– Ta, ale u nas zamienili herbatę na kawę. No sam popatrz – czy widywał kogoś w biurze aurorów albo BUM-u, kto popylał elegancko z filiżanką herbaty, którą należało się delektować i wypić w s p o k o j u? Może u urzędasów z Wizengamotu mieli na to czas i miejsce, ale tutaj działa się akcja, pościgi i wybuchy i aurorzy gotowi byli wyśmiać laleczki z herbatką. Tym niemniej bardzo wątpiła, by ktokolwiek miał jaja zaśmiać jej się w twarz za te herbatki – a Victoria przeszła już przez stadium wlewania w siebie kawy litrami, jak również całkowitego jej odstawienia na rzecz herbat, a wszystko przez bezsenność, na jaką cierpiała od lat i z którą czasami próbowała walczyć. Wyeliminowanie kawy na nic się jednak zdawało, bo jak miała problemy ze snem, tak nadal je miała, a obecnie pijała kawę raczej dla efektu placebo, niż dla jej realnego działania. – A potem robi notatki? – podsunęła usłużnie na temat Morpheusa, po czym machnęła ręką w powietrzu. – Z wróżbitami to zero zabawy, oni gapią się na te kształty całymi dniami. Ale pomyśl sobie co by się działo u nas, jakby każdy miał przykazane, żeby pomodlić się nad fusami tuż przed akcją. Albo na samym początku zmiany – parsknęła i już to sobie wyobrażała. A wyobraźnię miała nazbyt wybujałą w niektórych momentach. – Możemy zacząć – dodała i uśmiechnęła się kpiąco do Atreusa, a to dlatego, że miała bardzo jasne zdanie dotyczące wróżb i przepowiedni: że należało je zostawić w spokoju i nie wygłaszać ludziom, by się nie sugerowali i nie doprowadzali do samospełniającego się losu, który wcale nie musiał być zapisany w gwiazdach. To znaczy… wierzyła, że jasnowidzowie potrafią przewidzieć przyszłość… Ale wolała, by nie dotykano tej jej. A już zwłaszcza, by jej nie wygłaszano na głos bez jej pytania i zgody (przez co była taka cięta na cholerną Szeptuchę, której nikt nie pytał, a się odzywała nie proszona). Za to wróżenie… Oooo… Wróżenie uważała za śmieszne bajki. Tym niemniej po tym przegranym zakładzie mała jakiś zaczepny nastrój i już czuła w kościach, że w swoich fusach zobaczy ponuraka i byłoby to jak nieme potwierdzenie jej zdania. – Chyba, że się cykasz?
– Może sobie transmutuje krzesło w wygodną kanapę? – zasugerowała i upiła z gracją swoją herbatę.