• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence

[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
02.11.2025, 23:22  ✶  
Śnieg osiadał nam na rzęsach, w powietrzu unosiła się para naszych oddechów, i przez krótką chwilę zrobiło się naprawdę cicho, tak że słychać było tylko skrzypienie lodu pod stopami i szelest płaszczy na wietrze. Parsknąłem cicho - nie był to śmiech, raczej coś pomiędzy rozbawieniem a bezradnością wobec jej bycia… Cóż - sobą. Śnieg zaczął sypać mocniej, drobne płatki osiadały na jej rzęsach i włosach, zlepiając się w ciemnych pasmach. Wyciągnąłem rękę, machinalnie, żeby zrzucić z jej ramienia kilka płatków, dopiero po chwili uświadomiłem sobie, jak naturalnie mi to przyszło, nie myśląc nawet o tym, że to gest zbyt… Osobisty, po prostu zrobiłem to.
Mróz szczypał w policzki, ale jej głos brzmiał cieplej, niż się spodziewałem. Może to ten nerwowy półuśmiech, albo sposób, w jaki wypowiedziała to swoje „faktycznie”, jakby próbowała żartować, chociaż pod spodem coś w niej pękało. Czasem miała w oczach ten błysk - nie gniewu, tylko zmęczenia, które znałem aż za dobrze. Znałem ten teatr - sam go grałem, tylko że w jej wydaniu był jakoś trudniejszy do oglądania.
- Nie musisz się zabijać, żeby ktoś zwrócił na ciebie uwagę, Bletchley. - Odparłem spokojnie, bez złośliwości, co pewnie ją zaskoczyło. - Wystarczy, że wlecisz we mnie jak kometa. - Uśmiechnąłem się lekko, ale nie był to ten drwiący grymas, do którego była przyzwyczajona, bardziej coś w rodzaju próby rozładowania napięcia. Śnieg cicho osiadał na naszych ramionach, a powietrze między nami parowało od ciepłego oddechu. Pokręciłem głową, bez śladu kpiny, po czym powoli odsunąłem dłonie z jej ramion, pozwalając jej złapać równowagę.
Zaraz potem przykucnąłem - moje księgi, pergaminy i jakieś jej drobiazgi porozrzucały się po lodzie. Ślizgając się na zmarzniętym kamieniu, zbierałem wszystko po kolei, uważając, żeby nie połamać różdżki, która zatrzymała się przy krawędzi schodka, a gdy wyprostowałem się z powrotem, trzymałem już całą garść naszych rzeczy. Rzuciłem na nią okiem - stała, ale widziałem, że ciężar rozkładała nierówno, jakby jednw stopa paliła ją przy każdym oddechu. Nie mówiła nic, udając, że nic się nie stało, ale napięcie w jej ramionach zdradzało wszystko. Otrzepałem rękawice ze śniegu i poprawiłem kołnierz płaszcza. Wszystko trafiło z powrotem do mojej torby, włącznie z tym, co należało do niej. Przez moment po prostu patrzyłem, a potem, bez słowa, wyciągnąłem do niej rękę, nie po to, by jej pomóc się podeprzeć, tylko po torbę. Wciąż miała ją przewieszoną przez ramię, trzymała ją jak tarczę, jakby wciąż chciała udowodnić, że sama da sobie radę, ale wiedziałem, że to pozory.
- Daj. - Powiedziałem w końcu cicho, prawie szeptem, ale ton nie pozostawiał miejsca na dyskusję. W drugiej ręce wciąż trzymałem jej pióro, które wetknąłem między swoje książki, żeby nie spadło znowu. Tym razem także to nie była propozycja, mój głos zabrzmiał twardo, ale spokojnie. - I nie gadaj, że nie potrzebujesz. Widziałem, jak cię przygięło. - Nie czekałem, aż się sprzeciwi, po prostu ująłem ją lekko pod łokciem i przesunąłem dłoń na jej przedramię, by mogła się wesprzeć, drugą dłoń nadal trzymając wyciągniętą, otwartą, po torbę. Spojrzałem w stronę wejścia do zamku, gdzie w świetle pochodni błyszczały lodowe sople. - Nie bądź głupią gęsią, daj mi to i chodźmy do środka, zanim naprawdę zamarzniesz. - Zresztą oboje wiedzieliśmy, że nawet jeśli spróbuje iść o własnych siłach, to daleko nie zajdzie, zwłaszcza z obciążeniem - racja?



[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (7156), Prudence Fenwick (5383)




Wiadomości w tym wątku
[1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.10.2025, 16:21
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.11.2025, 20:16
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 20:46
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.11.2025, 21:39
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.11.2025, 23:22
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 14:45
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 15:20
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 19:20
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 20:44
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.11.2025, 21:46
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.11.2025, 22:45
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 00:09
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 02:05
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.11.2025, 18:13
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 04.11.2025, 22:48
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.11.2025, 15:40
RE: [1.1959] Standing in the January dusk, pale as the moon | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 05.11.2025, 16:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa