową usługę. Dowóz. Z tej okazji organizujemy sobie z Asenką po motocyklu. — Gdy dotarły do Woody’ego słowa o mafiozie, stary wykrzywił mordę i spojrzał na Jonathana jak na idiotę. — Zbadaj się. W Lecznicy, na urojenia — polecił tylko i odpuścił temat.
Jabłeczne sekrety — i generalnie sekrety wróżbiarstwa — nigdy nie były Woody’emu szczególnie bliskie, toteż zaufał Jonathanowi na słowo z tą teorią zakochania. Zatrzymał się. Spojrzał na to A z lewej, spojrzał z prawej. No niby coś w tym obierku przypominało literę. Również pierwszą myślą Woody’ego było wówczas: Anthony, lecz absolutnie nie zamierzał zaczynać tematu pana Shafiqa. Dawno temu odebrał już lekcję, że z tą dziwną trójką Morpheus-Anthony-Jonathan, to lepiej tematów miłosnych nie otwierać, bo się zawsze wtedy czuł jakoś niezręcznie, nie wiedział, co by im tam powiedzieć, żeby… chuj, nieważne.
— Aaron Moody jest najbardziej heteroseksualnym mężczyzną, jakiego znam. Zaufaj mi, znam faceta od kołyski. A Alastor zaraz po nim, żebyś nie próbował podążać ścieżką skojarzeń — zastrzegł przemyślnie. — Alice… Alice Bletchley? To przecież gównia… — Nie, chwila, Alice to żadna gówniara, była już dorosła. A Jonathan wcale nie był od niej aż tyle starszy. Twarz Woody’ego rozjaśnił przebłysk olśnienia. — Alice Bletchley, pokochalibyście się. Dziewczyna z sercem do teatru, przesympatyczny charakter. Znasz ją, prawda? — Longbottom ruszył w dalszą drogę, szukając kolejnych delikwentów na A. — Jest jeszcze moja Asenka, ale, bracie, nie masz jaj na taką dziewuchę. Młoda by cię jedną ręką złożyła. Mamy też na Nokturnie spirytystkę, Ambrosię, i Alfreda. Alfred zajmuje się spiritem w obu tego słowa znaczeniach. Jego miłość to spirytus i spirytyzm.
— Też próbowałem prowadzić, stare dzieje. — Woody pokiwał głową, przypominając sobie czasy, gdy Tessa nalegała na zakup samochodu. Wybrała dla nich Forda Squire, duży samochód dla dużej rodziny, której nigdy nie udało im się założyć. Samochód się ostał (z kilkoma usterkami technicznymi) i stał wciąż w ich ogródku. — No, nie skończyło się najlepiej, co ci powiem. Zdradzę ci za to, bo cię nie podejrzewam o robienie mi konkurencji, ale będziemy w Rejwachu otwierać taką nową usługę. Dowóz. Z tej okazji organizujemy sobie z Asenką po motocyklu. — Gdy dotarły do Woody’ego słowa o mafiozie, stary wykrzywił mordę i spojrzał na Jonathana jak na idiotę. — Zbadaj się. W Lecznicy, na urojenia — polecił tylko i odpuścił temat.
Jabłeczne sekrety — i generalnie sekrety wróżbiarstwa — nigdy nie były Woody’emu szczególnie bliskie, toteż zaufał Jonathanowi na słowo z tą teorią zakochania. Zatrzymał się. Spojrzał na to A z lewej, spojrzał z prawej. No niby coś w tym obierku przypominało literę. Również pierwszą myślą Woody’ego było wówczas: Anthony, lecz absolutnie nie zamierzał zaczynać tematu pana Shafiqa. Dawno temu odebrał już lekcję, że z tą dziwną trójką Morpheus-Anthony-Jonathan, to lepiej tematów miłosnych nie otwierać, bo się zawsze wtedy czuł jakoś niezręcznie, nie wiedział, co by im tam powiedzieć, żeby… chuj, nieważne.
— Aaron Moody jest najbardziej heteroseksualnym mężczyzną, jakiego znam. Zaufaj mi, znam faceta od kołyski. A Alastor zaraz po nim, żebyś nie próbował podążać ścieżką skojarzeń — zastrzegł przemyślnie. — Alice… Alice Bletchley? To przecież gównia… — Nie, chwila, Alice to żadna gówniara, była już dorosła. A Jonathan wcale nie był od niej aż tyle starszy. Twarz Woody’ego rozjaśnił przebłysk olśnienia. — Alice Bletchley, pokochalibyście się. Dziewczyna z sercem do teatru, przesympatyczny charakter. Znasz ją, prawda? — Longbottom ruszył w dalszą drogę, szukając kolejnych delikwentów na A. — Jest jeszcze moja Asenka, ale, bracie, nie masz jaj na taką dziewuchę. Młoda by cię jedną ręką złożyła. Mamy też na Nokturnie spirytystkę, Ambrosię, i Alfreda. Alfred zajmuje się spiritem w obu tego słowa znaczeniach. Jego miłość to spirytus i spirytyzm.
piw0 to moje paliwo